MENU






Albo Bóg zacznie działać w moim życiu i odmieni mój los albo wypisuję się z Kościoła



Witam ks. Józefa. Przeczytałam ostatni list osoby, która do Ksiedza napisała i zupełnie jakbym czytała własne myśli. Słowo w słowo mam identyczną historię życia jak ta Pani. Również zaangażowałam wiele lat w edukację kierunku, w którym chciałam pracować zawodowo. Studia , szkolenia itd. Wybrałam swój zawód z powołania, a nie dla samej kariery.I mimo, że włozyłam w to całe serce, wysiłek w zdobycie wiedzy, a takze pieniąde na działalność gospodarczą, remonty lokalu, wysiłek w kierunku marketingu - przyszedł dzień że zachorowałam tak, że musiałam wyłączyć się z życia społecznego. To zaciążyło na mojej karierze, nie wspomnę już że rynek jest tak przesycony wszystkim i jest tak duża konkurencja, że nie sposób sie wybić. Mam problemy zdrowotne, praca która miała być moją pasją nie idzie w ogóle, nie zarabiam , wciaż mam niepewny byt. Tyle lat nauki, żeby teraz mieć straty finansowe i szukać pierwszej lepszej pracy jako pomywaczka? Jeśli chcę żyć godnie to muszę się przebranżowić i czekają mnie od nowa studia w innym kierunku i edukacja. Ja dziekuje, nie mam siły. Mam 30 lat i mam dość!!!!!!!!!! Chcę zarabiać i żyć a nie być wiecznym studentem. Na dodatek nie wiadomo w co sie zaangazować, bo przecież we wszystkim jest konkurencja! Po drugie: mogłabym nie robić żadnej kariery już tylko wyjść za mąż, urodzić dzieci i zajmować się domem - to byłaby moja praca- zważywszy że przy mojej chorobie wskazane jest abym nie żyła pod presją codziennej pracy w społeczeństwie, tylko w spokojnych warunkach domowych pracowała. Lub mogłabym razem z nim otworzyć jakąś działalność i wzajemnie wspierać- we dwoje jest łatwiej. Ale tu tez jest niewypał- nie ma w tych czasach ani jednego normalnego faceta. Nie spotkałam nikogo kto nadawałby się na męża. Jedna część facetów chla wódę, inni nie chcą się żenić tylko bzykać bez zobowiązań, inni chcą niby małżeństwa ale pod warunkiem że po tygodniu się pójdzie do łóżka. Jeszcze inni to oszuści którzy podrywają na ulicy i przez internet, udają wolnych, a potem okazuje się, że mają żony i dzieci. Inni są tacy, że chcą narobić żonie całą armię dzieci i jeszcze oczekują, że żona sama na siebie zarobi bo sami są chytrusami! To co Bóg chce, żebym wyszła za mąż za pierwszego lepszego przychlasta? Czy może chce, żebym zdechła pod mostem, stałą się żebraczką? Dlaczego nie stawia na mojej drodze życia mężczyzny, który byłby pomocą dla mnie, który dałby mi wsparcie? Potrzebuję tego jak tlenu do cholery. Przy moim stanie zdrowia! Ja mam piętrowy dom, ogromny metraż.Samo ogrzewanie w zimę to 1000zł na miesiąc.A ja nic nie zarabiam! SPrzedać tego się nie da za odpowiednią cenę, musiałabym sprzedać za bezcen! To po to moi rodzice harowali jak woły, żeby teraz mi państwo odebrało dom? Ja, która przyzwyczajona od dziecinstwa do dużego domu i dużych powierzchni nagle mam iść do ciasnych bloków i żyć jak w klatce? Albo pod most? I było stać na ogrodnika, sprzątaczkę, a teraz nie mogę przez agorafobie zarobić nawet na chleb! Renty skur... nie chcą dać na moją przypadłość, bo dają tylko na choroby psychiczne typu paranoja , schizofrenia! Ja nie wiem jak żyć! Moje życie wisi na włosku! Szukałam pracy takiej, aby można było wykonywać w domu - nie ma takich. Te wszystkie sklepy internetowe cieżko wypromować, bo jest ich masa, a żeby udzielac korepetycji internetowo czy być ksiegową i pracowac w domu w swoim biurze -to musiałabym od nowa studia robić w innym kierunku. I skąd pewnośc że pójdzie to. I Ksiądz napisał tamtej Pani, że nie nalezy kochać Boga za spełnianie naszych oczekiwań, tylko pomimo wszystko. Nie mogę się z tym zgodzić. Co to za rodzic, który porzuca własne dzieci i dozwala na ich krzywdę? To samo dotyczy Boga- skoro nie ingeruje i skazuje mnie na życiowe tragedie to znaczy, że ma gdzieś moj ból i jest nieczuły i niewrażliwy, wręcz obojętny. Rolą rodzica jest ochrona dziecka, a rola Boga tym bardziej ponieważ jest ''miłością'' niby. Bóg jak widać nie wywiązuje się ze swojej roli jako Boga. Żaden z Niego opiekun. Wcale go nie ma. Mojżesz miał halucynacje i tyle. Zwidy spowodowane chorobą psychiczną, jakąś paranoją albo upił się ziołami narkotyzującymi. To wszystko to legendy, baśnie tysiąca i jednej nocy. Krótko mówiąc:albo coś Bóg zacznie działać w moim życiu i odmieni mój los albo wypisuję się z koscioła. Jeżeli zezwalamy na to, by brat brata krzywdził to współdziałamy w tym - to samo można powiedziec o Bogu- jeśli Bóg patrzy biernie na krzywdę ludzką i dozwala by mnie ludzie i życie krzywdziło- to współuczestniczy w tym. Jest wszechmogący więc powinien działać. A czy gdyby Księdxza tata tortury zadawał fizyczne i psychiczne to kochałby Ksiądz takiego tatę? I można Szatana kochać za to że nas krzywdzi? A czym Bóg różni się od Szatana skoro nic nie działa? Nie wierzę też w papieża. Ten Franciszek nie podoba mi się, wygląda mi na małego masonka. Owszem cenię Benedykta i Jana Pawła, papieża Polaka, prawdziwego apostoła i pielgrzyma, a nie taki masoński falsyfikat jak Franciszek. Ps. ciekawi mnie też dlaczego mój ksiądz proboszcz, któego ceniłam całe życie, teraz nagle dowiaduję się, że jeździ po swiecie i podróżuje z własną sprzątaczką. Ja mam wierzyć że on z nią nie sypia? I dlaczego ona mieszka w jego domu? ładnie to tak? Jak narzeczonym to się morały prawi że nie powinni razem mieszkac przed ślubem bo ryzykują że zgrzeszą, a proboszczowi pozwala Kościół mieszkać ze sprzątaczką pod jednym dachem-niby w oddzielnych pokojach - i im to wolno? I oni nie maja ryzyka grzechu? Śmieszne! Skandal! Co wiecej - młody wikary został wyrzucony z naszego kościoła przez proboszcza- powód- wikary głosił niby fałszywe plotki że nasz proboszcz ma dziecko.



Bóg daje nam człowieka, z którym możemy przeżyć dobrze nasze życie, ale potrzebne jest nasze zaangażowanie, zarówno modlitwa, jak i uważne życie. Kilka lat temu rozmawiałem ze znajomą dziewczyną, która bardzo chciała wyjść za mąż. Pytała mnie, dlaczego nie może spotkać odpowiedniego mężczyzny. Trudne pytanie i jeszcze trudniejsza odpowiedź. Wskazałem jej na to, że jest bardzo smutna. Jej kłopoty malowały się na jej twarzy w postaci nieszczęścia, nerwowości, braku spełniania się. Mężczyzna obawia się podejść do dziewczyny, u której odczytuje lęk, nerwowość. Co widać na Twojej twarzy, co ujawnia się w Twoich reakcjach w relacji z mężczyznami?

Podchodzisz do Boga ze swoim ludzkim myśleniem. On nie porzuca Ciebie i nie pozwala na Twoją krzywdę. Uznajesz, że Bóg powinien ingerować w Twoje życie rozwiązując za Ciebie problemy. To tak nie działa. Nie żyjemy w niebie, lecz na ziemi. Potrzeba być blisko Boga, aby stać się mocnym Jego osobą, Jego mocą. Wykluczasz nieszczęścia, cierpienie, niepowodzenia. Jeśli coś takiego się zdarza, Bóg powinien natychmiast temu zaradzić.

Bóg nie patrzy biernie na krzywdę ludzką, lecz cierpi wraz z tym, który jest krzywdzony. On uczestniczy w cierpieniu z Tobą. Dlaczego wszystko w naszym życiu powinno się układać? Czy nie cierpienie i trudności bardziej nas przygotowują do prawdziwej relacji z Bogiem, od sytuacji powodzenia i pomyślności. W tym wszystkim nie bierzesz pod uwagę wieczności. Być może Bóg Cię w taki sposób prowadzi. Chciałabyś, aby Jego myślenie było jak Twoje. Bóg nie realizuje planów człowieka, lecz swoje w odniesieniu do człowieka.

Bóg działa inaczej, niż chcesz. On oczekuje od Ciebie, wiary i miłości, zawierzenia Jemu, a Ty chcesz, aby wyjść za mąż, dostać dobrą pracę. Co jest pierwsze, a co drugie? Co najważniejsze? Bóg mnie również doświadcza, ale wiem, odczuwam i poznaję, że w tym cierpieniu, które na mnie dopuszcza, kocha mnie. Bóg jest dla mnie dobrym Ojcem.

Bóg jest Miłością, a szatan nienawiścią. Bóg działa. Twoje nieszczęście polega na tym, że nie poznałaś Boga. Im dalej jesteśmy od Niego, tym bardziej życie na ziemi dla nas staje się piekłem.

Nie musisz wierzyć w papieża. Wietrzymy w Boga i Bogu. Co do Twojego proboszcza, to nie chcę zajmować stanowiska. Ty również nie wiesz, jak jest naprawdę. Nie wierz wielu ludzkim opowiadaniom. Kościół nie pozwala księdzu mieszkać ze sprzątaczką pod jednym dachem, lecz księża mają gospodynie. One zajmują się plebanią, przygotowaniem posiłków. Tak jest. Nikt jeszcze czegoś lepszego nie wymyślił. Dlaczego podejrzewasz, że oni wchodzą ze sobą w relację intymną?

Jesteś rozgoryczona. Postrzegasz Boga jako tego, który powinien Twoje sprawy rozwiązywać i usuwać kłody spod Twoich nóg. Tylko nie na tym polega nasza relacja z Bogiem i nasza wiara. Bóg nie jest instytucją usługową i karetką pogotowia. Dał nam rozum i wolną wolę. Kiedy Jemu wierzymy, wiele możemy osiągnąć z tego, co dla nas przewidział.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 20571 * Liczba gości online: 1 * Ostatnia aktualizacja: 2019-11-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC