MENU






Ból z powodu milczenia osoby najbliższej



Szczęść Boże, Czym jest milczenie ...podobno złotem, ale jednak nie zawsze.... Zastanawiając się nad sensem kłótni z mężem, nad ciszą w domu, nad poczuciem ze jestem mało ważna, nad raniącymi słowami trafiłam na Księdza stronę. Zastanawiam się czy mój problem jest ważny, czy jest sens zawracać nim głowę. Jesteśmy małżeństwem 13 lat , mamy dwóch synów. Często oboje stwierdzamy ze jesteśmy dość zgodnym małżeństwem, najwięcej jednak kłótni związanych jest z wychowaniem chłopców, dzieci jak dzieci.. ja bardziej pobłażliwa jestem mąż wymagający. niemniej jednak nigdy nie zgodzę się z jego zdaniem które kiedyś usłyszałam.. wolę żeby mnie nie nawiedzili a byli dobrze wychowani... dla mnie jedno nie musi wykluczać drugiego i tu często się spieramy o bzdury, które przeradzają się w duży konflikt. Mąż jest dość pedantyczny, ja natomiast nie zwracam uwagi na zostawione buty, na otwarta szafkę czy nie zakręcona butelkę i się zaczyna...mnie jest szkoda czasu i energii, jemu to bardzo przeszkadza...staram się pamiętać o tym jak bardzo jest dla niego ważne np ułożenie naczyń w zmywarce, ale nie zawsze wychodzi. jak dojdzie już do kłótni to potem jest ciężko...on się obraża, wyniósł to z domu ..był czas ze do mamy nie odzywał się pół roku, a rodzice jego nie odzywali się nawet rok...po ślubie powiedziałam mu ze nie uznaję takiego rozwiązania , ze nie po to jesteśmy małżeństwem żeby się nie odzywać, milczeć....bywa rożnie często jest tak ze odzywa się do mnie służbowo, o dzieci, często jego sposób mówienia do mnie zakrawa na przemoc psychiczną, ja mam taki charakter ze wyciągam rękę, porozmawiajmy, dogadajmy się... a on pozostaje niewzruszony komentując, "którego słowa nie zrozumiałaś... jakby nie potrzebował normalnych relacji ze mną. Próbuje przedrzeć się do niego do środka.. ale mam wtedy wrażenie ze jestem mu obojętna, nie wiem co robić czy płakać, czy prosić, a może te z się nie odzywać , czy udawać ze się nic nie stało, ale tak się nie da bo on jest bardzo chłodny i ignoruje mnie. Nie umiem żyć pod jednym dachem nie odzywając się , nie śmiejąc nie mówiąc o codziennych sprawach. Można się pokłócić, ale to milczenie i to psychiczne znęcanie się jest nie do wytrzymania. Teraz mam siły , walczę bo kocham, bo mi zależy. Ale co będzie jak kiedyś zabraknie mi siły, jak serce powie dość.

Dla wszystkich znajomych to super facet, pomocny przyjacielski, idealny tata i maż. Szkoda ze nie zawsze dla mnie i nie dla chłopców. Ja tez nie mam łatwego charakteru, tez często wybucham, ale nigdy bym go nie odrzuciła gdyby przyszedł porozmawiać. Nigdy nie wyciągnął ręki na zgodę, a może go tego nauczyłam. Obiecuje sobie często , ze nie będę się narzucać, nie chce si odzywać to nie., zachowam swoją dumę.. ale tak możemy trwać i trwać bez końca co to da. Wiem ze mnie kocha, ale wolałabym to czuć niż wiedzieć. On nie walczy o to żeby było dobrze , Wie ze mnie boli to najbardziej i bardzo to wykorzystuje. Jak poprawić nasze relacje. Proszę o radę , o wsparcie. Bóg zapłać.



Z tego wynika, że mąż męczy się tym, co nazywa bałaganem. Chce porządku. Jeśli to Ciebie nie męczy i Twoich synów, to męczy to Twojego męża. Dlatego on nie może na to patrzeć i przechodzić wobec tych spraw obojętnie. Mąż przez swoje milczenie domaga się respektowania tego, co powiedział, porządku w domu. To, co jest dla was obojętne, dla niego jest dramatem. Taki jest.

Zwróć uwagę na to, że jego milczenie jest czymś jednym spowodowane. Może warto powiedzieć, że zarówno Ty jak i chłopcy, nie jesteście w stanie wypełniać zarządzeń męża, ojca. Ale to oznacza, że będziecie żyli w dwóch odrębnych światach: on w świecie milczenia i nie reagowania na was, wy zaś w przestrzeni męczenia się ze sobą i z jego milczeniem.

Jak to zmienić, poprawić sytuację? Tak został wychowany, ten styl postępowania wyniósł z domu, dla niego porządek, to świętość. Dla niego jest w stanie poświęcić dobrą relację z Tobą i z synami. Nie powinno tak być. Jeśli chcecie, aby mąż i ojciec był rzeczywiście w domu, stosujcie się do tego, co mówi. Możecie też powiedzieć, że nie jesteście w stanie stosować się do jego zasad, a wówczas będziecie żyli obok siebie, a nie za sobą.

Przypuszczam, że rozmowa z mężem o tej sprawie, aby odpuścił, niczego nowego nie wniesie. Relacja z żoną i synami powinna być pierwsza i najważniejsza, nawet za cenę porządku. Lecz on ma z tym problem i może nie odpuścić.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 78142 * Liczba gości online: 26 * Ostatnia aktualizacja: 2020-07-10
© 2002-2020 by ks. Józef Pierzchalski SAC