MENU






Zakochanie



Pisze Ksiądz, że nie żyjemy w niebie, lecz na ziemi. Że niepowodzenia i cierpienie lepiej przygotowuje nas do relacji z Bogiem. Że Bóg nie jest karetką pogotowia. Dlaczego? Dlaczego miałby nie przyjść z pomocą kiedy cierpienie mnie dotyka? Czy będąc w niebie będzie wszystko ułożone tak, że człowiek będzie szczęśliwy? A może nawet w niebie będzie cierpienie i przygotowywanie mnie,szlifowanie? I dlaczego Bóg widząc że Adam i Ewa spróbowali owoc poznania dobra i zła, nie odebrał im w porę seksu i daru rozmnażania? Rozumiem to że Adam i Ewa musieli zaznać cierpienia bo wbrew Jego woli spróbowali zakazany owoc, wiec cierpienie jest tego konsekwencją. Ale dlaczego dopuścił, aby byli potomkowie? Jak mógł mi to zrobić? Jak mógł pozwolić by rozmnażali się i przez to kolejne pokolenia cierpią! Dlaczego nie sprawił Bóg, aby płodność była tylko w niebie? Gdybym tam się urodziła tobym nigdy cierpienia nie zaznała. Jak mógł Bóg porzucić mnie tu na ziemi, pozwolić abym przyszła na świat w warunkach ziemskich zamiast niebiańskich i męczyła się? Pozwolił aby tu się ludzie rodzili w tym przeklętym świecie, zrzucił do nas szatana i nas z nim zostawił oraz z całymi legionami demonów. Nie rozumiem tego. Adam i Ewa owszem sami chcieli spróbować czym jest zło. Ale przecież ja nie chciałam próbować tego owocu. Jest we mnie tyle frustracji że zaczęłam oddalać się od Boga. Kiedyś byłam bardzo blisko Boga i byłam bardzo wierząca. Nigdy nie mówiłam takich slow w odniesieniu do Boga. Mówi Ksiądz, że Bóg nie realizuje planów człowieka lecz swoje w odniesieniu do człowieka. Dlaczego Bóg patrzy egoistycznie tylko na swoje plany, a moje się dla Niego nie liczą? Dlaczego Bóg nie wysłuchuje próśb i modlitw, skoro moje prośby nie są złe? Ja chcę męża,miłość,uczciwą pracę itd. Czy coś jest w tym złe? Mam jeszcze jedną sprawę do Księdza. Od pół roku modlę się o jednego mężczyznę. O wiele rzeczy, które wiążą się z jego osobą. Spotkałam go na wakacjach, na drugiej półkuli ziemskiej i niestety zakochałam. Nie łączyło nas fizyczne zbliżenie seksualne, jedynie rozmowy i emocjonalne oczarowanie. On był też zauroczony moją osobą, ale musiałam wrócić do Polski. Nie znam jego nazwiska i nie mogę go odnaleźć w internecie. Tęsknie i tak bardzo chciałabym odnaleźć go. Gdybym miała pieniądze to bym tam poleciała, on pracował w tamtym hotelu. Nie wiem czy jeszcze pracuje. I nie mam pieniędzy. Tęsknię już szósty miesiąc. Takie zakochania zdarzają się bardzo rzadko. Modliłam się o to by go odnaleźć ale wiem że to się nie spełni bo : 1.nie mam pieniędzy by tam lecieć znów. 2.nawet jakbym pojechała to moglabym go tam nie znaleźć po raz drugi. 3. Ciężko poznac kogos dobrze znajac sie na odleglosc i spotykajac raz do roku. 4. on moze juz miec kogoś.5.mogloby okazac się przy blizszym poznaniu że ma wady jak wiekszosc mężczyzn np.moze jest kobieciarzem itd. 6.ciezko byloby mi zamieszkac tam i uczyc sie obcego jezyka i zostawić Polske,rodzine,majątek itd.on pewnie tez by nie chcial zmieniac zamieszkania. Jak widzi Ksiądz nie mam szans by tu na ziemi przeżyc z tym mężczyzną szczesliwe zakochanie i stworzyc związek malżeński. Dlatego poddałam się i jedynie na co liczę to że Bóg da mi go odnaleźć w niebie. Dlatego od poł roku nie modlę się aby spotkać go jeszcze raz tu na ziemi, tylko modlę się aby spotkać go w niebie. Odmawiam różaniec i koronki,o to, aby on dostał się do nieba, o nawrócenie dla niego jeśli jest mu ono potrzebne, o wszelkie łaski duchowe potrzebne jemu,aby poszedl do nieba, o życie wieczne i aby Bog laskawie na Niego spojrzal podczas sądu, chociaz przez wzgląd na mohe modlitwy. Oddaję Bogu moja tesknotę za tym mężczyzną i moje cierpienie, niespełnienie jako ofiarę za niego. Jednak jak zdaję sobie z tego sprawę to brzmię jak idiotka i fanatyczka. Nie wiem czy to ma sens co robię. Skoro w niebie nikt za mąż nie wychodzi, to oznacza to, że nie będzie mi wolno być zakochaną w niebie ze wzajemnością w tym czlowieku? Zakochanie to mam na myśli mój stan emocjonalny, nie popęd sexualny. I nie wiem też czy moje modlitwy Bóg wysłucha i przyjmie, bo skoro moim motywem jest zakochanie i pragnienie poznania go w niebie to może być według Boga nieczysta intencja.



Cierpienie oczyszcza nas, uwalniając z ludzkiego myślenia, na rzecz przyjęcia myślenia Boga. Bóg przychodzi człowiekowi z pomocą na swoich warunkach. Nie każde niepowodzenie, jako osoby wierzące, traktujemy jako zło, nieszczęście, lecz możemy je przyjąć jako doświadczenie bolesnego błogosławieństwa otwierającego oczy i serce na rzeczywistość, której do tego czasu nie widzieliśmy.

Skoro Bóg dopuszcza cierpienie, które Ciebie dotyka, to coś przez nie mówi, na coś uwrażliwia. Cierpienie może być mową Boga, nie jakimś przypadkiem. Bywa i tak, że człowiek żyje bezmyślnie, bezrefleksyjne do czasu, kiedy przychodzi cierpienie, coś, co burzy jego spokój, poczucie bezpieczeństwa, dotychczas ułożony świat spraw osobistych.

Kiedy człowiek będzie w niebie, wszystko będzie mówiło o jego szczęściu. W niebie nie ma cierpienia i nie ma szlifowania. Z tym, co nazywasz szlifowaniem, człowiek spotyka się w czyśćcu. Tm dojrzewać będziemy do nieba przez cierpienie, które jest głęboką tęsknotą za Bogiem.

W Twoim rozumowaniu jest dążenie do tego, aby Bóg spełnił to, co według Ciebie będzie dobre dla Ciebie. Człowiek nie wie, co jest dobre dla niego. Jedynie sam Bóg zna to, co dla człowieka jest właściwe i taką drogą go prowadzi. Konsekwencją nieposłuszeństwa Bogu przez pierwszych rodziców, jest cierpienie ludzi. Dlaczego Bóg dopuścił, aby Adam i Ewa mieli potomstwo? Dlaczego uczynił to również Tobie? Ponieważ Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie. Rzecz nie polega na zniszczeniu tych, którzy okazali nieposłuszeństwo Stwórcy, lecz na daniu im szansy na poprawę.

To prawda, że kolejne pokolenia cierpią. Przez cierpienie na ziemi, idziemy do szczęścia w niebie, w którym nie będzie cierpienia, ani łez, ani narzekania. Stawiasz pytania, na które Bóg zna odpowiedź. Dlaczego nie uczynił, aby płodność była tylko w niebie? Czujesz się porzuconą przez Boga. Jako ludzie wierzący staramy się przyjąć to, co Bóg daje, nie kwestionując Jego woli. W naszej wierze ogromny obszar zajmuje tajemnica. Nie wiemy, nie znamy odpowiedzi na wiele pytań, lecz ufamy, że to, co Bóg czyni dla nas, jest najlepsze z możliwych rozwiązań.

To nie Bóg pozwolił, aby ludzie rodzili się w tym przeklętym świecie, lecz to ludzie tak wybrali i wybierają. Jedna decyzja pociąga za sobą określone konsekwencje. Świat jest w mocy złego ducha. Człowiek żyjąc w tym świecie, jest nieustannie kuszony i doświadczany nie przez Boga, lecz przez diabła. Jakich wyborów dokonuje człowiek, takie jest również jego cierpienie, i taka umiejętność znoszenia go lub doświadczania buntu, gniewu, odrzucenia.

Człowiek wierzący przyjmuje wszystko, co przychodzi w jego życiu i usiłuje to przeżywać z Bogiem. Porażka, niepowodzenie mogą zachwiać naszą wiarą. Nie wyobrażamy sobie, że pewne sprawy dzieją się wbrew naszej woli, i że Bóg nie czyni tego, o co go prosimy.

Dlaczego Bóg patrzy na swoje plany? Gdyż On jest Mądrością, Miłością, Miłosierdziem. Jego plany są dobre dla człowieka, natomiast nasze plany są dla nas zgubne, mogące prowadzić na potępienie. Twoje prośby są dobre, szlachetne. Z Twojej sytuacji wynika, że Bóg prowadzi Cię inną drogą, czyli bez męża, bez jego miłości, bez pracy, w której mogłabyś z uczciwością wykazać swoje umiejętności.

Wiele mamy osobistych marzeń i pragnień. Bóg przez wieloma nas chroni, gdyż mogłyby nas doprowadzić do ludzkiej katastrofy. Nie wiemy tego, co będzie później, a Bóg to wie.

Słusznie czynisz, że oddajesz Bogu swoją tęsknotę i cierpienie za mężczyzną, którego poznałaś. W niebie nie ma wychodzenia za mąż. W niebie też nie ma zakochanych, lecz ci, którzy kochają. Bóg wysłuchuje Twoje modlitwy i je przyjmuje. Twoja intencja jest czysta, według Boga, jest piękna, szlachetna. Życzę Ci, abyś odnalazła pokój serca w Bogu.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 20551 * Liczba gości online: 3 * Ostatnia aktualizacja: 2019-11-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC