MENU






Bóg posuwa się aż to lekceważenia krzywd?



Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza? (Mt 18,6) oraz Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził". Z jednej strony słyszymy taką przestrogę, dla ludzi którzy czynią zło a z drugiej strony wiemy o Bogu pełnym miłosierdzia, przebaczającym wszystko i zawsze, o tym, że to celnicy wchodzą przed nami do nieba. Mamy tez w kościele charyzmaty modlitwy za dusze czyśccowe i za konających, czyli wiemy, że wolą Boga jest aby każdy był zbawiony i to jak najszybciej, unikając nawet sprawiedliwej kary w czyśćcu. Przyznam, że jest to dla mnie trudne do pojęcia i pogodzenia. Ja postrzegam Boga jako kogoś, kto w miłosierdziu swoim do największych grzeszników posuwa się aż to lekceważenia krzywd, wymagając od ofiar bezwarunkowego przebaczenia i oddawania każdego dnia życia za bliźniego. Czy dobrze rozumiem, że dla Boga krzywda jest " niczym" gdyż z racji ofiary Jezusa on wszystko już nam przebaczył? Jaki ma zatem sens życie pełne trudu i cierpienia, skoro i bez tego można być w niebie? O ile dla największych grzeszników jest dobra nowina i nadzieja, o tyle w odniesieniu do krzywdzonych kojarzę jedynie przesłanie o przebaczeniu, pod groźbą potępienia gdy się tego nie spełni. Jeśli jest na świecie jakikolwiek człowiek, który został zbawiony a jego życie nie było tak ciężkie jak np. moje, to dlaczego miałabym być za nie wdzięczna? ( i ktokolwiek kto ma jeszcze gorzej). Skoro niebo to zjednoczenie z Bogiem, który jest doskonałą miłością, to ciężko oczekiwać, że istnieje tam rekompensata za np. gorsze warunki materialne, głupszych rodziców, bo rozumiem ,że tam wszyscy bezgranicznie się kochają i nikomu nie przeszkadza nawrócony gwałciciel tuż obok swojej ofiary i tuż obok kogoś komu w życiu niczego nie brakowało. Mam wrażenie ,że miłosierdzie Boga jest jedynie zrównaniem wszystkich i cierpienie ziemskie wynikające choćby z braku kultury osoby z którą żyjemy, to nic złego, ale złem jest gdy nie kochamy jej razem z tym. Miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości - czytamy, pewnie się nie cieszy ale nie przekłada się to na nic konkretnego , nie słyszałam aby w niebie były rekompensaty za posiadanie gorszych warunków materialnych, za 10 usłyszanych obelg więcej niż inni zbawieni. Tam liczy się to na ile ktoś umie wszelkie cierpienie przyjąć, kochać w nim bezwarunkowo, niczego zupełnie nie pragnąc dla siebie, gdyż wolą Boga jest uszczęśliwianie innych a my będziemy z nim zjednoczeni. To bardzo smutne, zwłaszcza w kontekście wojen, pedofili itd. Lepiej być nawróconym gwałcicielem niż skrzywdzonym dzieckiem - Bóg wszak kocha ich tak samo, a jednemu Bóg odpuścił i może prowadzić on nawet bardzo dobre życie, pełne miłości a drugi nacierpiał się bez sensu, często został sam ze swoim cierpieniem.

Proszę o komentarz.



Krzywda dla Boga jest wielkim złem. Bóg nam przebaczył, ale chcąc uczestniczyć w Jego przebaczeniu, trzeba przejść drogę oczyszczenia, uzdrowienia, nawrócenia. Bóg okazuje miłosierdzie tym, którzy po nie wyciągają swoje ręce, pragną miłosierdzia, ufają Bogu. Kiedy człowiek przemienia swoje serce, nawraca się i pokutuje, Bóg okazuje mu miłosierdzie.

Bóg nie posuwa się do lekceważenia krzywd. Bóg pragnie, aby osoby skrzywdzone, przebaczyły swoim winowajcom. Kiedy przebaczamy, żyjemy naprawdę, zdrowiejemy. Kiedy nie przebaczamy, Bóg nie może nam przebaczyć.

Życie pełne trudu i cierpienia ma sens o tyle, o ile przeżywamy je z Jezusem, dla Niego. Można, przeżywają trudności, doświadczając cierpienia, nieustannie narzekać, przeklinać swój los, odwrócić się od Boga, uznając Go za winowajcę swoich nieszczęść. A można wybrać inną drogę. Przeżywać swoje trudy i cierpienia jako wynagrodzenie Bogu za grzechy swoje, najbliższych.

Nie można bez trudu i cierpienia być w niebie. Proszę pokazać mi jednego człowieka, który byłby wolny od cierpienia fizycznego lub psychicznego albo duchowego. Jaki sens ma życie z trudami i cierpieniami? Przeżywane z Chrystusem otwiera przed nami niebo. Dla największych grzeszników jest dobra nowina i nadzieja, a także dla krzywdzonych jest dobra nowina i nadzieja.

Zbawiony jest ten, który przyjmie miłość Boga. Tylko ta miłość umożliwia zbawienie, jej przyjęcie. Wierzący nie oczekuje zemsty Boga na tych, którzy jego skrzywdzili. Tym co nas leczy, jest wiara i miłość Boga. Ty oczekujesz na to, że krzywdziciele dostaną za swoje, już tu na ziemi, a najlepiej, jeśli nie zostaną zbawieni. Co to za niebo, kiedy w nim spotkają się ofiary i ci, którzy je gwałcili?

Myślenie Boga jest zupełnie inne od naszego. Kiedy kochamy, to nie stawiamy warunków, ale kochamy bez względu na to, jaki ten człowiek jest dla nas. Takie szalone myślenie Boga wielu katolikom nie odpowiada. Chcą zemsty, rekompensaty, wykluczenia z nieba i spośród zbawionych tych, którzy krzywdzili.

Nie ma cierpienia bez sensu. Nie jest tak, że człowiek zostaje sam ze swoim cierpieniem, z osobistym skrzywdzeniem. Czy bierzesz pod uwagę Pana Boga? Czy Jego obecność przy krzywdzonym to za mało? Każde cierpienie jest po coś. Może krzywdziciel nigdy by się nie nawrócił, gdyby nie krzywdzony, który prosił Boga za Niego. To jest heroizm, szaleństwo wiary, ale wielu do tego dąży i to osiąga.

W przebaczeniu temu, który nas skrzywdził, jest ogromna radość. To jest zwycięstwo nad krzywdzicielem, nad poniżeniem, którego doznaliśmy. Jakiej rekompensaty oczekiwałabyś w niebie za trudne życie, za usłyszane obelgi? Czy chciałabyś, aby ten, który Cię poniżał doświadczał cierpień w piekle, a może powinien pozostać w czyśćcu i nigdy nie oglądać Boga w niebie? Czy to dało by Tobie wystarczającą radość, że wreszcie krzywdziciela spotkała zasłużona kara?

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 19680 * Liczba gości online: 8 * Ostatnia aktualizacja: 2021-05-18
© 2002-2021 by ks. Józef Pierzchalski SAC