MENU






Jest tylko gorzej



Szczęść Boże, od kilku tygodni zastanawiam się, czy napisać do Księdza, mam wrażenie, że doszłam w swoim życiu do ściany, dlatego postanowiłam wysłać ten list. Mam 28 lat i od 10 lat zmagam się z masturbacją. Różnie przez ten czas bywało, raz lepiej, raz gorzej, ale od marca tego roku jest tylko gorzej. Grzech, który wcześniej popełniałam co kilka dni, teraz pojawia się praktycznie codziennie. Przez te miesiące były dosłownie pojedyncze dni, bez upadku. Wiem, że jest to grzech ciężki, który uniemożliwia mi przystępowanie do Komunii Św. bez wcześniejszej spowiedzi. Nie mam już siły do przychodzenia do konfesjonału co kilka dni, nie widzę sensu w spowiedzi, podczas której muszę wypowiedzieć słowa "postanawiam poprawę", skoro najczęściej już kilka godzin później robię to samo. Do konfesjonału zaglądam teraz co 2-3 tygodnie, do Komunii przystępuję jeszcze rzadziej. Onanizmowi często towarzyszy korzystanie z pornografii, czy stron z kamerami internetowymi. Gardzę sobą, za to co robię, poniżam siebie i potępiam. Drugim problemem, chyba tak naprawdę większym, jest kwestia wiary. Doszłam do takiego momentu, że nie wiem, czy jeszcze mogę powiedzieć o sobie, że wierzę. Wierzę, że Bóg istnieje, że jest Wszechmocny i Potężny, ale nie wierzę w Jego miłość czy przebaczenie. Idąc do konfesjonału, nie wierzę, że Bóg przebaczy mi moje grzechy, czasami odchodzę od konfesjonału bez rozgrzeszenia, bo nie widzę sensu w wyznaniu swoich grzechów po raz kolejny. W Kościele ciągle słyszę o Bogu, który jest dobry i miłosierny, ale ja Go takiego nie znam, znam Sędziego, który już dawno ze mnie zrezygnował, zresztą ciężko Mu się dziwić. Nie mam siły żyć dłużej w ciągłym poczuciu winy z powodu nieczystości i w lęku przed zasłużoną karą. Coraz częściej myślę o tym, żeby się zabić, i tak skończę w piekle, przez to jak żyję. Nie potrafię zaufać Bogu, bo nie widzę Jego dobroci, widzę jedynie Prawo, które dał, którego mam przestrzegać, co jest niewykonalne. Nie modlę się, na Mszy jestem tylko w niedzielę, ale też, jest to tylko obecność, a nie modlitwa. Częściej, mam myśli bluźniercze, niż próbuję normalnie się modlić. Boję się Boga i nie umiem mu uwierzyć. Nie wiem, co mam robić, każda decyzja wydaje mi się zła. Najbardziej skłaniam się do całkowitej rezygnacji z sakramentów, wydaje mi się to najbardziej uczciwe. Bo skoro nie wierzę w miłosierdzie, to jak mogę podejść do kratek konfesjonału i o nie prosić... Tylko wiem, że po rezygnacji z sakramentów następnym krokiem będzie pewnie odejście z Kościoła, i prędzej czy później samobójstwo. Chociaż nie wiem, czy droga przez konfesjonał i tak się tak samo nie skończy... Właściwie to nie wiem, po co piszę, nie wiem, co nowego może mi Ksiądz napisać... Ale może jednak...



Nie gardź sobą, nie potępiaj siebie. Odstąp od oglądania stron pornograficznych czy takich z kamerkami internetowymi. Zawsze jest jakaś przyczyna, prowokacja prowadząca do onanizmu. Trzeba się odciąć od tego, co Cię pobudza, Twoje zmysły, a tym samym, Twoją seksualność.

W tym czasie, kiedy pojawia się silne pragnienie onanizmu czy oglądania obrazów porno, weź do ręki różaniec i odmawiaj go. Innym razem połóż się krzyżem na podłodze w swoim pokoju, z rozłożonymi ramionami, i błagaj Boga o wyciszenie pożądliwości. Oddaj się Maryi w niewolę miłości. Wyraź swoimi słowami, że pragniesz cała, duszą i ciałem należeć do Niej przez swoje myśli, patrzenie, słuchanie, dotykanie, mówienie.

Grzech usypia wiarę. Ona jest w Tobie, lecz zmagania z grzechem sprawiają, że sama już nie wiesz czy wierzysz. Grzech sprawia, że nie wierzymy miłości Boga i Jego przebaczeniu. Zobacz, jak szatan sprowadza ma manowce myślenia, kiedy przestajesz wierzyć, że Bóg przebacza Tobie grzechy.

Tak wygląda życie człowieka: upada i powstaje i znowu upada? Upadki, które odnosimy do Boga, wzmacniają nas. Nie ma życia bez upadków, nie ma wiary w Boga, bez doświadczenia słabości, grzechu, niemożności opanowania popędu seksualnego. Trzeba całkowicie zdać się na Boga. Tylko Jego mocą zwyciężamy i wtedy, kiedy On tak zdecyduje. Zobaczysz sens wyznawania grzechów, kiedy uwierzysz, że Bóg Ci je przebacza. Dlaczego wyznajemy najczęściej te same grzechy, które nas bardzo upokarzają? Aby przyjąć dar pokory. Upokorzenia prowadzą do pokory. Tam, gdzie jest pokora, tam jest możliwe życie w czystości, wolności od onanizmu, od patrzenia na materiały porno.

Rozumiem Cię. Chciałabyś, skoro się spowiadasz z grzechów, które Cię upokarzają, uwolnić się od nich raz na zawsze. Twoja spowiedź, wyznanie grzechów, skrucha serca są czasem duchowego i moralnego dojrzewania, także dojrzewania w wierze. Pozwól Bogu być Twoim Bogiem. Niech on robi to po swojemu, co zamierzył wobec Ciebie. Nie chciej pouczać Boga, kiedy On powinien dokonać definitywnego uwolnienia Ciebie od tego, co głęboko Cię zasmuca i zawstydza.

Nasz Bóg jest dobry i miłosierny. Dlaczego widzisz w Bogu jedynie Sędziego? Ponieważ Ty sądzisz Boga. Dokonujesz Jego oceny postępowania wobec Ciebie. Wszyscy grzeszymy. Nikt z ludzi nie ma siły sam z siebie do życia w poczuciu winy i lęku przed karą. Bóg jest Twoją siłą. Nie myśl o tym, co będzie w wieczności. Bóg nie chce Ciebie potępić, lecz zbawić.

Bóg nie wymaga od Ciebie czynów, które Cię przerastają. Znakiem oddania się Jemu, zaufania, zdania się na Boga jest to, że przystępujesz do spowiedzi świętej i umacniasz się Ciałem i Krwią Chrystusa w Komunii św. Nie zasługujesz na karę, lecz na Bożą miłość. Bóg wie, że nie chcesz grzechów, które popełniasz. Nawet to, że grzeszymy jest po to, abyśmy zbliżyli się do Boga. Rozmawiaj z Nim szczerze, otwarcie, serdecznie. Nie skupiaj się na Twoich grzechach, lecz na Osobie Chrystusa, który Ci przebacza.

Jest w człowieku jakaś niezdolność do wytrwałości, systematyczności, dążenia do ułożenia sobie życia po swojemu. Jeśli Bóg dopuszcza w Twoim życiu onanizm, to czyni to z jakiegoś powodu. Czym innym jest to, że człowiek chce onanizmu, a czym innym jest to, kiedy się broni przed jego popełnianiem, walczy z pokusą. Ty jesteś w tej drugiej sytuacji.

Czy matka lub ojciec zrezygnują z dziecka, które popełnia błędy? Czy nadal nie stawiają mu wymagań tylko dlatego, że ono może się zniechęcić? Najważniejsze jest to, że są oni blisko swojego dziecka, rozmawiają z nim, udzielają mu wsparcia, słów zachęty. Podobnie jest z naszą relacją z Bogiem. Bóg jest blisko Ciebie zarówno wtedy, jak odnosisz zwycięstwo, jak i wtedy, kiedy doświadczasz przegranej.

Nie rezygnujemy z życia tylko dlatego, że nam nie wychodzi. Warto walczyć. Zobacz, jak człowiek dojrzewa duchowo, moralnie, psychicznie, walcząc z grzechem. Skupiłaś się na swoich porażkach, nieskuteczności, wyobrażeniu, że skoro prosisz Boga, to On powinien to załatwić, a ty nie miałabyś problemów. W swoim życiu nie realizujesz swojego planu, lecz Boży plan zbawienia. Bóg nie chce Cię udręczyć, lecz zbawić. Żeby człowiek mógł w życiu doczesnym do czegoś wartościowego dojść, musi pokonać wiele przeszkód. Onanizm, to jedna z wielu przeszkód, ale prowadzących do Twojego zbawienia.

Potrzebujesz zaufania Bogu bez względu na to, jak wyglądało i wygląda Twoje życie. Miłości nie udowadniamy, że kochamy. Ufaj Bogu pomimo grzechów. Kochamy Boga nie tylko wtedy, kiedy wszystko jest dobrze, lecz również wtedy, kiedy nie widzimy żadnej możliwości wyjścia z opresji.

Nie skończysz w piekle przez to, jak żyjesz. Ty nie chcesz czynić zła, lecz dobro. Przypomnijmy sobie słowa św. Pawła, który napisał: ?Nie czynię dobra, które chcę, lecz to zło, którego nienawidzę, to właśnie czynię?.

Nie rozumiesz Boga, a może powinnaś prosić Ducha Świętego o dar rozumu, to znaczy, o dar rozumienia Boga w tym, co odnosi się do Twojego życia. Proś też o dar mądrości, abyś potrafiła patrzeć na siebie oczyma Boga.

Nie widzisz dobroci Boga? Nic dobrego w Twoim życiu się nie wydarzyło, nie spotkało Cię? Żyjesz, jesteś zdrowa, cieszysz się możliwością widzenia, słyszenia. Posługujesz się nogami, rękami, umysłem, uczuciami? Skąd tyle dobra w Twoim życiu? To dobro jest tak oczywiste, że wręcz niedostrzegalne.

Masz myśli bluźniercze. One są znakiem działania demona. Te myśli nie pochodzą od Ciebie, lecz od złego ducha. Boisz się Boga? Pamiętasz, kto bał się Boga? Adam i Ewa po grzechu. Lęk jest jednym z podstawowych skutków grzechu. Im częściej człowiek popełnia grzechy ciężkie, tym więcej w nim lęku. Boisz się Boga, jak pierwsi rodzice. Oni się ukrywali przed Bogiem i Ty to czynisz. W jaki sposób? Rezygnując z modlitwy. Gdy się modlisz, pozwalasz Bogu się widzieć ze wszystkim, co w Tobie jest. Gdy przestajesz się modlić, chcesz, aby Bóg Ciebie nie widział, nie patrzył w Twoją stronę. Chcesz przed Nim się schować. Nie jest to możliwe. Warto abyś pamiętała, że Bóg ZAWSZE patrzy na człowieka z miłością. Czy Ten, który patrzy na nas z miłością, może nas potępić, posłać do piekła. Nie może, kiedy i my, odwzajemniamy Jego spojrzenie, patrzeniem na Boga z miłością.

Nie rezygnuj z sakramentów, gdyż to oznaczałoby rezygnację z życia wiecznego, za zbawienia. Rezygnację nazywasz sprawą uczciwą. Zobacz, jak manipuluje demon Twoim myśleniem, kiedy zło nazywasz dobrem. Ty wierzysz w miłosierdzie Boże, lecz o tym nie wiesz, ponieważ jesteś przestraszona, wylękniona, zmanipulowana przez grzech. Najpierw jest pokusa do grzechu, a potem pokusa do rozpaczy, rezygnacji, poczucia beznadziejności.

Możesz powiedzieć Jezusowi, ?Panie, odczuwam, że nie wierzę w Twoje miłosierdzie, lecz przymnóż mi wiary, aby uwierzyła?. Droga przez konfesjonał nigdy nie kończy się samobójstwem. Spotkanie Boga jest spotkaniem z samą Miłością. Warto zauważyć, czy dla Ciebie spowiedź jest jedynie po to, aby uwolnić się od poczucia winy spowodowanej grzechami, czy też jest po to, aby spotkać Jezusa, którego kocham i przed którym pragnę otworzyć moje serce. Niech Twoje spowiedzi będą spotkaniem z Bogiem, a nie przede wszystkim uwolnieniem się od grzechu. Ciesz się z tego, co Bóg daje, a On zawsze daje więcej niż oczekujemy. Jest tak, że Bóg daje bardzo wiele, a my nawet tego nie zauważamy, ponieważ mamy na siebie nerwy, nienawidzimy siebie, mamy do siebie najgłębsze obrzydzenie. Nie może zobaczyć Boga i Jego miłosierdzia ten, kto jest nadmiernie skupiony na sobie i oczekujący na zdjęcie ciężarów, które przygniatają.

Kiedy się spowiadasz, nie zwracaj przede wszystkim uwagę na siebie, ale na Tego, do którego przychodzisz, który Cię kocha.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 13694 * Liczba gości online: 6 * Ostatnia aktualizacja: 2019-04-25
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC