MENU






Czy nie zasługuję na to by być kochaną?



Szczęść Boże, czuję się bardzo zagubiona i nie wiem jak mam sobie z tym wszystkim poradzić, czy to możliwe by modląc się doświadczać niesamowitego spokoju i poczucia, że człowiek za którego się modlimy i który jest dla nas ważny jest tym człowiekiem z którym spędzimy nasze życie a potem wszystko co się dzieje w życiu i wszelkie działania tego człowieka i jego słowa zaprzeczają tej pewności jaką miałam pewność pochodziła od Boga. Gdy coś się u tej osoby dzieje, wciąż to wyczuwam i czuję nakłonienie do modlitwy za niego, jednak temu wszystkiemu towarzyszą też ataki złego i różne "niespodzianki" jakie mi się w życiu przytrafiają. Kiedyś modliłam się o to by ten człowiek był ze mną i nie dopuszczałam do siebie myśli, że może być inaczej. Dziś patrzę już na to inaczej i wiem, że być może nie jest to wolą Boga i ten człowiek nie byłby dla mnie tak dobry jak mógłby być, być może nie umiałby kochać mnie tak, jak na to zasługuję i dać mi tego czego potrzebuję. Może i ja nie jestem też dla niego tą, której on potrzebuje. Boli mnie jednak to, gdy modląc się za niego i jego rodzinę, o nawrócenie, przemianę życia, powrót do Boga dowiaduje się, że w tej rodzinie dzieje się jeszcze gorzej niż było wcześniej i w ogóle tego nie rozumiem. Nie wiem czemu moje życie potoczyło się w taki sposób, że człowiek ten pojawił się na mojej drodze, dlaczego na początku to wszystko wyglądało tak jakbyśmy mieli być razem i ten spokój na modlitwie pod płaszczem Małej Arabki w Betlejem i na Golgocie, to było tak silne, że byłam pewna, że to Bóg mnie o tym zapewnia, a teraz wszystko posypało się niczym domek z kart. Najpierw nasze kontakty się rozluźniły, a od kilku lat utrzymuje, że jest gejem, choć wciąż pragnął mojego kontaktu i przyjaźni ze mną. Z jednej strony wszystko mówi, że nic z tego nie będzie, z drugiej wielkie niezrozumienie i pytania dlaczego? i po co? pozostające bez odpowiedzi. Myślałam, że może to było jakieś moje zadanie, modlitwa za całą rodzinę i ochrona przed działaniem złego a dla mnie jest przeznaczony ktoś inny ale nic takiego się nie dzieje. Chcę wierzyć, że moja samotność jest po coś potrzebna ale nie wiem jak ją wykorzystać, trudno się rozwijać, realizować swoje pasje i ze spokojem oczekiwać na miłość, gdy w sercu wciąż jest ten człowiek i pytanie co dalej. Czuję się bardzo zagubiona i na rozdrożu, z jednej strony nie chcę całego życia czekać na kogoś kto może nigdy nie miał być ze mną, nie chcę się zamykać na ludzi i miłość, z drugiej strony chcę ufać Bogu, że ten pokój i zapewnienia, że poznałam już człowieka z którym spędzę życie pochodziły od Boga, choć teraz nic tego nie potwierdza. Modlę się, przystępuję do Spowiedzi i Komunii św. i wciąż pytam i proszę, płacząc o odpowiedź ale odpowiada mi cisza a ja nie umiem pojąć co Bóg w tej ciszy do mnie mówi. Wszystko to odbija się też na moim poczuciu własne wartości, nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak , czy nie zasługuję na to by być kochaną?, gubię się w tym wszystkim i w swojej samotności uciekam w masturbację, choć wiem, że to grzech i choć spowiadam się z tego i nie chcę tego i zaraz po takim czynie czuję się z tym źle, ciągle do tego wracam. Mam w sobie pustkę, proszę Boga by przyszedł i ją wypełnił i dał i odczuć swoją miłość do mnie ale nic nie czuję, tylko zagubienie, samotność i pustkę, której nie umiem ugasić a nie chcę zrobić niczego głupiego. Proszę o modlitwę i radę jak sobie to wszystko poukładać i zrozumieć i jak usłyszeć wolę Boga w tym wszystkim, chciałabym żyć i umieć cieszyć się życiem a nie przeczekać życie czekając na coś co z Bogu wiadomych powodów być może nigdy nie nastąpi. Z Bogiem



Twoja modlitwa w intencji tego chłopca ujawniła, że w jego rodzinie dzieje się coraz gorzej i to, że on jest gejem. Wydaje mi się, że wmówiłaś samej sobie, że on jest tym mężczyzną, z którym chcesz być przez całe dalsze życie. Modlitwa odsłania Ci prawdę o tym, że Bóg nie przeznaczył Tobie tego mężczyznę. Modlisz się, lecz chcesz, aby było tak, jak myślisz. Patrz na rzeczywistość, gdyż inaczej, będziesz miała pretensje do Boga, że nie dał Ci tego, co zrozumiałaś, że pochodziło do Niego. Twoje odczucia okazują się, że nie są wolą Boga. Twoje odczucia są Twoje. Bóg pokazuje Ci w rzeczywistości, że chłopiec ten będąc gejem, nie może być z Tobą. Istotne jest to również, jaka jest jego rodzina. Poznajemy kandydata na męża po rodzinie, z której się wywodzi.

Bóg nie znajdzie za Ciebie mężczyznę, który będzie Twoim mężem. Masz rozum, zdolność rozeznawania, wrażliwość serca. Będąc w różnych środowiskach poznawaj i daj się poznać. Rozmawiaj z mężczyznami, bądź na spotkaniach, gdzie oni przebywają, abyś mogła być dostrzeżona. Nie czekaj, że Bóg postawi przed Tobą mężczyznę. Szukaj, wybieraj, spotykaj się, nie zatrzymuj się na mężczyźnie, który w punkcie wyjścia może myć Twoim przyjacielem, ale nie mężem.

Czy naprawdę nie ma innych mężczyzn w Twoim otoczeniu, poza tym, co do którego miałaś określone plany? Bóg odpowiada przez znaki zewnętrzne, przez ludzi, którzy Cię otaczają, przez wydarzenia. On jest z Tobą, ale nie decyduje za Ciebie. Brakuje Twojej inicjatywy, wyjścia. Co czynisz, aby spotkać chłopca, z którym będziesz na dalsze lata? Dlaczego nie umawiasz się z mężczyznami, nie spotykasz się z nimi? Czy coś jest z Tobą nie tak, postawiłaś takie pytanie. Nie wiem. Odczuwam, że jest jakaś rezerwa, oczekiwanie, że Bóg powinien rozwiązać za Ciebie sprawy. To tak nie działa.



Ks. Józef Pierzchalski SAC

www.przemiana.biblia.pl



Liczba wyświetleń strony: 13651 * Liczba gości online: 5 * Ostatnia aktualizacja: 2019-04-25
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC