MENU






Poznając Pismo Święte



Prawdziwym Jezusem jest tylko Jezus świadków, którzy opisali wszystko co widzieli i słyszeli, chodząc za Nim. Tak powstało Pismo święte. Nie ma lepszego sposobu poznania Jezusa jak słuchanie tych, którzy z Nim żyli i chodzili Jego drogami. Słowa Jezusa wprowadzają nas w Jego tajemnicę. W nich odkrywamy miłość potwierdzoną cierpieniem.

Biblia jest Księgą Wiary po którą sięga się nie dlatego, aby się o Bogu czegokolwiek dowiedzieć, ale by się do Niego zbliżyć. Prócz pragnienia wynikającego z wiary Biblia domaga się ogromnej czujności i zaufania. Są takie wieści, które pociągają człowieka, podnoszą go z życiowego marazmu. Powodują one, że człowiek jest w stanie iść, nie zwracając uwagi na zmęczenie, głód, czy pragnienie. Dobra wieść, to nowe siły, które wstępują w człowieka. Zła wieść to ta, która powtarzana psuje człowieka wewnętrznie, zniechęca do życia, czyni nieznośnym. Za Jezusem szli ludzie, bo słyszeli dobre wieści o Nim. Potrzeba pozwolić przenikać się wieściom dobrym, wspomagającym życie, a te, które są złe, osłabiające ? zatrzymywać na sobie i oddawać Bogu. Wielu szło za Nim, szło dla Niego. Dobra wieść zbliża do Boga, zła natomiast oddala od Niego. Podobnie zła wieść o człowieku, nie pozwala zbliżyć się do tego, którego ona dotyczy, więcej ? powoduje, że człowiek może stać się przeciwnikiem tego, o którym złą wieść otrzymał. Karmić się Pismem św., to zawsze karmić się Chrystusem.

Co mnie urzeka w tej wieści dobrej o Chrystusie, że idę za Nim, idę do Niego? Biblia mówi: "Baczcie na to, czego słuchacie" (Mk 4,24). Jakie wieści bierzemy sobie do serca, takimi ludźmi stajemy się. Dobra wieść, dobra nowina uzdrawia; zła nowina prowadzi człowieka do choroby, jeśli człowiek się nią zajmuje. Co to znaczy, że Jezus uzdrawiał, leczył różne choroby, wypędzał złe duchy? Uwalniał od złej nowiny. Nośnikiem takich nowin, a równocześnie tym, który dąży do zatrzymania ich w człowieku, jest szatan. Zła nowina jest jak choroba, która może opanować myśli, wyobraźnię, uczucia, mowę ? po prostu serce człowieka. Z taką nowiną można czuć się nieszczęśliwym, zagubionym, zawiedzionym. Potrzeba prosić: Panie, dotknij mnie, a będę zdrowy. Może usłyszymy słowa, które doszły do uszu św. Augustyna: Bierz i czytaj. Jezus jest Słowem Boga Ojca. Czytając Słowo Boże wytrwale, podobnie jak lud, który szedł za Nim i słuchał, będziemy uzdrowieni przez dotknięcie Słowem. Których Jezus dotknął, idą za Nim. Uzdrowiony człowiek, chce iść za Panem. Ten, który wie, że bardzo potrzebuje uzdrowienia, również za Nim podąża. Włączmy się teraz w to wielkie mnóstwo ludu i nie obawiajmy się, jak oni, cisnąć do Niego.

Biblia ma żywy związek z rzeczywistością świata ludzkiego: powstawała powoli i w trudzie, w twórczej pracy żywych i wolnych ludzi, jak każde wielkie dzieło ludzkiego ducha. Biblię można z korzyścią czytać tylko wtedy, gdy wraz z umiejętnością czytania osiągnęło się pewną dojrzałość do interpretacji jej treści. Dojrzałość taka może być brana pod uwagę tylko u ludzi, którzy poza Biblią czytają i inne książki. Biblia powstawała w ciągu dziesiątków wieków, w różnych środowiskach kulturowych, jakie kolejno następowały po sobie. W Biblii odbija się świat rozwijający się w ciągu wieków formowania się Biblii. Słowo Boże zawarte w Biblii jest ubrane w szatę sytuacji historycznych, społecznych, socjologicznych zmieniającego się świata. Aby słowo Boże dobrze poznać, trzeba poznać świat Biblii. Ten świat ma swoją geografię, historyczne ramy opisywanych wydarzeń, oprawę kulturową i obyczajową. Aby poznać orędzie Biblii trzeba wpierw poznać ten świat. Ten świat Biblii stanowi jakby opakowanie, w którym mieści się treść Biblii; to opakowanie nie stanowi treści Biblii, trzeba je rozwinąć, przejść poprzez nie dalej, do zawartości opakowania, do właściwego orędzia Biblii.

Do czytania Pisma św. muszę przystąpić z głębokim przekonaniem, że tekst, który otwieram, ma mi coś do powiedzenia; w czytanym fragmencie ktoś będzie mówił o mnie i do mnie; poruszone będą sprawy, które mnie dotyczą. Do czytania Pisma św. potrzebna jest postawa otwarcia, która mówi o zapotrzebowaniu na sprawy duchowe, gotowość przyjęcia pouczeń od Boga. Przy lekturze słowa Bożego niezbędny jest wewnętrzny pokój, wykluczenie pośpiechu i hałasu. Tylko w nastroju wewnętrznego uciszenia może dojść do otwarcia się umysłu i serca, tylko człowiek wewnętrznie uspokojony może dać się pouczać przez Boga. Pożyteczne jest czytanie Pisma św. w grupie. Ponieważ każdy z uczestników przeżyje to spotkanie z Bożym słowem na swój własny sposób i podzieli się z uczestnikami swoim doświadczeniem, wszyscy wyjdą ze spotkania ubogaceni przeżyciami wspólnoty.

W czytanym tekście należy przede wszystkim szukać prawdy. Trzeba odróżniać samą prawdę od tego, co uczestniczyło w jej wyrażeniu, a więc od literackich środków przekazu, wiedzy i mentalności autorów biblijnych, które związane były ze środowiskiem i epoką autora. Inaczej mówiąc - należy odróżnić prawdę od uwarunkowanego kulturowo sposobu jej przekazania. Prawda, którą miał nam zakomunikować autor biblijny jest zawsze prawdą porządku religijnego związaną ze sprawą zbawienia człowieka. Żadnego tekstu nie można interpretować w izolacji, w oderwaniu od innych tekstów Biblii.

Bóg zniżał się do możliwości poznawczych, gotowości wiary i całej sytuacji człowieka. Księgi biblijne uznawane są za święte, ponieważ są prawdziwym słowem Boga i tchnieniem Jego wszechmocy. Słowa Pisma św. są objawieniem osobowego Boga. Słowa głoszone przez Chrystusa ?są duchem i są życiem? (J 6,63), jako słowo życia zostają następnie przekazane przez Apostołów. Jego mocą dokonuje się oczyszczenie i uświęcenie w Duchu. Chrześcijanie są ponownie powołani do życia nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego przez żywe i trwające (w nas) słowo Boga. Słowo jest więc narzędziem przekazywania życia, chrześcijanie są nosicielami słowa życia, które w nich działa i aktualizuje się przez wiarę. Ze względu na świętość ksiąg biblijnych Kościół darzy je wielkim szacunkiem stawiając je obok Ciała i Krwi Pańskiej jako źródło życia i znak zbawienia.

Słowo Boże odczytujemy we wspólnocie Kościoła katolickiego. Kościół pozwala nam odkrywać prawdę zawartą w Słowie. Indywidualne odczytywanie może być obciążone i często jest obciążone błędami. Słowo Boże odczytujemy na przestrzeni dziejów życia wspólnoty Kościoła, czyli w tym, co daje nam Tradycja. Kościół razem słucha słowo Boże, razem je studiuje, kontempluje i razem wyjaśnia w oparciu o to, jak było ono wyjaśniane dawniej i jak jest teraz. Słuchamy mądrości tych, którzy żyli w wiekach minionych. Dla nas Tradycja odnosząca się także do wyjaśniania słowa Bożego, jest istotnym filarem w kształtowaniu wiary. W Kościele katolickim czytamy słowo Boże posługując się interpretacją, jaką pozostawili nam Ojcowie Kościoła, Święci, Doktorzy Kościoła, papieże przez swoje homilie czy dokumenty.

Odrzucanie Tradycji, pozostawianie na uboczu tych, przez których Bóg wyjaśniał Pisma Święte, jest pozbawianiem się dostępu do źródła prawdy. Dzięki Tradycji poznaliśmy kanon Pisma Świętego, czyli Księgi natchnione przez Ducha Świętego. ?Ostatecznie więc to żywa Tradycja Kościoła pozwala nam zrozumieć we właściwy sposób Pismo Święte jako słowo Boże? (Benedykt XVI). W Katechizmie Kościoła Słowo Boże wraz z Tradycją Kościoła stanowi najwyższą regułę wiary. Właściwym miejscem interpretacji Biblii jest życie Kościoła. Pismo Święte powinno być odczytywane i objaśniane w tym samym duchu, w którym zostało spisane.

Słowo Boże należy czytać powoli, uważnie, cierpliwie i codziennie, z wiarą i miłością Boga, ze świadomością, że teraz Pan mówi do mnie. Tak czytając doświadczamy napełniania naszego ducha, naszego ciała, umysłu i serca Duchem Świętym, który kształtuje nas na obraz i podobieństwo Boga. Czytając pomyślmy, co Bóg usiłuje w nas obudzić, do czego nas wzywa, zachęca, przed czym przestrzega? Pamiętajmy, żebyśmy słuchając Boga, słyszeli Boga. W taki sposób będziemy się uczyli Jego myśli, pragnień serca i wybierania wszystkiego, co Jemu jest miłe i doskonałe. Bóg pokazuje nam swoje myśli, pragnienia, swoje życie. Bóg dotyka naszego umysłu i serca. Czytając Słowo, szukamy Boga, szukamy Jego Oblicza. Prawdziwy obraz Boga poznajmy w Biblii. Nie należy zatrzymywać się na powierzchni Słowa, lecz szukać duchowego znaczenia. Czytając słowo Boże z pośpiechem, możemy dojść do znudzenia i odrzucenia Słowa.

Biblia jest Księgą o Bogu i o człowieku w relacji z Bogiem. Jest to księga życia, zbawienia. Nie jest księgą historii. Zatem, nie należy pewnych zdań przyjmować dosłownie. Biblię należy czytać codziennie. Z Biblią należy prowadzić dialog. Bóg mówi, a człowiek odpowiada na słowo, które przeczytał/usłyszał. Smakować w słowie, to odczuwać w sercu, pozwolić, aby zrodziły się we mnie określone uczucia pod wpływem słowa Bożego. Nie można być szczęśliwym katolikiem bez słowa Bożego, Eucharystii, Sakramentu Pojednania. Dlaczego? Otóż czytanie, słuchanie, rozważanie słowa Bożego prowadzi do budzenia, ożywiania i pogłębiania wiary, nadziei i miłości człowieka. ?Wiara rodzi się z tego, co się słyszy. Tym, co się słyszy jest słowo Boże?.

Szczęście jest w doświadczaniu miłości. Bóg jest SŁOWEM. Bóg jest MIŁOŚCIĄ. Poznanie i życie słowem Bożym jest wejściem w doświadczenie miłości, jaką Bóg ma do człowieka. Czym jest szczęście? Pełnym i trwałym zadowoleniem z całości życia. Aby tak się stało, potrzebujemy w tym życiu przewodnika, osoby zaufanej przy której odczuwamy znaczny stopień bezpieczeństwa, osoby kochanej. Potrzebujemy słów, wskazań, klimatu tworzonego przez tę osobę, dobrych rad, obecności, bliskości, kochania nas pomimo naszych pomyłek, zagubienia się, niewierności. To wszystko znajdujemy w Piśmie świętym. Katolik jest człowiekiem, którego życie jest kształtowane w oparciu o Pismo św. To jest jego księga życia jak lampa, która płonie, aby wskazywać drogę, jak ogień, który go ogrzewa, jak przyjaciel, który się nim nie męczy ani zniechęca.

Postawione pytanie można byłoby sformułować w taki sposób: czy można być człowiekiem bez Boga? Skoro stawiamy pytanie o to, czy można być otwartym, odważnym, uczciwym wobec siebie, Boga i drugiego człowieka, wdzięcznym, może także należy szukać odpowiedzi na pytanie, jakie wartości, co lub kto stoi u podstaw ludzkiej otwartości, uczciwości, odwagi, wdzięczności? Przypomnijmy słowa Boga: ?Beze Mnie nic nie możecie uczynić? (J 15,5).

Nie może katolik być szczęśliwym bez uczestniczenia w Sakramencie Pojednania. W nim Chrystus udziela odpuszczenia grzechów. Grzech daje odczucie nieszczęścia, oddalenia od Boga, zawiedzenia tego, który mi ufa, wierzy we mnie, kocha mnie. Katolicy uczestniczą w tym sakramencie o tyle, o ile odczuwają ból serca spowodowany grzechem, niewiernością wobec Boga. Im mniejsze poczucie grzechu, tym większy dystans do tego sakramentu. W Nim Jezus spotyka się z grzesznikiem: mocny ze słabym, dający łaskę przebaczenia z tym, który jest jej spragniony, szukający człowieka spotyka człowieka, który pragnie być odnaleziony przez Boga.

Rzeczywiście wielu katolików nie czyta Pisma świętego, nie uczestniczą w Eucharystii, nie spowiadają się. Zostali kiedyś ochrzczeni, a obecnie są ludźmi niewierzącymi. Katolik nie praktykujący swojej wiary przez uczestniczenie w sakramentalnym życiu Kościoła jest człowiekiem niewierzącym. Kto chce żyć Bogiem, musi nieustannie słuchać słowa Bożego. To w nim ukazuje się oblicze Boga. Pismo święte wzrasta w tym, kto je czyta. Skoro Jezus mówi: ?Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje?, a człowiek nie przyjmuje, to czyż można powiedzieć, że realizuje wolę Boga wobec siebie? Jeśli Chrystus mówi do Apostołów: ?Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane? (J 20,23), to czyż osoba, która nie przystępuje do Sakramentu Pojednania wypełnia wolę swojego Boga? Czy życie w grzechu może dawać człowiekowi szczęście? Jeśli ktoś twierdzi, że nie grzeszy, jest kłamcą i nie ma w nim prawdy?, mówi Pismo święte.

Nie przeczę, że wielu spośród tych ludzi, którzy się nie spowiadają, nie uczestniczą w Eucharystii, nie czytają Pisma świętego, są ludźmi dobrymi. To prawda. Ja jednak stawiam pytanie o to, czy są ludźmi wierzącymi Bogu, czy są katolikami? Wiara to również uczestniczenie w świętowaniu, w obrzędach religijnych, to odpowiadanie Bogu na Jego wezwanie. Poznaję do czego Bóg mnie wzywa przez rozważanie słowa Bożego. To słowo, a przede wszystkim Eucharystia są łaską Pana, przynoszą pocieszenie, Jego moc do stawania się podobnym do Niego. W tym jest szczęście człowieka który Jezusowi wierzy, ufa Jemu, kocha Go, chodzi z Nim, żyje dla Niego. Na czym Ci, którzy żyją dobrze, opierają swoje życie? Kto jest ich siłą? Bóg jest we wszystkim co dobre, szlachetne i czyste. Jego słowo, czyli Pismo święte, to Jego Osoba. Odnosimy się do czytania słowa Bożego jako do słuchania Boga, który mówi.

Eucharystia, czytanie Pisma świętego i Sakrament Pokuty nie są ?środkami dopingowymi? w naszej wierze, lecz naturalnym środowiskiem życia chrześcijanina, przestrzenią, w której żyje On w relacji z Bogiem, z bliźnimi i ze sobą. Każdego dnia kąpiemy się, czy bierzemy prysznic. Taką kąpielą wewnętrzną, umożliwiającą życie w czystości przed Bogiem jest Sakrament Pojednania. Każdego dnia słuchamy wielu słów, informacji, sami je wypowiadamy do drugich. Trzeba to wszystko w sercu porządkować, aby nie stać się śmietnikiem, aby nie pójść za tym, co może być szkodliwe dla życia duchowego, religijnego, dla relacji z Panem i bliźnimi. Żeby się nie zagubić, lecz dostrzegać przed sobą światło, które prowadzi jasno i pewnie, potrzebne jest Słowo dające życie wieczne, jeśli nim żyć będziemy. Słowo Boże porządkuje nasze myśli, wychowuje je, budzi w nas pragnienia ukierunkowujące na niebo, na Boga. W Nim jest życie, a zatem i szczęście, doświadczanie pełni.

Do czytania Pisma św. muszę przystąpić z głębokim przekonaniem, że tekst, który otwieram, ma mi coś do powiedzenia; w czytanym fragmencie ktoś będzie mówił o mnie i do mnie; poruszone będą sprawy, które mnie dotyczą. Tylko w nastroju wewnętrznego uciszenia może dojść do otwarcia się umysłu i serca, tylko człowiek wewnętrznie uspokojony może dać się pouczać przez Boga. W czytanym tekście należy przede wszystkim szukać prawdy, którą miał nam zakomunikować autor biblijny. Aby do tej prawdy dotrzeć, trzeba starannie odróżniać samą prawdę od tego, co uczestniczyło w jej wyrażeniu, a więc od literackich środków przekazu, wiedzy i mentalności autorów biblijnych, które związane były ze środowiskiem i epoką autora. Inaczej mówiąc - należy odróżnić prawdę od uwarunkowanego kulturowo sposobu jej przekazania. Prawda, którą miał nam zakomunikować autor biblijny jest zawsze prawdą porządku religijnego związaną ze sprawą zbawienia człowieka. Żadnego tekstu nie można interpretować w izolacji.



Liczba wyświetleń strony: 6411 * Liczba gości online: 8 * Ostatnia aktualizacja: 2019-04-21
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC