MENU






Bóg sam wystarczy



Znamienne słowa wypowiedział św. Augustyn: ?Cóż może być bardziej chciwego od człowieka, któremu Bóg nie wystarcza? . Święta Faustyna odkrywa w sobie prawdę, o której mówiła już kilka wieków temu św. Teresa z Avila: ?Niech nic cię nie trwoży (lęk), niech nic cię nie przeraża, wszystko przemija, Bóg sam wystarczy? . Jedynie człowiek, który nauczył się być biedny i prosty może powiedzieć ?Bóg mój i wszystko moje?. Takim człowiekiem była Siostra Faustyna Kowalska. Wpatrywanie się w Jezusa udzielało jej głębokiego, duchowego odpoczynku. Uwalniało ją też od wszystkich innych pragnień, które wypełniają ludzkie serce. Uznała, że w chwili, w której Jezus pozwolił na zanurzenie wzroku jej duszy w Nim, odpoczywa i nie pragnie niczego (Dz. 57). Jeśli człowiek pragnie pocieszenia Bożego, a nie chce zrezygnować z tego, co jest pocieszeniem zmysłowym czy cielesnym, nie może otrzymać darów przygotowanych przez Boga. On daje wszystko czego potrzebujemy, zawsze i w pełni (Dz. 1443). Jest tak, że wielu ludzi nie potrafi dostrzec potrzeb duszy, lecz widzą jedynie potrzeby ciała. Dla wielu potrzeby płynące z ciała są najważniejsze i nimi się kierują. Ta sytuacja wskazuje, jak daleko jest myślenie człowieka od myślenia Boga (Dz. 1445).

Faustyna odkryła swoją wartość przez zanurzenie się w Bożej miłości. Postrzega to wszystko, co było jej cierpieniem, jako rzeczywistość rozpalającą w niej miłość do Pana. Przyjęta udręka, ze względu na Niego, staje się środkiem do spotęgowania w niej miłości. Cierpienie, przeciwności, upokorzenia, niepowodzenia i posądzenia stają się doświadczeniem motywującym ją do kochania więcej. W takiej sytuacji, ubogacona trudnymi przeżyciami nie traci, lecz zyskuje miłość Jezusa. On w nich przychodzi do niej, zanurza ją w sobie i z czułością obejmuje.

Doświadcza szaleństwa miłości przez szaleństwo ogarniających ją pragnień. Nie chce od Pana nagrody, dostrzeżenia, uznania. Najważniejsze jest dla niej to, co jest miłością doskonałą, piękną i pełną, że ON JEST. On jej wystarcza. Nie to, co może jej dać, co mogłoby ją pocieszyć, wyróżnić wśród innych. Cieszy się tym, że Jezus JEST. Otwierając na Niego serce, odczuwa współczucie dla cierpiących. Jezus cierpi w Jej sercu, a ona w Jego. Bliskość jest ważna, nie zaś obdarowanie. Św. Paweł pięknie wyraził to w jednym ze swoich listów: ?Nie chcę bracia tego, co wasze, ale was samych?. Bywa i tak, że prosimy o dar Boga, a nie o samego Pana. Prosimy o dary Ducha Świętego, a nie o samego Ducha Świętego.

Faustyna nie czuła się rozumiana, zarówno przez niektóre siostry, jak i jednego ze spowiedników. Potrzebowała oparcia, a tym samym poczucia bezpieczeństwa. Nie taką jednak drogą, jaką chciała, prowadził ją Jezus. W takich chwilach mogła odczuć, że wszystkie drogi prowadzące do człowieka, które byłby dla niej umocnieniem, zostały zamknięte. Szła do Jezusa jako jedynego jej Mistrza. Powoli dorastała do świadomości, że z Jezusem będzie walczyła, z Nim pracowała, z Nim i w Nim będzie doświadczała cierpienia. W Jezusie będzie żyła i z Nim umierała (Dz. 217).

On często jej przypominał, że jest z nią blisko. Przygotowywał ją do rekolekcji i dla niej je prowadził. Określał to, co powinno stać się owocem czasu świętych dni odnowy. Umacniał ją w spokoju i męstwie, aby nie osłabły w niej pragnienia do realizacji Jego zamiarów. Wymagania Jezusa wobec Faustyny były trudne. Choćby to: przekreślenie własnej woli, własnych pragnień i potrzeb na rzecz całkowitego przyjęcia woli Boga, która będzie się w niej spełniała. Rezygnacja z własnej woli umożliwia przyjęcie woli Bożej. Jezus wiedział, iż Faustynę będzie to wiele kosztować, dlatego podpowiada jej metodę, która sprowadza się do następującego rozwiązania: zapisanie na kartce słów, iż od dzisiaj nie istnieje dla niej własna wola. Te słowa powinna przekreślić. Na drugiej zaś stronie powinna napisać, że od dziś będzie pełniła wolę Bożą wszędzie, zawsze i we wszystkim. Jezus widział przerażenie Faustyny. Stąd Jego słowa o miłości, która będzie ją umacniała i ułatwiała wykonanie tak trudnego zadania (Dz. 372). Jej życie nie polegało na wprowadzaniu Boga w jej świat, lecz na przyzwoleniu, aby Bóg wprowadzał ją w swój świat. A jest to świat miłosierdzia.

Faustyna rozkoszuje się przeżyciami duchowymi, w których poznaje, iż jej dusza jest wielkim i wspaniałym światem, w którym mieszka Bóg i ona. Nikt poza Bogiem nie ma dostępu do jej duszy. Taki jest jej wybór, takie pragnienia. Zrozumiała, że inaczej postąpić nie może. Na początku drogi życia z Panem doświadczała lęków i braku jasnego widzenia spraw Bożych. Zrozumiała, że doznawała oślepienia jasnością Pana, stąd przekonanie, że nie było Go w jej sercu. Były to chwile, w których Jezus dokonywał przemiany w jej duszy, a przez to, co było dla niej niezauważalne, jej miłość stawała się czystszą i silniejszą. W taki sposób prowadził ją do pełnego zjednoczenia ze swoją wolą. Faustyna była urzeczona Jezusem. Nie potrafiła opisać mistycznego doświadczenia w którym trwała. Mówiła o wspaniałym pałacu i nieustannym przebywaniu z Umiłowanym. To, co zewnętrzne nie stanowiło dla niej przeszkody w byciu z Bogiem. Była oszołomiona szczęściem i taką miłością, której do tego czasu nie znała. To miłość czysta i wielka, gdyż źródłem jej jest Bóg. On przenika duszę. Faustyna, owo przenikanie miłości Boga, odczuwała bardzo mocno w swoim ciele. Nie tylko dusza, lecz i ciało odczuwały rozkosz Bożego przenikania miłością. Była w niej radość, której nie potrafiła ująć w słowa (Dz. 582).

Pomimo doznawania duchowych rozkoszy odczuwała głęboką słabość, stąd prosiła Pana, aby to On kierował wszystkimi jej sprawami. Zapewniała, że bez Niego nie podejmie się żadnego z zadań, które miała do wykonania. Równocześnie była głęboko przekonana, że z Umiłowanym jest w stanie podjąć się każdej, nawet najtrudniejszej sprawy (Dz. 602). Niczego nie oczekiwała od ludzi, nie spodziewała się, nie pragnęła, dlatego też nie przeżywała rozczarowań, frustracji, zawiedzenia się na kimś. Każdy człowiek nosi w sobie określone ograniczenia, a tym samym biedy. Stąd nie można od innych oczekiwać tego, co dać może wyłącznie Bóg. On jest dla niej wszystkim. Stąd wszystkiego, co jest, zamierzała pragnąć tak, jak Bóg pragnienie. Chciała iść drogą pragnień Jezusa, aby Mu się we wszystkim podobać. Kiedy Bóg jest dla człowieka wszystkim, wszystko w życiu człowieka jest podporządkowane Bogu, zależne od Niego (Dz. 766).

