MENU






Serce mieszkaniem Boga



?Wszyscy mamy w sercach dwa obrazy Boga. Jeden obraz kształtowany w nas poprzez Objawienie, obraz Boga świętości, miłosierdzia, Boga bliskiego; i obraz zrodzony z naszej głębi, obraz Boga strasznego, karzącego, obojętnego na obecność i szczęście człowieka, Boga dalekiego. Nasz problem leży w wyborze jednego z tych obrazów? .

Mieszkaniem Boga jest ludzkie serce. Naprawdę ma Boga ten człowiek, pisał Mistrz Eckhart, ?kto ma Go w sercu, kto w swym wnętrzu, swym duchu zwraca się i dąży do Niego? . Faustyna była tego świadoma. Wyznaje, że do jej serca nikt inny nie miał wstępu poza Jezusem. Z serca czerpała siłę do walki z trudnościami i z tym, co w niej sprzeciwiało się Bogu. Pragnęła przejść w Jezusa, przeniknąć Go, aby w sposób doskonały oddać się duszom. Była przekonana, że bez Niego nie byłaby w stanie zbliżyć się do dusz, ponieważ była świadoma własnej nędzy. Niezwykłe jest jej stwierdzenie: ?wchłaniam Boga w siebie, aby Go oddać duszom? (Dz. 193). Ludzkie czyny są dobre wyłącznie wtedy, kiedy serce człowieka jest całkowicie ukierunkowane na Boga .

Jezus odpoczywał w jej sercu, ponieważ miał w nim upodobanie. W nim odnajdywał to wszystko, czego odmawia Mu wielka liczba ludzi (Dz. 339). Zapraszał Faustynę do wejścia w Jego ducha ubóstwa, jak również, aby wszystko tak zaplanowała, by ludzie najubożsi nie mieli jej czego zazdrościć. To, czego Bóg szuka w człowieku, to przede wszystkim serce czyste i pokorne. Nie gmachy, nie urządzenia, lecz człowiek ubogi duchem jest tym, w którym Jezus ma upodobanie (Dz. 532).

Faustyna mówiąc o duszy czystej, myślała także o sercu czystym. Taka dusza posiada niezwykłą moc przed Bogiem. W czym się ta moc wyraża? Otóż w tym, że Bóg nie jest w stanie takiemu człowiekowi niczego odmówić (Dz. 534). A równocześnie Faustyna widzi Serce Jezusa przesycone niewdzięcznością ludzi (Dz. 642). Mówił o tym już św. Bernard z Clairvaux: ?Najpierw coś wydaje ci się nie do wytrzymania. Z upływem czasu przyzwyczajasz się być może do tego i nie uważasz już tego za tak trudne; po niedługim czasie masz wrażenie, że jest to łatwe; nie mija od tego momentu dużo czasu, a nawet zaczyna ci się to podobać. W ten sposób twoje serce staje się krok po kroku coraz bardziej twarde, a potem pojawia się niechęć? . To właśnie powodowało w Faustynie pragnienie nieustającej ekspiacji, wynagradzania za niewdzięczność ludzi wobec Boga.

Jezus pozostawił nam widok swojego serca, który można sprowadzić do wymowy dwóch promieni, jeden czerwony, a drugi blady (Dz. 47). Patrząc na te promienie Faustyna doświadczała zarówno radości, jak i bojaźni. Trwała w milczeniu patrząc na Pana. Potem usłyszała prośbę o namalowanie obrazu i zapewnienie, że człowiek, który będzie czcił ten obraz nie zginie, czyli będzie zbawiony. Osoba ta będzie odnosiła zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w chwili śmierci. Jezus wypowiedział też słowa, które mogą budzić i budzą najgłębszą wdzięczność, że spojrzenie Jego, z tego obrazu, jest takie, jak spojrzenie z krzyża (Dz. 326). Obraz ten ukazuje potęgę Serca Jezusowego, Jego miłosierdzia. Jest podanym człowiekowi naczyniem do którego można przychodzić po łaski, po miłosierdzie. Obraz pulsuje życiem. Jest wielkim wołaniem: ?Jezu, ufam Tobie?, co znaczy, że jeśli zaufasz, będziesz zbawiony (Dz. 327).

?Kiedy zło przeniknie nasze serce, oznacza to, że znalazło w nim miejsce dla siebie, odnalazło współudział. Jeśli cierpienie sprawia, że stajemy się zgorzkniali i źli, to dlatego, że nasze serce jest puste: brak w nim wiary, nadziei i miłości. Przeciwnie zaś, jeśli w sercu naszym zamieszkuje całkowita ufność Bogu, jeśli oczekuje ono wszystkiego od Jego dobroci i od Jego wierności, jeśli celem naszego życia nie jest poszukiwanie siebie samego lecz pełnienie woli Bożej, wtedy zło w żaden sposób nie będzie mogło do naszego serca przeniknąć? .

Kiedy serce Faustyny było przeniknięte Bogiem, wówczas była w niej zgoda na przyjmowanie zarówno tego, co było udręką jak i ekstazą codzienności. Zachowywała miłość Pana i o nią zabiegała (Dz. 1245). Wszystko, co było w niej dobre, sprawiała Komunia święta. Jej zawdzięczała wszystko. Poznawała, że wtedy ogień miłości Bożej całkowicie ją przemieniał. Odczuwała radość stając się mieszkaniem Pana, a serce jej było świątynią w której On nieustannie przebywał (Dz. 1392). Faustyna była świadoma tej zależności, że zarówno świętość poszczególnych osób we wspólnocie wiary, jak i ich upadek, ma wpływ na życie całego Kościoła (Dz. 1475).

Pragnieniem Jezusa była małość Faustyny, jej dziecięctwo duchowe. Dlaczego Pan tego pragnął? Ponieważ wtedy mógł ją nosić przy swoim sercu, tak jak ona zawsze utrzymywała Go, przy sercu swoim (Dz. 1481).



Liczba wyświetleń strony: 53248 * Liczba gości online: 4 * Ostatnia aktualizacja: 2019-10-15
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC