MENU






Przyjmuj leki!



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Zbierałam się, żeby do Księdza napisać...

Księże - zaczęłam wynosić to jedzenie z pracy, tak jak mi Ksiądz napisał. Nie będę ukrywać - mam wyrzuty sumienia... Jakoś moje serce w głębi uważa, że to złe, że to kradzież... Ech... Dręczą mnie wyrzuty sumienia :(

Chciałam się zapytać o coś:

1) Jestem niestety cieżko zniewolona... W momentach najgorszych kiedy zło mnie bardzo atakowało - ludzie widzieli, że coś mi jest... Było tak źle ze mną, że nie sposób było ukryć swojego stanu... Ludzie nie rozumieją co się dzieje z duszą, kiedy zło atakuje i osacza... Lęk, niepokój, rozpacz... Jak tu się zachowywać normalnie? Nie da się... Tak się dziwacznie zachowywałam, że trafialam do szpitala psychiatrycznego... Jako, że słyszę głosy zlych duchów (zwykle podrzuca mi myśli, słyszę jakby glosy - myśli) dla psychiatrów mam schizofrenię...Ja wiem, że to co przezywam jest duchowe, a nie psychiczna choroba... Nie jest moim celem oszukiwać się. Gdybym miała wybrać to bym wolała być chora... To oczywiste... Więc dlaczego tak uważam, że to zniewolenie? Czy biorę leki czy nie - niespecjalnie to wpływa na samopoczucie... Dalej słyszę głosy, ale lepiej mi się śpi. Ja biorę leki z trzech powodów: pierwsze bo mi Księża każą w konfesjonale, drugi bo mnie ludzie trochę tropią czy biorę, trzeci, bo lepiej mi się śpi po tych lekach i boję się, że dam poprzez nieposłuszeństwo Księżom dostęp do siebie złym duchom...

Biorę te leki. Mam już umówioną wizytę u lekarza... Przyznam, że przez jeden lek jąkałam się i nie mogłam normalnie mówić... Dlatego je odstawiłam, będę o tym rozmawiać z lekarzem, 4 stycznia.

Natomiast jeśli chodzi o duchowość... Dlaczego to duchowe według mnie a nie choroba psychiczna? Jeśli choć odrobinę zgrzeszę to od razu jest gorzej. Jak się mi uda wzrosnąć to od razu lepiej... I tak cały czas... huśtawka... Uzdrowienie przychodzi nie przez leki, ale przez dobrze wygraną walkę... A że walka toczy się w myślach i jestem bardzo dręczona to mam duży problem :( Nie mogę się wydostać z tego zniewolenia...

Natomiast moje pytania:

1) Jeśli odstawiłam jeden z tych leków i nie mam postanowienia poprawy, to czy to jest grzech... Naprawdę nie jestem chora, a lek mi utrudniał życie... jąkałam się po nim... Czy moja Spowiedź, gdzie nie miałam tu postanowienia poprawy, a raczej że i tak nie będę ich zażywać, to Spowiedź świętokradzka? Dodam, że czułam łaskę owocnej Spowiedzi... Po owocach ich poznacie... Nie wiem czy Ksiądz mi wierzy, że nie jestem chora. To w takim razie co by było, gdybym chora naprawdę nie była. Proszę o komentarz.

2) Mam problem z tymi lekami... Otóż. Niektóre większość leków na schizofrenię są refundowane... Czyli jest zniżka... Co w sytuacji, kiedy otoczenie mnie naciska na branie leków np. Księża. I niejako powinna brać choćby z posłuszeństwa Księżom...A z drugiej strony jest to, że nie mam schizofrenii i mi zniżka się nie należy... Myślę, że zarówno lekarz jak i aptekarka nie mogą mi dać w cenie za 100% płatności, bo mają kontrole... Są sprawdzani... Tak myślę... A poza tym ja też bym nie chciała brać leków na 100% bo leki są bardzo drogie... Czy kupując leki na zniżkę na chorobę, której nie mam tak naprawdę czy kradnę... Czuję, że jest to kradzież... M.in. Państwa Polski... Proszę o pomoc.

3) To co napiszę bedzie wstrętne... Otóż mam pełno nienormalnych pokus...

Ostatnio mi zło wmawia, że mam w ustach nasienie złego ducha, szczególnie jak np. pije :( Oczywiście nie chcę tych odrażających myśli... Ale były jakieś drobniutkie sekundy kiedy zgodziłam się... Jeszcze raz napiszę, że ja tych myśli nie chcę... Ale teraz zło mnie dręczy, że muszę myć usta w środku, wargi, ręce, komórkę, klucze, drzwi, itd, bo to jest brudne i muszę to wyczyścić, żeby np. przyjmując Komunię nie sprofanować Komunii, żeby mieć czystą komórkę i ręce, żeby tego brudu nie mieć na sobie... Czuję tu wielką pokusę do uwiklania mnie w natręctwa... Żebym bez przerwy płukała usta, myła wargi, twarz, ręce i inne przedmioty np. komórkę... Dlaczego mam ochotę tak robić by się pozbyć nasienia złego od siebie... Mówię sobie i tłumaczę, że nie mam nic w ustach, że sa czyste, ze mogę dotknąć rekami ust, warg, że są czyste, że mogę przełknąć ślinę... Ale wciąż czuję strach, ze jestem brudna... I ze jak nie umyję ust, warg, komorki, itd. to będę miała grzech. A ja grzechu nie chcę mieć... Te pokusy to taki szach mat - nie wiem jak się uwolnić... Boję się natręctw... A z drugiej strony cierpię, że ich nie robię, bo boję się zła w swojej buzi, itd... Cierpię Księże...

Nie mogę sobie poradzić z tymi zniewoleniami... Zło mnie coraz bardziej oplata. Ze smutkiem muszę napisać, że czuję się bez szans... Weszłam w zło i teraz nie daję rady wyjść. Coś strasznego. Tak bardzo cierpię :(

Chciałabym umrzeć. Być wolną... Pozdrawiam. Z Panem Bogiem.



Ad 1. Bierz leki. Jeśli odstawiasz leki, popełniasz grzech. Jeśli jąkałaś się odstaw lek, ale poinformuj lekarza, aby dał Ci inny. Nie popełniłaś spowiedzi świętokradzkiej. Jeśli lekarz daje Ci leki, to znaczy, że jesteś chora. Taka jest jego diagnoza.



Ad 2. Jeśli bierzesz leki na zniżkę, nie kradniesz ich. Postępujesz tak, ponieważ taka jest decyzja lekarzy. Nie ma z Twojej strony nieuczciwości. Możesz przyjmować Komunię św.



Ad 3. Nie masz nasienia złego na ustach. Nie wierz temu. Przyjmuj Komunię św. ze spokojem. Zaufaj mi. Zaufaj lekarzowi, bierz leki. Zaufaj kapłanowi w konfesjonale.



Pozdrawiam Cię, z Panem Bogiem.

Ks. Józef



Liczba wyświetleń strony: 13279 * Liczba gości online: 4 * Ostatnia aktualizacja: 2022-08-14
© 2002-2022 by ks. Józef Pierzchalski SAC