MENU






Moja modlitwa jest oschła



Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus. Ojcze Józefie straciłam poczucie pragnienia Boga pragnienia modlitwy Eucharystii. Stałam się letnia zimna, nie potrafię poświęcić Bogu swojego czasu. Zawsze znajdę tysiące wymówek żeby się nie modlić. Tzn. modlę się ale moja modlitwa jest zimna oschła z obowiązku. Wiem że kierownicy duchowi radzą żeby nie zaprzestawać praktyk religijnych w czasach oschłości, czytałam dzieje różnych świętych czytam księdza rady, teorie znam ale nie potrafię wcielić tego w życie. Nie mam kierownika duchowego nie potrafię rozeznać na jakim etapie jest moja dusza. Moja oschłość trwa już prawie 3 lata i czuję że cały czas się pogłębia. Kiedyś moja relacja z Bogiem była inna. Zaczynałam nawrócenie od mszy o uzdrowienie to był piękny czas czułam Bożą obecność, to że Bóg mówi do mnie poprzez różne natchnienia, Pismo Święte, innych ludzi,. Z łatwością rozeznawałam jego wolę bo miałam z nim więź. Wiedziałam czego oczekuje ode mnie w danym momencie czułam natchnienia Ducha Świętego do różnych rzeczy. Radość pokój miłość to były owoce widoczne w moim życiu. Teraz wszystko się zmieniło. Wiem że nie mogę polegać na moich uczuciach, że wiara to rozum nie uczucia, dlatego nie chodzę już na msze o uzdrowienie gdyż czuję że ten etap mam już za sobą że pora na kolejny głębszy, ale jakoś to nie następuje, wręcz przeciwnie, cofam się. Na msze w tygodniu chodzę coraz rzadziej, tłumaczę sobie to tym, że jestem śpiąca bo dziecko w nocy wstaje a na msze mogę iść tylko rano bo potem jestem w pracy. Ojcze nie chce się tłumaczyć brakiem czasu bo to najgłupsza wymówka ale ja naprawdę nie mam momentu w moim dniu na znalezienie swojej izdebki tej ciszy którą kiedyś miałam. Zewsząd otacza mnie hałas od rana dzieci do szkoły, ja do pracy, po pracy dzieci mąż obowiązki, wieczorem nie mam siły. Modlimy się razem z rodziną gdyż jesteśmy w Domowym Kościele i staramy się wypełniać zobowiązania naszego ruchu naszej formacji. Ja tęsknie, tęsknie za Bogiem żywym obecnym w moim życiu, nie wiem co mam zrobić, modlę się o to bym znowu Go zapragnęła. Moja modlitwa osobista to praktycznie krótkie westchnienia, przeproszenia że inaczej nie potrafię. Codzienność stała się dla mnie ważniejsza. Najgorsze jest to, że widzę te błędy, widzę że jest coś nie tak i nie mogę z tym nic zrobić. Męczą mnie straszne rozproszenia na modlitwie, mszy świętej, czuję się nie godna przyjmować Komunie Św. Moje spowiedzi też są automatyczne, raz w miesiącu z tych samych grzechów słabości. Widzę, że to oddalenie się od Boga odbija się na moich relacjach, ujawniają się moje złe cechy charakteru czyli gadulstwo złośliwość nerwowość. Boję się, że zawiodłam Boga nie wykorzystałam moich talentów i jego łaski. Moje życie nie różni się niczym od życia moich znajomych którzy nie przeżyli nawrócenia, nie są w żadnej wspólnocie, a ja teraz nawet swoim przykładem nie potrafię dać świadectwa?Żyje w tym laickim świecie o którym często pisze ksiądz na stronie głównej i nic z tym nie robię. Bo mi tak wygodnie bo po co się wychylać, ale nie mam nic do powiedzenia bo straciłam relację z Bogiem nie umiem o nim mówić bo serce puste. Jak można mówić o czymś czego się nie doświadcza. Ale głęboko wewnątrz wszystko we mnie krzyczy. Bo w głębi serca nie chcę tek żyć. Wiem że Bóg mnie kocha i chce mojego dobra, znam jego przymioty, nie czuję wobec niego buntu ale czuję bunt wobec siebie. Kiedy podejmuję jakiś wysiłek duchowy szybko odpuszczam przychodzą rozproszenia i wychodzę z niczym, nieprzemieniona i tak sobie dalej żyję a dzień za dniem leci. Gdyby przyszło mi teraz umrzeć to stanęłabym z pustymi rękami przed Bogiem. Gdyby przyszło jakieś ciężkie cierpienie nie uniosłabym krzyża. Ogólnie uczestniczę w życiu kościoła w mojej parafii, bo wynika to z mojej posługi którą uczymy się w Ruchu Światło Życie, ale czym jest służba bez miłości, bez odniesienia do Boga staje się to czynem społecznym a nie posługą. Czuję dużą walkę wewnętrzną kiedy staram się zbliżyć do Boga i niestety Ojcze przegrywam, wygrywają moje słabości, codzienność, sprawy doczesne. Pozdrawiam serdecznie z Bogiem.



Zwróć uwagę na to, że ta sytuacja może wskazywać na wejście w noc zmysłów, w której Bóg dokonuje w Tobie oczyszczenia z tego, co utrudnia Twoją relację z Nim. Pierwszym znakiem nocy zmysłów jest doświadczenie oschłości na modlitwie, jak i w życiu codziennym. Oschłość i zanik satysfakcji z relacji z Bogiem są skutkiem wzrastania w wierze i czasem rozpoczęcia modlitwy kontemplacyjnej. Tracimy dobrą komunikację z Bogiem. Nie znajdujemy również radości w sprawach ziemskich. Przyczyną tego stanu jest wzrost wiary, pod wpływem daru wiedzy, który otrzymujemy od Ducha Świętego.

Przechodząc przez oschłości, doświadczając cierpienia w ćwiczeniach duchowych, trwamy bez pocieszenia i smaku. Wzrastamy w miłości Bożej, ponieważ nie kierujemy się przyjemnością, upodobaniem, lecz czynimy wszystko jedynie ze względu na Boga.

W pierwszym okresie nocy zmysłów przeważa doznanie duchowej oschłości. Zmysły wewnętrzne są zanurzone w nocy ciemnej, a człowiek doznaje całkowitej oschłości. Nie znajdujemy w rzeczach duchowych i pobożnych ćwiczeniach smaku i upodobania, które wcześniej doznawaliśmy. Zamiast tego, odczuwamy gorycz i zniechęcenie. Bóg w taki sposób chce, aby człowiek dorósł, ucząc go chodzenia o własnych siłach. Wszyscy idący drogą do doskonałości przechodzą przez oschłości. Po tym poznajemy, że weszli w noc ciemną.

Oschłość przejawia się również w małym pocieszeniu z modlitwy i coraz mniejszej radości z życia. Istnieje konieczność doświadczenia oschłości, ponieważ intelekt, pamięć, wola i zmysły człowieka są byt obciążone nadmiarem bodźców. Dlatego nie są zdolne dostrzec głębszej mądrości, którą Bóg proponuje.

Oschłości mogą pojawiać się nie zawsze z powodu oczyszczenia pożądania zmysłowego, lecz z powodu grzechów czy niedoskonałości, słabości, oziębłości, z powodu nastroju lub niedyspozycji fizycznej.

Jak poznamy, że doświadczamy oschłości? Pierwszym znakiem po którym dusza poznaje, że jest to oczyszczenie zmysłów jest to, że nie doświadczamy upodobania i pocieszenia w rzeczach Bożych, jak również rzeczach stworzonych. Chcąc dokonać oczyszczenia pożądania zmysłowego, nie godzi się na to, aby cokolwiek człowieka pociągało i smakowało, dawało odczucie radości. Brak smaku rzeczywistości duchowych, czyli oschłość, nie jest skutkiem grzechu czy niedoskonałości.

Drugim znakiem wskazującym oczyszczenie zmysłów, a tym samym na oschłość w człowieku, jest powracanie pamięcią do Boga, z troską i obawą, gdyż człowiek uważa, że nie służy właściwie Bogu, lecz się cofa, ponieważ odczuwa brak smaku w rzeczach Bożych.

Co różni oschłość od oziębłości? W oziębłości człowiek doświadcza głębokiej słabości i rezygnacji w pracy umysłu i woli oraz braku gorliwości w służbie Bożej. Natomiast oczyszczająca oschłość niesie w sobie troskę z bolesną obawą, że nie służy on Bogu. Gdyby modlitwa od początku nocy zmysłów była oschłością duchową, mogłoby nam nie starczyć odwagi, aby całkowicie i w pełni powierzyć się Bogu. Fakt, że z wielkim lękiem i ogromnym zatroskaniem myślimy o Bogu jest znakiem, czy oschłość, której doświadczamy na modlitwie jest z Boga, czy też, jest ona wynikiem naszej oziębłości.

Przyczyną oschłości jest to, że Bóg zamienia siły zmysłowe na duchowe. Zmysły nie są zdolne zrozumieć rzeczy duchowych, dlatego pozostają głodne, oschłe i puste. Zmysłowa strona człowieka nie jest zdolna zrozumieć tego, co jest duchem. Gdy zatem smakuje ducha, ciało doznaje niesmaku i traci chęć do jakiegokolwiek działania.

Oschłości, będące następstwem życia oczyszczającego pożądanie zmysłowe, sprawiają, że duch odczuwa chęć do działania. Tę chęć daje mu wewnętrzny pokarm, będący dla zmysłów początkiem oschłej i ciemnej kontemplacji. Równocześnie z oschłością i ogołoceniem, które odczuwają zmysły, dusza odczuwa potrzebę samotności i ukojenia. Nie jest w tym czasie zdolna do rozmyślania. Ważne jest to, aby zachować w takim czasie doświadczeń spokój, nie zabiegając o jakiekolwiek działanie wewnętrzne czy zewnętrzne. Wówczas można doświadczyć odpocznienia duchowego i zapomnienia o wszystkim, zyskując również wewnętrzne umocnienie.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 53225 * Liczba gości online: 3 * Ostatnia aktualizacja: 2019-10-15
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC