MENU






30 ostatnich rozważań
na dzisiaj | na jutro
Indeks tekstów biblijnych


Słowo Boże na jutro



Sobota, 23 lutego 2019 roku

Marek 9,2-13


Jego słuchajcie!


Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: "Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!". I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy "powstać z martwych". I pytali Go: "Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że wpierw musi przyjść Eliasz?" Rzekł im w odpowiedzi: "Istotnie, Eliasz przyjdzie najpierw i naprawi wszystko. Ale jak jest napisane o Synu Człowieczym? Ma On wiele cierpieć i być wzgardzonym. Otóż mówię wam: Eliasz już przyszedł i uczynili mu tak, jak chcieli, jak o nim jest napisane".


Trzej uczniowie byli z Jezusem, a reszta pozostała na dole. Nie wszyscy tak samo, duchowo się rozwijamy. Nie wszystkim jest dane głębsze rozumienie Bożych tajemnic. Nie ma jednak lepszych i gorszych uczniów.

Najważniejsze, to pozwolić Chrystusowi obudzić się wewnętrznie, to znaczy przemienić. W życiu duchowym nie tyle trzeba coś istotnego robić samemu, lecz przede wszystkim wsłuchiwać się w głos Pana, wytrwale i cierpliwie.

Za Jezusem idziemy z różnych racji. Czy byli świadomi tego, co się wydarzy? Zapewne nie. Jezus prowadzi ich w doświadczenie własnego przemienienia będącego dla nich umocnieniem na chwile mające nadejść.

Zawsze to, co piękne i wzniosłe łączy się z tym, co przerażające, budzące lęk i uzasadniony niepokój. Przemienienie Jezusa wprawiło uczniów w konsternację. Usiłują coś powiedzieć, zaproponować, zrobić. Tymczasem wystarczy patrzeć i słuchać. Będąc z Jezusem nie trzeba coś robić. Chodzi o to, żeby być blisko. Wtedy można usłyszeć głos Ojca.

Bóg jest szczęśliwym Ojcem, kochającym Syna. Gdy Bóg jest umiłowany przez nas, jesteśmy ludźmi szczęśliwymi mimo doświadczania lęku, strat, opuszczenia przez innych, samotności.

Nasza religijność, pobożność jest nasycona wzruszeniami, podniosłymi doznaniami. Z tego wcale nie wynika, że wielka jest wiara człowieka. Wzruszenia, przeżycia są niezwykle cenne, lecz czy znajdują one swoje przełożenie w postawach, podejmowanych decyzjach? Gdy przyszło zagrożenie życia, uczniowie zostawili Mistrza i uciekli.

Droga przemiany, to tracenie życia swojego, a przyjmowanie Bożego. Na tej drodze może pojawiać się grzech, zniechęcenie, rozczarowanie sobą, a także innymi. Możemy mieć dość tego wszystkiego, co wiąże się z Osobą Jezusa, Kościołem, sakramentami, moralnością.

U podstaw ludzkiej przemiany jest zgoda na uczenie się, w oparciu o wierność i niewierność Bogu. Mądry jest ten, kto nie szuka własnej satysfakcji z wyznawanej wiary, lecz szuka tego, by się Bogu podobać.

Wzrastanie człowieka, to poznawanie swoich możliwości, ale też ich granic. Przemiana człowieka, jest dziełem Boga. Człowiek zaś winien pozwolić na to, by Bóg robił z nim to, co zechce. Tak wiele jest sytuacji, w których chcemy wziąć sprawy w swoje ręce. Dobrze jest pozostać w rękach Ojca.


Liczba wyświetleń strony: 10260 * Liczba gości online: 6 * Ostatnia aktualizacja: 2019-02-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC