MENU






Nie potrafię zerwać



Kiedyś pisałem księdzu o moich problemach z czystością. Streszczając: nie potrafiłem zerwać z pornografią i onanizmem. W końcu się udało, dzięki łasce Bożej. Żyję w czystości od około pół roku. Przez ten czas ani razu nie upadłem. Problem polega na tym, że kosztuje mnie to bardzo wiele. Czasem wydaje mi się, że lepiej było w czasach gdy walczyłem i upadałem co jakiś czas, błagałem o przebaczenie, modliłem się za ofiary porno przemysłu i osoby mające problem z czystością. Miałem lepszą relację z Bogiem, z ludźmi, Kościół miał ze mnie lepszy pożytek. Chociaż nie dałem się złamać pornografii, to ciągle jestem na krawędzi upadku i po sześciu miesiącach w takim stanie jestem już psychicznie wykończony. Na pewno kojarzy ksiądz tę scenę z "Pasji" jak Judasza gonią te demoniczne dzieci. Od pół roku w taki sposób odganiam ciągle pokusy i po tych miesiącach mam już serdecznie dość. Wiem, że to głupio brzmi, ale nagromadzone napięcie mnie totalnie niszczy. Czuję się jakbym miał depresję (tak naprawdę to nie mam, ale tak się czuję). Moja relacja z Bogiem jest - patrząc prawdzie w oczy - zdruzgotana przez to. Rzadziej się modlę, Pisma Świętego na oczy nie widziałem od jakiegoś czasu, opuściłem się w posłudze. Pojawiają mi się w myślach jakieś dziwne obrazy Boga, że mnie ukarze za najdrobniejszy upadek itp. Wiem, że to brzmi głupio, ale nie ma się co oszukiwać. W Internecie jest pełno świadectw jak to życie w czystości zmienia człowieka na lepsze, pogłębia relację z Bogiem, daje radość. Mnie czystość dała depresję i myśli samobójcze. Pojawia się pytanie co zrobić. Ożenić się nie mogę (rozwodnik), onanizm jest grzechem, jedyna recepta jaką do tej pory usłyszałem: pogłębiaj relację z Bogiem. Ale jak, jeżeli mam do Boga - niesłuszne, ale jednak - pretensje, że muszę tak żyć? Samobójstwo też jest oczywiście grzechem, bo jakżeby inaczej. Dla Boga zrezygnowałem z wszystkiego i wszystko mu poświęciłem. Ale nie czuję w żadnym wypadku tego, o czym mówią święci. Czuję tylko, że straciłem wszystko, że nie chcę już żyć. Być może nie ma sprawiedliwości w tych słowach - wiem, ile Bóg dla mnie zrobił - ale mówię co czuje, bez oszukiwania się. Co robię źle? Gdzie popełniłem błąd? Dlaczego walka z grzechem spowodowała więcej zła niż sam grzech onanizmu? Z błaganiem o modlitwę.



Nie powinieneś walczyć z grzechem, z pokusami wprost, Życie nasze polega na rozwijaniu w sobie życia duchowego. To, że jesteś bardzo tym wszystkim udręczony, zmęczony walką z pokusą nieczystości oznacza, że złą metodę przyjąłeś. Rozwijanie życia duchowego, czyli adoracja NS, codzienna modlitwa, rozważanie słowa Bożego, Eucharystia, spowiedź co dwa tygodnie. Kiedy będziesz blisko Boga, On się zatroszczy o Twoją czystość. Kiedy jesteśmy blisko Boga, mamy wstręt do tego, co nieczyste, gardzimy tym, wzbudza w nas ta rzeczywistość wielkie obrzydzenie.

Twój błąd polega na tym, że Ty usiłujesz sam się wyleczyć z onanizmu. To nie jest możliwe. Nic bez Boga nie osiągniemy, co dobre, szlachetne i czyste. Sam walczysz i dlatego jesteś zmęczony i masz myśli samobójcze. Czy Bóg podsuwa myśli samobójcze? Absolutnie nie. Postaw na Boga, a nie na siebie. Na życie duchowe i jego rozwój.

Może to nie do Boga powinieneś mieć pretensje lecz do samego siebie, że tak żyjesz. Ciągle usiłujesz wmówić Bogu, że to, co robisz, to Jego wina, On powinien to za Ciebie załatwić. Walka z grzechem, to dobra modlitwa. Z czego zrezygnowałeś dla Boga? Co Jemu poświęciłeś? Czy On tego chciał, czy tobie się tak wydawało, że to jest Jego wola?

Błąd polega na tym, że walczysz z grzechem, a nie rozwijasz się duchowo, co oznacza, życie z Bogiem, życie dla Niego, rozmawianie z Nim o wszystkich sprawach, którymi żyjesz. Walczysz z grzechem sam. Sam nigdy nie zwyciężysz grzechu, to jest ponad Twoje siły. Grzech może zwyciężyć wyłącznie Bóg, a nie człowiek.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 419 * Liczba gości online: 10 * Ostatnia aktualizacja: 2019-08-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC