MENU






Dylematy religijne



Szczęść Boże. Proszę księdza mam poważne dylematy odnośnie uczęszczania do kościoła i praktyk religijnych. Człowiek wiele się naczytał, nasłuchał rekolekcji takich zawodowców jak ks Glas, o. Pelanowski z jednej strony i bliższe mi ks. Grzywocz z drugiej strony. Wspaniali ludzie tak poza tym. Wielu z tych duchownych przedstawia praktyki religijne bardzo restrykcyjnie, modlitwa non stop, różaniec, msze o uzdrowienia, itd. bardzo pracochłonne życie, a z drugiej strony np. ks Grzywocz więcej ukierunkowania na człowieka słabego, który za dużo nie podoła. Jest ograniczony. Taka nauka ludzka po prostu. Próbowałem żyć tak jak ci pierwsi nauczają, różaniec, trzy razy na mszę w tygodniu, modlitwy do Matki Bożej. Ja się tym zmęczyłem, już nie wiedziałem kim jestem, czy człowiekiem zwykłym czy zakonnikiem. Najgorsze ,że czuję się, że za mało robię jako katolik. Bo umęczony jestem tymi procedurami. A może aż tyle trzeba a moja wiara to lipa, znam osoby wokół siebie co chodzą do kościoła codziennie, modlą się na różańcu ochoczo, a ja się tym po ludzku męczę. Trzeba pracować i jeszcze ganiać co chwilę do kościoła no i jeszcze różaniec. A sił brak , modli się człowiek o te siły a ich nie ma no i pozostaje frustracja. Stąd pytanie gdzie jest ten umiar we wszystkim, ile to jest w sam raz w praktyce religijne? Czasem mam wrażenie ,że te rekolekcje to taka gadanina jak powinno być a potem jest jak jest. Podobnie kazania, bardziej takie koncerty życzeń niż realność. Bo czyż nie jest prawdą to ,że nawet jak się zajedziemy pracą religijną to i tak nigdy nie dorównamy Matce Bożej i najwybitniejszym Świętym. Oczywiście nie mówię tutaj o lenistwie, ale o zdrowym podejściu. Czy Pan Bóg nie wie, że dany człowiek jest umęczony i dodatkowe praktyki tylko go niszczą? Pozdrawiam



Dopóki nie wejdziemy w modlitwę tak, że staje się ona naszym codziennym pragnieniem i odpoczynkiem, będzie nas męczyła. Potrzeba pozwolić Duchowi modlić się w sercu. Gdy jest modlitwa, jest uzdrawianie człowieka, a przede wszystkim ochrona przez działaniem złego ducha, przed jego skutecznością w naszym życiu. To modlitwa sprawia, że odczuwamy w sobie, co jest dobre, a co złe, co jest wolą Boga, a co kuszeniem złego ducha.

Nie tylko zakonnicy powinni wiele czasu przeznaczać na modlitwę, ale i każdy katolik. Modlitwa jest wejście w świat Boga, w Jego myślenie i odczuwanie, w Jego pragnienia, w chcenie tego, czego On chce. Odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego się męczysz modląc się na różańcu? Być może nie akceptujesz tej modlitwy w swoim życiu, a może szkoda Ci czasu na nią, gdyż w tym samym czasie chciałby robić coś bardziej pożytecznego, Twoim zdaniem.

Nie rozumem, dlaczego masz ?ganiać co chwilę do kościoła?? Czy ktoś Ci nakazuje? Czy to jest przykazanie Boże? Rozumiem, że wymuszasz na sobie pójście w tygodniu do kościoła i zmuszasz się do odmawiania różańca. Dopóki nie zobaczysz sensu w chodzeniu do kościoła w tygodniu i w odmawianiu codziennie różańca, te praktyki religijne będą Cię męczyły. Odpowiedz sobie na pytanie, dla kogo się modlisz, po co się modlisz, w jakim celu? Jeśli czujesz się zmęczony po pracy, odpocznij w domu, porozmawiaj z najbliższymi, pomódl się tak, jak potrafisz, w swoim pokoju. Nie traktuj pójścia do kościoła w tygodniu jako konieczność, nakaz, sprawę, z której nie możesz się wycofać.

Na Msze św. w tygodniu uczęszczają Ci, którzy nie wyobrażają sobie dnia bez Eucharystii, bez Komunii św. To jest najważniejsze wydarzenie, spotkanie z Bogiem. Chodzi o Pana Boga, o którym wiemy, że na nas czeka w świątyni. Pociąga nas do siebie, tęsknimy za Nim. Wielu ludzi, katolików, nie wyobraża sobie dnia powszedniego bez codziennego uczestniczenia we Mszy św. i przyjmowania Komunii św. Wówczas naprawdę żyją, oddychają, cieszą się życie, choć mają wiele problemów ze sobą oraz z innymi.

Nie musisz biegać do kościoła, ale możesz iść na mszę św. z własnego wyboru, dobrowolnego, przez nikogo nie będąc przymuszonym. Rekolekcje to czas rozbudzenia serca, pragnień człowieka wierzącego. Z czasem praktyki religijne w nas słabną. Przychodzi codzienność, a wraz z problemami pojawia się zniechęcenie. Potrzeba przyjąć postawę działania wbrew zniechęceniu. Odczuwam niechęć do modlitwy różańcowej. Co zrobię? Odmówię cząstkę różańca. Poproszę Maryję, aby mi pomogła przejść przez to, co po ludzku rzecz biorąc, na ten moment, wydaje się być ponad moje siły.

Modlitwa jest niezwykle ważną walką duchową. Jest przede wszystkim dążeniem do tego, aby Bóg zajmował w moim życiu miejsce najważniejsze.

Kazanie jest ukazywaniem drogi prowadzącej do Jezusa, do nieba. Każdy słuchający, na miarę swoich doświadczeń religijnych w tym, co mówi kapłan, odczytuje swoją drogę. Pojawia się radość na dźwięk określonych słów kazania. Identyfikujemy się z tymi słowami poznając, że ta rzeczywistość wiary jest już obecna w naszym życiu. Odkrywamy także to, co jest naszym zaniedbaniem. Jest w tym okazja, aby prosić Jezusa o przemianę umysłu i serca.

Nie chodzi w życiu wiary o ?zajechanie się pracą religijną?. Gdy modlimy się z konieczności, z przymusu, prędzej czy później zrezygnujemy z modlitwy, a nawet może pojawić się nienawiść do praktyk religijnych. Stąd ważne jest to, aby spróbował odpowiedzieć sobie na pytanie, które postawiłem w tym liście. W życiu wiary nie chodzi o to, aby dorównać Matce Bożej i Świętym. Idziemy za Jezusem. Duch Święty nas kształtuje. Zwróć uwagę na to, że nie ma dwóch świętych podobnych do siebie. Każdy z nas jest u Boga niepowtarzalny, wyjątkowy. Wydaje mi się, że bardzo jesteś skupiony na całej stronie technicznej modlitwy, życia chrześcijańskiego, natomiast gdzieś umyka wymiar kontemplacyjny, pewne smakowania w bogu. Modlitwa zawiera w sobie niepowtarzalny smak, jakim jest bycie w bliskości Boga. On jest najważniejszy w modlitwie, nie człowiek. Patrzenie przez wiarę na Jezusa, słuchanie Jego słowa, rozważanie w sercu, mówienie do Niego spokojnie, bez pośpiechu, mówienie sercem.

Pan Bóg wie, jak się modlisz. Patrzy na Ciebie z miłością. On nie chce, abyś był umęczony modlitwą, a także, by praktyki religijne Ciebie niszczyły. On tego nie chce, lecz Ty sam dla siebie to wybierasz. Po co, w jakim celu, jaki to ma sens? Czy nie za szybko postanowiłeś praktykować wielość ćwiczeń duchownych? Czy nie usiłujesz w ten sposób dotrzymać kroku swoim znajomym, nie chcą pozostawać w tyle. To nie Bóg żąda od Ciebie tego wszystkiego, co powoduje umęczenie i jak to nazwałeś ?niszczenie?. Rozważ na nowo, które z praktyk religijnych jesteś w stanie przy różnych zajęciach praktykować. Być może nie będziesz mógł uczęszczać do kościoła w tygodniu trzy razy, lecz jeden raz. I to będzie dla Ciebie dobre rozwiązanie. Jeśli zapragniesz więcej, Bóg Ci w tym pomoże. Ważne jest Twoje pragnienie skierowane w stronę Boga, a wówczas nie ma umęczenia i poczuci niszczenia przez praktyki religijne.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 133 * Liczba gości online: 16 * Ostatnia aktualizacja: 2019-09-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC