MENU






Nie potrafię już wrócić



Księże Józefie, piszę bo nie daję sobie rady z moimi myślami. Ja jednak mam odczucie, że przez mój grzech (grzechy) tak oddaliłam się od Boga , że nie potrafię już wrócić. I obawiam się, że popełniłam jednak grzech przeciw Duchowi. Bardzo zależy mi na tym aby zbliżyć się do Boga, aby doznać nawrócenia ale sama z siebie nie jestem w stanie tego zrobić. To co mogłam to zrobiłam - przestałam grzeszyć. I to jakby tyle. Nie odczuwam natchnień Ducha Świętego żeby czynić dobrze, modlić się itd., ale mimo to staram się zawsze wieczorem pomodlić choć moja modlitwa jest oschła. Czuje się przez Boga opuszczona, ale to może jest tak, że to jest we mnie problem, że tak zatwardziłam moje serce, że stało się już nieczułe na te natchnienia? Czuję w sercu pustkę albo lęk kiedy myślę o swojej sytuacji duchowej. Czuję się przegrana. Po spowiedziach nic nie odczuwam (ulgi i przemiany), mam problem z Żalem za grzechy, czasem czuję jakąś niechęć do spowiedzi. Co taki człowiek, jak ja może uczynić w swojej sytuacji oprócz zaprzestania grzeszenia? Co ja mam ze sobą zrobić? Dalej mimo problemów chodzić do spowiedzi? Czy to ma sens? Czy Bóg w swojej wszechmocy i miłosierdziu może uczynić jakiś cud , żeby taki człowiek się przemienił (nawet jakby zgrzeszył przeciw Duchowi Św.) i przywrócić go do siebie?Czy mam się modlić o przemianę swojego serca? Jak można się upewnić, czy już wszystko jest dla mnie stracone lub czy jest jeszcze jakaś nadzieja? W ostatnim mailu Ksiądz napisał, że nie zgrzeszyłam przeciw Duchowi, ale skąd to można wiedzieć? pozdrawiam serdecznie



Ty nie potrafisz wrócić, ale Bóg jest w stanie Ci pomóc. Nikt z ludzi nie wraca sam o własnych siłach. Bóg pomaga i to skutecznie. Dlaczego chcesz cokolwiek sama z siebie. Przecież wiesz, że to niemożliwe. Od czego mamy modlitwę i pokorne wołanie do Boga? To On daje łaskę nawrócenia, a z Twojej strony chodzi o to, abyś chciała i często, nieustępliwie o to Boga prosiła.

Mówisz, że to, co mogłaś, to przestałaś grzeszyć. To działanie Boga w Tobie. On to sprawił. Nikt z ludzi, sam z siebie nie jest w stanie przestać grzeszyć, jeśli nie otworzy się na Bożą pomoc. Ty się otworzyłaś i Bóg pomógł Ci nie grzeszyć. Gdy przestajesz grzeszyć, to jest nawrócenie.

Nawet nie wiesz, że to, co odczuwasz, to natchnienia Ducha Świętego. W określony sposób wyobrażasz sobie natchnienia Ducha Świętego. Jeśli one nie są takie, jak je sobie wyobrażasz, nie uznajesz, iż pochodzą od Ducha Świętego. Modlisz się wieczorem, choć odczuwasz oschłość. To jest od Ducha Świętego. Oschłość na modlitwie to łaska. Nie traktuj jej jako zło, lecz dobro. To jest element wskazujący na Twój duchowy rozwój.

Dlaczego miałabyś nie odczuwać opuszczenia przez Boga? Jeśli chcesz zbliżyć się do Pana, musisz odczuć opuszczenie przez Niego. Przypomnij sobie słowa Jezusa z krzyża: ?Boże mój, Boże, czemuś Mnie opuścił?? To, co odbierasz jako negatywne, jest dla Ciebie dobre, duchowo wskazane.

Niechęć do spowiedzi może wynikać z tego, że nie odczuwasz w sercu tych poruszeń, których po sakramencie spodziewałaś się. Może być i tak, że jesteś kuszona. Nie wykluczaj działania złego ducha, który usiłuje zniechęcić Cię do spowiedzi świętej.

Zaprzestanie grzeszenia jest cudem, znakiem działania Boga w człowieku, ogromem Jego łaski, znakiem, przez który Bóg mówi o swojej miłości. Powinnaś chodzić regularnie do spowiedzi. Jaki jest sens uczestniczenia w tym sakramencie? Przede wszystkim spotkanie z Bożym miłosierdziem. Nie idziesz do spowiedzi po to, aby po niej czuć się dobrze, lecz po to, aby Bóg był uwielbiony przez Twoją skruchę serca, wyznanie win, powrót do Niego, przebaczenie, którego udziela.

Z Twojego opisu poznaję, że Bóg Cię przemienia. Proś Pana Boga, aby dał Ci możliwość zobaczenia cudów, które On czyni w Tobie.

Ks. Józef



Liczba wyświetleń strony: 55530 * Liczba gości online: 10 * Ostatnia aktualizacja: 2020-11-30
© 2002-2020 by ks. Józef Pierzchalski SAC