MENU






Myśli bluźniercze



Szczęść Boże.

Trafiłam na tę stronę szukając informacji w Internecie na temat blużnierstwa myślą. Od kilku lat z różnymi nasileniem dręczą mnie takie myśli. Z tą różnicą, że kiedyś prawie się nie zdarzały i w dodatku nie traktowałam ich w kategorii grzechu.

Z reguły dotyczą one wyzwisk rzucanych pod adresem Boga, Maryi, Jezusa, Ducha Św., czasem świętych. Kiedyś uważałam, że myśli nie są istotne, bo nie mówię przecież niczego takiego na głos (szeptem też nie). Nie przeszłoby mi coś takiego przez gardło, bo wiem że wtedy naprawdę uczyniłabym coś potwornie złego. A grzech myślą bagatelizowałam... "No bo co to takiego, ze sobie tak pomyślę?". Ale nie jest tak, że ja się jakoś lubuję w tych myślach. Po prostu wypowiadam w myślach zdanie kompletnie bez emocji. Choć potrafię to zrobić o każdej porze dnia i niezależnie gdzie się znajduję...

Wydaje mi się, że te myśli nasiliły się w momencie, kiedy w mojej parafii na koniec października tego roku był organizowany odpust i przygotowywałam się do niego. Wtedy nawet podczas spowiedzi albo tuż po niej bluźniercza myśl potrafiła się pojawić jakby na przekór, żeby wszystko zepsuć. Doszło do tego że dwa dni po spowiedzi, poszłam kolejny raz by móc spokojnie przyjąć Komunię Św. i by przed odpustem mieć możliwie jak najczystszą kartę (tym bardziej, że jeden z odpustów ofiarowywałam za zmarłego dziadka).

Czytałam księdza odpowiedzi na podobne listy... Mam jednak uzasadnione obawy, że mój przypadek jest o tyle szczególny, że ja te myśli wywołuję sama. Tak jakbym w sumie nie wierzyła w Boga, albo nie uznawała, że te myśli są naprawdę taką obrazą bo to przecież tylko myśli i jeszcze zuchwale uważała, że Bóg mi wybaczy, albo wrecz przeciwnie - i sama sobie chciała zaszkodzić. Nawet kiedy piszę ten list mogłabym bez problemu powtórzyć w myślach na zawołanie jakieś blużnierstwa przeciwko Bogu, świętym itd.

Nie wiem czy ja chcę w ten sposób sprowokować Boga, żeby pokazał, że istnieje? Czy moje ostatnie wysiłki zbliżenia się do Boga, to jedna wielka ściema, tylko po to żeby uzyskać wysłuchanie modlitw, a w duszy mojej wcale nie ma miłości ani pokory? Ale wartości, które wyznaję są zgodne z Bożymi przykazaniami... Nie jest też tak (mam nadzieję), że chcę tylko dostać swoje i dlatego staram się poprawić. Wiem że wszystko w życiu jest niestałe i jesli coś nie jest oparte na Bogu, to prędzej czy później runie. Podstawą jest Bóg i chciałabym odczuwać taką podstawową codzienną radość z jego obecności. Niestety mam wrażenie że bluźnierstwa uniemożliwiają mi to skutecznie, że Bóg obrzydzony tymi moimi myślami, się ode mnie odwraca. Czuję wręcz jak Bóg się ode mnie oddala... Dręczy mnie poczucie winy i rozpacz z różnym nasileniem... A jeszcze dokładając do tego świadomość, że te myśli to celowe moje działanie, na przekór "bo nie wolno" (robiłam już w ten sposob trochę rzeczy w moim życiu), żeby nawet duchowo nie było "za dobrze", żeby samej sobie wszystko zepsuć... Nie wierzę że te myśli są tylko od Szatana. Może część z nich. Jakby nie było mam wolną wolę, a Szatan nie może zmusić mnie, żebym powtarzała sobie te myśli od niechcenia. Tym bardziej, że na codzień używam wielu przekleństw (ale nie w stosunku do Boga), także nie jest mi to całkowicie obcy sposób wypowiedzi. Nerwica natręctw którą u mnie zdiagnozowano (od lat z różnym nasileniem objawia się m. in. chorobliwą dbałością o czystość i higieniczność własnych rąk i przedmiotów w moim otoczeniu) może tu odgrywać jakąś rolę, ale to też nie jest wytłumaczenie. Nic mnie nie usprawiedliwia. Robię to sama z własnej woli. Może z raz wydawało mi się, że jakaś myśl "krzyknęła" w mojej głowie sama, bez mojego udziału. I to też nie jestem pewna na sto procent...

Zawsze miałam problemy z koncentracją, ale teraz nie potrafię się już prawie wcale skupić na modlitwie. Czasami staram się tylko wyprzedzić sama siebie i szybko odmówić modlitwę, nim zdążę wypowiedzieć w jej trakcie bluźniercze zdanie... Modlę się codziennie o ustąpienie tych myśli, żeby Jezus zrobił wszystko co konieczne, aby one ustąpiły. Na razie nic się nie zmienia... Ale może nie mam wystarczająco wiary, by moje modlitwy nawet w tym zakresie zostały wysłuchane? Z drugiej strony jak te myśli mogą ustąpić, skoro sama je wywołuję? A może Bóg jest już tak daleko ode mnie, że nie che mi pomóc? Przy każdej spowiedzi wymieniam tej grzech i jest mi wstyd, że ciągle muszę mówić o tym samym i że nawet podczas spowiedzi albo tuż po występują te myśli.

Bardzo proszę o poradę albo chociaż modlitwę za mnie. Bóg zapłać.



Ponieważ myśli bluźniercze, które się w Tobie pojawiają, są tworzone przez Ciebie, więc popełniasz grzech ciężki. Tworzysz myśli, ponieważ tak chcesz. Czynisz to świadomie i dobrowolnie. Wyspowiadaj się z tego koniecznie.

Bóg objawia swoje istnienie przez wiarę milionów ludzi. Czy można uznawać kogoś, oddawać życie za kogoś, kto nie istnieje? Bóg istnieje w słowie Bożym, które czytamy, w Komunii św., którą przyjmujemy. Gdybyś nie wierzyła w istnienie Boga, to byś się nie modliła. Twoja modlitwa jest uznaniem istnienia Boga. Proś o miłość i pokorę dla siebie. Jezus, kiedy ktoś prosił go o cud, pytał najpierw, czy ten człowiek wierzy, że On może to uczynić? Odpowiadał Jezus: według wiary Twojej niech ci się stanie. Jak wiara człowieka, takie wysłuchanie modlitw przez Boga.

Bóg nigdy się od Ciebie nie odwraca. Nawet Twoje bluźnierstwa nie mogą spowodować odwrócenia się Jego. To nie Bóg odwraca się od człowieka, lecz człowiek od Boga. To nie Bóg oddala się od Ciebie, lecz Ty od Boga. Można oddalić się od Boga pielęgnując w sobie myśli, które są przeciwko Bogu, są agresją na Niego, a tym samym odrzuceniem Jego miłości.

Niektórzy mówią, że człowiek jest największym wrogiem samego siebie. Z jednej strony chcesz być blisko Boga, z drogie zaś czynisz wszystko, aby tę bliskość zniszczyć. Gdy będziesz odczuwała trudność w skupieniu się na modlitwie, potarzaj ze spokojem imię Jezus, albo imię Maryja. Żeby nie wypowiadać w czasie modlitwy myśli bluźnierczych, módl się głośno, a wtedy będziesz miała wpływ na to, co mówisz do Boga. Gdy pojawiają się myśli bluźniercze powiedz jezusowi, że ich nie chcesz i poproś, aby Ci pomógł, ponieważ staranie o to przekracza Twoje możliwości.

Bierz pod uwagę także to, że myśli bluźniercze mogą być skutkiem Twojej choroby, nerwicy natręctw. Podejdź do samej siebie ze zrozumiem, z łagodnością. Czynisz to, co możesz. Bóg nie oczekuje od Ciebie tego, co przekracza zakres Twoich możliwości.

Bóg zawsze chce Ci pomóc, tylko nie przeszkadzaj Mu w tym. Proszę, abyś nie tworzyła celowo myśli bluźnierczych. Powiedziałaś, że ich tworzenie jest powodowane Twoim wyborem. Więc wybierz inaczej, wbrew temu, co było dotychczas. Możesz to zrobić, gdyż Bóg jest po Twojej stronie.



Liczba wyświetleń strony: 12919 * Liczba gości online: 9 * Ostatnia aktualizacja: 2022-08-14
© 2002-2022 by ks. Józef Pierzchalski SAC