Faustyna żyje dla Boga i tylko dla Niego. Dla Niego chce umierać, z Nim pragnie się połączyć (Dz. 853). Czyż te pragnienia nie są tożsame z pragnieniami Serca Bożego? Czyż to nie Bóg jest w nas sprawcą i chcenia i działania zgodnie z Jego wolą (por. Flp 2,13)? Świadomość nieustannej obecności Boga była jej siłą. Szła z Nim do pracy, z Nim odpoczywała, z Nim cierpiała, z Nim się cieszyła, żyła w Nim, a On żył w niej. Nigdy nie była sama, ponieważ Jezus był nieustannie obecny w jej życiu. Nie tylko była świadoma obecności Boga, ale widziała Go, odczuwała obecność, słyszała Jego słowa. Zażyłość z Bogiem była w niej, jak to określiła, przez krew i życie (Dz. 318).

Prawda, która pomagała jej trwać w Bogu, uwielbiać Go i spełniać Jego wolę była przekonaniem, że nie nagradza On za czyny będące wygraną, sukcesem, wymiernym osiągnięciem, lecz za szczerą wolę i trud jaki dla Niego podejmujemy (952). Nie byłaby w stanie poradzić sobie z życiem, z codziennością, w której niekiedy swoje oblicze ukazywała złośliwość, zazdrość, nieżyczliwość innych. To wszystko nazywała inteligentnym diabełkiem. Była zanurzona w Jezusie, którego opisywała, jako prostego, łagodnego i szczerego. Choćby Pan mówił do niej słowa surowe, lecz będące wyrazem Jego szczerej miłości, nie były one słowami raniącymi jej serce (Dz. 633).

Przeżywała w duszy radość z udzielania się jej Trójcy Świętej. Będąc blisko Jezusa, słuchając Jego, doświadczała obecności Boga Ojca i Ducha Świętego. To czyniło ją niezwykle szczęśliwą, radosną. Była świadoma tego, że takiego umocnienia doświadczają również święci. Wiedziała, że przez nią przepływa życie, które jest w Trzech Osobach Boskich. Przyjmowała to życie i udzielała je duszom zagrożonym potępieniem, potrzebującym miłosierdzia. Jej dusza doświadczająca rozkoszy płynącej z Boga, nie była w stanie tego wyrazić, nazwać, opisać (Dz. 911). Nie można jednak powiedzieć, że Faustyna rozumiała Jezusa. To, w czym uczestniczyła, w smakowaniu obecności Bożej, odnosiło się nie tyle do jej umysłu, ile do serca. Poznanie Boga miało swoje źródło w jej odczuwaniu. W taki sposób wchodziła w doświadczenie Jego wielkości, która wpływała na potęgowanie się miłości do Stwórcy. Wielkość Boga budziła w niej zachwyt. Poznając Boga sercem przez miłość, odkrywała, jakim jest. Kiedy mogła patrzeć na Jezusa, odpoczywała przed Nim i niczego więcej już nie pragnęła. W Bogu otrzymywała wszystko, doświadczała pełni (Dz. 57).

Poznanie Boga realizuje się w kontemplacji. Niczym innym, jak kontemplacją jest wpatrywanie się w Jezusa, gdy serce wypełnia miłość. Boga poznajemy przez miłość, którą Go obdarowujemy. Czym jest kontemplacja? Dla Faustyny była ona odpoczynkiem w Tym, którego umiłowała ponad wszystko. Modlitwa jest odpoczynkiem w Bogu, o którym wiem, że mnie kocha. Doświadczała takiego napełnienia, nasycenia Jezusem w swoich pragnieniach, że już niczego więcej nie pragnęła, co nie byłoby jej Oblubieńcem. Wszystko inne, co nie było Bogiem, nie miało znaczenia (Dz. 57). Postawa Faustyny jest wiernym odbiciem ?Modlitwy? św. Teresy od Jezusa (Wielkiej z Avila):

Niech nic cię nie niepokoi

Niech nic cię nie przeraża.

Wszystko mija,

Bóg się nie zmienia.

Cierpliwość osiąga wszystko.

Temu, kto ma Boga,

Nie brakuje niczego.

Bóg sam wystarcza .

Faustyna była kobietą niezwykle delikatną, wrażliwą, subtelną w swoich uczuciach, a tym samym odniesieniach do Jezusa. Dlatego wszędzie szukała Boga i znajdowała Go. Odkrywała go w sprawach codziennych. Wszystko miało dla niej znaczenie, co mogło wskazywać na obecność Umiłowanego, za którym tęskniła jej dusza. Wszystko, co ją spotkało, bardzo ceniła, odbierając jako wyraz miłości i miłosierdzia Bożego. Za wszystko dziękowała, bez względu na to, czy sprawy budziły w niej radość, czy też prowadziły ją do płaczu. Miała szeroko otwarte oczy i serce, aby z tego, co ją spotykało w codzienności zakonnej, wyprowadzić korzyść dla duszy własnej i grzeszników. W każdym swoim czynie miała na uwadze wyłącznie chwałę Boga. Głęboko ufała Bogu i nie wpadała w rozżalenie, kiedy przyszedł na nią czas bolesnych doświadczeń. Wiedziała, że Bóg jest najlepszym Ojcem. Równocześnie nie zwracała uwagi na reakcje innych, wobec misji, zleconej jej przez Boga. Była posłuszna Duchowi Bożemu. Był radością jej serca. Trwała wiernie przy tym, co usłyszała jako posłanie dla niej. Bóg usuwał wszystkie przeszkody zewnętrzne, które utrudniałyby realizację zleconej jej misji (Dz. 148). Poznając Boga, stawała się osobą szczęśliwą (Dz. 201).

Nie wszyscy ludzie umieją korzystać z hojności Boga (Dz. 1687). Wielu nie myśli o Bogu, nie zatrzymuje się przed Nim dla słuchania Go. Wielu ludzi nie szuka Pana, nie kocha Jego dla Niego samego, a także nie żyje dla Niego, dlatego doświadczają różnorodnych przeszkód. Człowiek odkrywa w sobie przeszkody w realizacji zamiarów Boga dlatego, że On nie stał się dla niego wszystkim. Gdyby Bóg był wszystkim, człowiek czułby się dobrze w każdym miejscu i ze wszystkimi ludźmi. Ponieważ żyjąc w Bogu, nie może zostać Jego pozbawionym, jak również, nikt nie może przeszkodzić człowiekowi w czynieniu wszystkiego dla Boga .

Bóg oczyszcza ludzką duszę. Dokonuje się w to w różny sposób. Jednym z wielu znaków oczyszczenia jest doświadczenie całkowitego opuszczenia, odrzucenia przez innych (Dz. 38). Wówczas nasze dobre intencje są interpretowane na niekorzyść. To rodzi cierpienie, a Bóg je dopuszcza. W ten sposób stajemy się podobnymi do Pana. Innym znakiem oczyszczenia jest dzielenie się z przełożonymi tym, czego Faustyna doświadcza. Była ośmieszana, niedowierzano jej, litowano się nad nią. Przeszła również przez oczyszczenie, którego znakiem było wewnętrzne unikanie Boga, z obawy przed popadnięciem w złudzenia (Dz. 38).

Odczuwała niechęć do wszystkiego, co stworzone. Patrzyła na wszystko inaczej, niż jej siostry w klasztorze. Zmian w patrzeniu, myśleniu, przeżywaniu, odczuwaniu dokonywał w niej Jezus (Dz. 104). Spotykała się z ogromną zazdrością w życiu duchowym. Niewiele osób było naprawdę wielkich duchem, to znaczy takich, które potrafiłyby odrzucać wszystko to, co nie jest Bogiem. Faustyna wiedziała, że poza Bogiem, nie znajdzie piękna. Równocześnie patrzyła z bólem serca na osoby wywyższające się, kosztem innych. (Dz. 833). Odczuwała piękno i przyciąganie świata duchowego. Dlatego życie zewnętrzne było dla niej ułudą i bezsilnością (Dz. 884).



Liczba wyświetleń strony: 1677 * Liczba gości online: 5 * Ostatnia aktualizacja: 2019-08-23
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC