MENU






Czy wiara mi coś dała?



Jak przestałam wierzyć w Boga? Ostatnim największym darem jaki otrzymałam jest uświadomienie sobie ze Boga tak naprawdę nie ma. Przekonałam się o tym dość dosadnie. Tyle lat modlitw i nic. Nic mi Bóg nie pomógł. Bóg nie jest od spełniania życzeń? Zgoda nie jest. Ale to po co mam się do Niego zwracać. Bo bliskość bo zbawienie. Nie mam ochoty być blisko z kimś kto i tak mnie nie słucha. Zbawienie a jest mi w stanie Ksiądz udowodnić że istnieje. Tyle różnych próśb do Boga moich starań o dobrą pracę, tyle pieniędzy na studia podyplomowe. I co to dało? Nic jedynie frustrację. Tylko widzę jak inni otrzymują i to nawet o to zbytnio nie zabiegając. A jestem w pracy której sensu nie widzę. I która nie daje mi żadnej satysfakcji, a nawet doprowadziła mnie do depresji. Tyle wysłanych cv opłacony doradca zawodowy modlitwy i co nic. Inni się nie modlą i maja. Inni mają fajnych mężów wycieczki. A ja? Czy wiara mi coś dala nie! Mam tylko olbrzymi żal do siebie że tak długo się dawałam zwodzić. To wszystko. Mało tego pomagała innym. A mi nikt. Jeszcze byli tacy co w pracy potrafili donosił i wymyślać bzdury i mnie poniżać. I ja się pytam gdzie ten Bóg. Nigdy nie sądziłam ze będę miała tak beznadziejne życie.



Czy Bóg może człowiekowi udzielać daru, że Jego naprawdę nie ma? Nie mogłaś takiego daru otrzymać od Boga. Co to znaczy przestać wierzyć? W Twojej sytuacji oznacza to, tak zrozumiałem, przestać zajmować się Bogiem, ponieważ On nie wysłuchuje Twoich modlitw tak, jak tego przez lata oczekujesz.

Po co zwracamy się do Boga? Aby Go uwielbiać, być z Nim blisko, słuchać Jego słowa, okazywać Mu swoją miłość. Zwróć uwagę, kiedy mówię o modlitwie, nie ma w ogóle mowy o otrzymywaniu czegokolwiek od Boga, lecz cała uwaga człowieka jest skupiona na tym, którego spotykam przez wiarę.

Ty nie masz ochoty być blisko z kimś, kto Ciebie nie słucha. Jesteś stworzeniem, a Bóg jest Stwórcą. Postawa pokory stworzenia wobec Stwórcy jest jedyną właściwą postawą. My jesteśmy tymi, którzy powinni słuchać Boga. Bóg zawsze słucha człowieka. Twierdzisz, że Bóg Ciebie nie słucha, ponieważ nie otrzymujesz tego, o co prosisz, czego potrzebujesz. Milczenie Boga, brak odpowiedzi na Twoje prośby takimi, jakie one są, stanowią Jego odpowiedź.

Ani Boga, ani zbawienia nie udowadniamy. Wierzymy w Boga dlatego, że On do nas mówi w Biblii, w swoim Kościele. Wierzę Bogu na słowa zawarte w Piśmie św. Skąd Twoja niewiara? Z niepowodzeń, z rozczarowania życiem, a tym samym Twoje rozczarowanie Bogiem. Skoro jesteś rozczarowana, więc twierdzisz, że Boga nie ma. Gdyby On wypełniał Twoje życzenia zawarte w modlitwie, uznałabyś, że jest. Twoja modlitwa jest życzeniowa. Jaką ma wartość?

Czy ktoś chciałby być Twoim przyjacielem, albo Tobie zaufać jedynie wtedy, kiedy będziesz coś z tego miała, z tej relacji? Bóg jest Ci do czegoś potrzebny, użyteczny, ma coś załatwić. To nieodpowiadanie Boga na Twoje oczekiwania jest niezwykłym przykładem Jego troski o Ciebie. On walczy o Twoją wiarę i miłość. Jesteśmy z Bogiem nie dlatego, że daje lub nie daje, lecz jesteśmy z Nim bez względu na to, jak wygląda nasze życie. A jest ono niezwykle trudne. Życie boli. Czy będę za to winił mojego Boga? Nigdy! Wiem, wierzę, że On jest ze mną w moim bólu, w niepowodzeniach, w przegranej po ludzku.

Czy wiesz, że wielu ludzi dojrzewa do wiary, do miłości wtedy, kiedy przychodzi cierpienie, niepowodzenia, klęski? Chciałaś, żeby Bóg pomógł załatwić dobrą pracę, osiągnąć poziom życia zawodowego, finansowego choćby dlatego, że bardzo wiele pieniędzy zainwestowałaś w studia podyplomowe. Wydaje się, że Bóg nie chce być wykorzystywany do załatwiania spraw, a potem pozostawienia Go. Gdyby Twoja wiara była mocna, to tego rodzaju doświadczenia nie złamałyby Ciebie. Bóg wie, że Twoja wiara była i jest słaba. Nie odpowiadając na Twoje prośby, dąży do jej umocnienia, do całkowitego skierowania się na Niego. Podstawą życia człowiek jest dobra relacja z Bogiem, aby mogło zaistnieć właściwe odniesienie do człowieka, do pracy, do życia. Brakuje Ci tego, co podstawowe, czyli relacji z Bogiem, która jest pełnym zaufaniem Jemu.

Na czym chcesz budować, skoro nie możesz budować na wierze i miłości Boga? Nie ma szczęścia bez jedności z Panem. Inni mają, a Ty nie. Inni nie modlą się i posiadają i dla Ciebie jest to jedne z argumentów, że Boga nie ma, że szkoda czasu na Niego. Nie konfrontujesz się z Bogiem, lecz z ludźmi, którzy mają dobrą pracę, wspaniałe małżeństwa, a przecież nie zabiegają o to, nie modlą się. Droga każdego jest inna, jak my, jeden do drugiego niepodobni. Zobacz w tym mądrość Boga. On Ciebie prowadzi na miarę Twoich potrzeb nie doczesnych, lecz duchowych, wiecznych.

Stawiasz pytanie, które może budzić przerażenie, a nawet niesmak: ?Czy wiara mi coś dała? Nie!? Byłaś wierząca dla uzyskania wymiernych korzyści? To może dobrze się stało, że nic nie otrzymałaś. Wybacz moje słowa. Gdybyś otrzymała, wówczas traktowałabyś wiarę na zasadzie handlu zamiennego: ja Bogu, a Bóg mnie. To tak nie działa w przestrzeni wiary. Byłaś zwodzona, oszukiwana przez Boga? Przekonuję się, że Bóg wie dlaczego tak robił. Jego prowadzenie doprowadza Cię do przysłowiowej ściany, abyś zrozumiała, że to Ty Boga zwodziłaś swoimi modlitwami, swoją pseudo wiarą. Tobie chodzi o pracę, od dobre małżeństwo, o wycieczki?. To są dobre pragnienia, lecz pomyliłaś porządek rzeczy. Najpierw Bóg, a potem wszystko inne będzie Ci dodane.

Gdzie ten Bóg? W Tobie, przy Tobie patrzący na Ciebie z miłością, kiedy zajmiesz się Nim, a nie sobą? Kiedy zaczniesz walczyć o relację z Nim? Kiedy przestaniesz Go traktować jak kogoś, kto ma do wykonania dla Ciebie określone zadania? ?Nie spisał? się tak, jak chciałaś, więc postanowiłaś Go ukarać, upokorzyć, poniżyć, uznać za nieistniejącego.

Pomagałaś innym, a Tobie nikt nie pomógł. Jezus karmił głodnych, oczyszczał trędowatych?, a kiedy przyszedł czas, aby oni Mu pomogli, nikt z nich nie miał odwagi, schowali się za innymi. Rozumiem, że nie chcesz, aby Twoje życie było takim, jak w tym fragmencie życie Jezusa. Nic z tego nie masz. Lepiej się oburzać, buntować, niż przyjąć z miłości do Jezusa. Jak możesz przyjąć, skoro w Niego nie wierzysz?

Gdybyś chciała inaczej spojrzeć, zobaczyłabyś, jak wyjątkowe jest Twoje życie. Ty czynisz je beznadziejnym, a Bóg nieustannie daje Ci nadzieję, której nie chcesz dostrzec i wciąż bronisz się przed nią.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 60490 * Liczba gości online: 4 * Ostatnia aktualizacja: 2019-08-18
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC