MENU






Bóg, rodzina, hobby



Szczęść Boże. Pisałam już kilka razy tutaj listy smutne z problemami i prośba o pomoc i po długiej przerwie myślałam że napiszę ostatni list, w którym opiszę swoje szczęście na zawsze. Niestety nie zdążyłam się tym szczęściem podzielić. Po wielu latach małżeństwa wraz z mężem przeszliśmy najszczersza rozmowę w naszym życiu, nasza wiara znacznie się pogłębiła, nauczyliśmy się z Bogiem rozwiązywać swoje problemy. Stało się to głównie za sprawą mojego męża który na nowo ustalił sobie hierarchię wartości :Bóg, rodzina, hobby. Było pięknie, nawet w sytuacjach wielkiego napięcia radziliśmy sobie. Tylko że szatan okazał się sprytniejszy. To nie była żadna konkretna sytuacja, to zbierało się od dawna. Od dawna już nie widziałam mojego męża na modlitwie - zawsze kładł się spać późno w nocy. Nie chodził już ze mną i dziećmi na ranna niedzielna msze, bo chciał poleżeć i "pójdzie po południu". Tak od trzech tygodni nie był w kościele. W końcu poszedł, po południu (bo rano trzeba długo pospać). Od miesiąca nie robił nic : po pracy kanapa, telewizor do nocy. Nie pomagał mi w domu nic ( trochę się z dziećmi pobawił). Znowu ważniejsze stało się hobby (Bóg i rodzina na drugim a może i na 3 miejscu). Kiedyś wrócił późno z dziećmi od znajomego i pewnie jak zwykle miałabym się zająć dziećmi kolacja itp. Nie wytrzymałam i powiedziałam mu że nie będę tego wszystkiego robić sama bo źle się czuje. Ze zdziwieniem, ale ogarnął to wszystko. Potem zaczęły się dni kiedy więcej ze mną rozmawiał, zaczął trochę pomagać, ale nie usłyszałam żadnego ciepłego słowa od niego, żadnej czułości (z resztą tego ma już od tygodni, nie ma podejmuje żadnej dalszej inicjatywy po moim pierwszym kroku). Więcej czasu spędza ze swoim bratem (z którym ma wspólne hobby znów) i jego dzieckiem niż ze mną. Nasze rozmowy na temat naszych relacji sprowadzają się do tego że on wytyka mi moje błędy swoje przy tym zmniejszając lub ich nie licząc. Ciężko mi z tą sytuacją i nie wiem co więcej poza modlitwa robić. Najgorsze to że odsunął Boga z pierwszego miejsca. Jeśli Bóg wróci - wróci wszystko dobre. Proszę chociaż o modlitwę...



Przede wszystkim rozmawiaj z mężem. Niech pierwszym tematem nie będą stawiane zarzuty, oskarżenia, emanacja napięciem nerwowym. Rozumiem, że te sytuacje są dla Ciebie trudne, lecz wydaje się, że mogłabyś pewne prace przewidując, zaplanować to, co każde z was będzie miało do wykonania. Nie oczekuj na to, że mąż się domyśli, włączy się w pewne zadania, jak to było wcześniej. Być może ma czas trudny. Rozumiem, że Ty możesz powiedzieć, że również masz prawo do czasu trudnego, nawet częściej niż mąż. Nie warto się na tej płaszczyźnie licytować.

Przejmij inicjatywę, że w dniu jutrzejszym, a nawet w tygodniu pewne sprawy zaplanuj i porozmawiaj o nich z mężem. Niech on wie, co go czeka ze spraw ważnych w domu we wtorek i środę i czwartek?

Rozmawiaj z nim, dziel się jak kiedyś tym, co jest dla Ciebie i dla męża ważne. Spróbuj być pogodną. Nie chodzi o jakąś sztuczną postawę, lecz wiele spraw, które przeżywamy, nastraja nas pozytywnie i dlatego mamy dobry nastrój, dobre nastawienie do ludzi, do spraw, które nas czekają.

Zaproponuj mężowi wspólną modlitwę. Powiedz o intencji ważnej dla was rodziców. Wyraź swoją potrzebę modlitwy z mężem. Być może będzie się ociągał, wymawiał. Warto włączyć w taką modlitwę wspólną również dzieci. Powiedz o tym, że wytykanie przez niego błędów, bardzo Cię boli.

Może potrzeba, abyś modliła się głośno, wspólnie z dziećmi. Gdyby się nie włączył, możesz go zaprosić kolejnego dnia, lub też, niech to uczynią dzieci wobec ojca.

Może warto byłoby dowiedzieć się, usłyszeć od męża o ty, co sprawiło zakłócenia w porządku jego hierarchii wartości. Co odwróciło ten porządek: Bóg, rodzina, hobby? Myślę, że wielu z nas ma swoje trudne dnia, a nawet tygodnie i miesiące. Rozmowa nie tylko wyjaśnia, ale i zbliża do zrozumienia drugiej osoby, do jj uczuć. Dysponujesz wspaniałym potencjałem wrażliwości, czułości, empatii, delikatności. To zapewne tylko niektóre z Twoich atutów kobiety i żony.



Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 41650 * Liczba gości online: 13 * Ostatnia aktualizacja: 2019-09-19
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC