MENU






Kochasz Boga, a tego nie wiesz



Proszę księdza, co może zrobić osoba, która odkryła, że nie kocha Boga aby zmienić ten stan ? Skąd wiem, że nie ma we mnie miłości do Stwórcy ?- z braku wdzięczności za dzieło stworzenia, niechęci do nowego życia, do prozy życia .."Chwałą Boga żyjący człowiek"-dostrzegam wiele "słabych stron" w naturze człowieka ( głównie na podstawie obserwacji małych dzieci oraz udokumentowanego życia ludzi tzw. dzikich żyjących do dzisiaj). Nie umiem pojąć ,że jest to najlepsze co można wymyślić, a jeśli rzeczywiście jest tak, to przeraża mnie tak ujęta doskonałość a co za tym idzie jej autor. Mówiąc dosadniej- ciężko mi dziękować za "brzydotę", a jeszcze ciężej robi mi się na sercu gdy pomyślę, że dla Boga to jest nie brzydota a korona stworzenia i On właśnie o czymś takim marzył...musi więc mieć w tym upodobanie, jakże więc ja mogłabym być z nim całą wieczność skoro nie podzielam "poglądów"). Zdaje sobie sprawę z powagi grzechu w którym tkwię, i że może to moja przeszkoda do zbawienia ( niebo to stan jedności z Bogiem którego jak widać szczerze nie miłuję, co nie zmienia faktu, że potrafię też być wdzięczna za niektóre rzeczy tego świata i szanuję przykazania- ale co to ma za wartość bez miłości...). Wiem, że Bóg mnie kocha i znam stan Jego pocieszającej obecności, jednak wiem, że nie ma we mnie dyspozycji: będę Ci posłuszna Boże Ojcze, cokolwiek być chciał mną uczynić nie licząc na nic poza Twoim zadowoleniem). Paradoskalnie myślę że nie umiem przyjąć Jego miłości, odrzuca mnie to,że kocha taką marność. Druga sprawa: kiedy myślę, że moje cierpienie może pomóc w zbawieniu dusz ogarnia mnie smutek: rzecz jasna nikomu nie życzę potępienia czyli trwania w anty-miłości , jednak nie chcę za to cierpieć. Cieszy mnie odkupienie moich win przez Jezusa, ale gdybym miała sama wziąć udział w cierpieniu mąjacym sens odkupieńczy- straciłabym całą wdzięczność. Zwłaszcza gdyby się okazało, że ktoś nie musiał ( ponoć męczeństwo to łaska...a ja mam inne podejście- czytanie o jakiejkolwiek "koronie wiecznej" mnie nie zachęca). Nie umiem być takim sługą Boga dla Niego samego, zwłaszcza gdy rozważę opowieść o pracownikach winnicy oraz o synu marnotrawnym. ( nie chcę pracować na coś co mogłabym mieć za darmo).. Wygląda na to, że nie kocham Boga po prostu. Widzę w sobie postawę dość demoniczną: "nie będę Ci służyła", niechęć do przekazywania życia też od Boga nie jest. Dopowiem: kiedyś byłam osobą bardzo ambitną , bezinteresownie się starającą czynić dobrze, zawsze uczynną - słabo na tym wyszłam, a skoro Bóg "kocha niewdzięcznych i złych" to przeszła mi ochota na takie starania, choć czuję ,że taka postawa sama w sobie jest nagrodą. PS. od dziecka byłam uwikłana w bioterapie, homeopatie, planowanie samobójstwa i życzenie krzywdzicielom śmierci nie jest mi obce.. itp. - odczuwam dziwne ściski gardła w kościele, ale też pewna ulgę w aspekcie np. rozsadzającego bólu głowy. Tuż po komunii świętej niestety potrafię wpaść w dość mocną złość , trudną do opanowania- odczuwam wielki bunt przeciw służbie Jezusowi w swojej samotności. To dłuższa historia..nie na ten list ale może rzuci dodatkowe światło na sprawę. Nieprzebaczenie też nie jest mi obce, bo do tego trzeba uznać bezwzględną godność człowieka - nawet najgorszego i zgodzic się na bycie ofiarą bez prawa do rekompensaty. Podsumowując- proszę o pomoc - jak pokochać Boga i przyjąć Jego miłość ( chyba z tym drugim mam większy problem). Pozdrawiam



Kochasz Boga nie będąc tego świadomą. Dostrzegasz w relacji z Bogiem mankamenty i chcesz ten stan zmienić. Czy nie tak zachowuje się kobieta w małżeństwie, która dostrzega w relacji z mężem pewne braki i usiłuje je zmienić dlatego, ponieważ kocha męża. W Tobie jest miłość Boga, tylko inaczej ją sobie wyobrażasz.

Nie ma w Tobie wdzięczności za dzieło stworzenia, ponieważ w pewnych obszarach ludzie Cię przerażają, budzą niechęć. Zwróć uwagę na to, że chwałą Boga jest człowiek żyjący dobrze, szlachetnie, czysto. ?Słabe strony? ludzkiego życia pojawiły się jako konsekwencja grzechu pierworodnego. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, więc był innym, doskonalszym od tego, którego widzimy obecnie.

Doskonałości nie ma w ludzkiej ułomności moralnej czy duchowej. Jeśli chciałabyś poznać ?Dzieła? św. Jana od Krzyża zauważysz, że on wymienia wszystko to, co jest mankamentem ludzkiej natury, równocześnie dając wskazania, w jaki sposób dojść do tego, co będzie zjednoczeniem z Bogiem, odsłaniając piękno człowieka stworzonego na początku.

Człowiek, którego teraz widzimy i człowieczeństwo, którego doświadczamy, jest inny od tego z ogrodu rajskiego. Bóg ma upodobanie w człowieku, ponieważ patrzy na niego i widzi to, czego my nie dostrzegamy. My widzimy wymiar zewnętrzny, a Bóg patrzy w serce. My powiemy, że człowiek nosi w sobie mankamenty, a dla Boga jest on pięknym dziełem jego stworzenia.

Nie podzielasz poglądów Boga, ponieważ ich nie znasz. Gdy doświadczamy dramatu grzechu, nie widzimy tego, co widzi Bóg i nie słyszymy tego, co On nam mówi o drugiej osobie. Jak możesz nie miłować nieba, skoro nie znasz Boga? On jest naszym niebem, spełnieniem, tęsknotą, Miłością, jej pełnią. Co do Przykazań, czyli Dekalogu, nie tyle trzeba jej szanować, ile zachowywać. Chyb że szacunek do Przykazań jest dla Ciebie tożsamy z ich zachowaniem. Zachowanie Bożego Prawa jest miłością.

Posłuszeństwo w wierze jest sprawą podstawową. Słuchamy Boga zawsze, również wtedy, kiedy Go nie rozumiemy, a nawet uznajemy, że to, czego od nas oczekuje, jest dla nas niekorzystne, krzywdzące, szkodliwe. Na co możemy liczyć ze strony Boga? Na Jego miłość, która nie jest zadowoleniem, przyjemnością, lecz niejednokrotnie bólem, zmaganiem się z codziennością życia. Odchodzenie od tego, co boli Boga, kiedy patrzy na nas, łączy się z doświadczaniem cierpienia. Wielu ludzi nie chce doświadczać cierpienia oczyszczającego, a tym samym, nie mają świadomości pomijania miłości Boga.

Wiesz bardzo dużo z tematu, który rozważamy. Jesteś świadoma tego, że Bóg Cię kocha; wiesz, że nie umiesz przyjąć miłości Jego; wiesz, że jesteś marnością. To jest bardzo dobry punkt wyjścia do tego, aby otworzyć się na miłość Bożą. Ta marność, jak siebie określasz, jest bardzo przez Boga kochana. Czy Ciebie to nie wzrusza? Jeśli nie umiesz przyjąć, to poproś, abyś potrafiła, chciała, zapragnęła więcej niż dotychczas. Bóg nie odmawia. Kiedy wiemy, że jesteśmy marnością, to znaczy, że dotknęła nas łaska widzenia, które jest z Ducha Świętego. Bez pomocy Boga nie możesz widzieć, wiedzieć tego, jaka jesteś naprawdę.

Żyjemy na tej ziemi, aby osiągnąć zbawienie. Niektórzy ludzie nie myślą o tym. Żyją tak, jakby Boga nie było. Ci, którzy kochają Boga, pragną, aby wszyscy zostali zbawieni. Nie chcesz cierpieć dla zbawienia dusz. Zatem, dlaczego cierpisz? Czy twoje cierpienie posiada jakiś określony cel, sens, intencję? Przez cierpienie możesz pomóc tym, których kochasz, na których bardzo Ci zależy. O tym mówię. Wszyscy cierpimy. Nie można uciec od tego doświadczenia. Kiedy cierpisz dlatego, aby ktoś został zbawiony, uwalniasz się od smutku. Dlaczego nie chcesz cierpieć dla zbawienia dusz? Chcesz przecież, aby ludzie byli w wieczności szczęśliwi. Zbawienie, to pełnia szczęścia. Jezus zapytał Siostrę Faustynę, czy chce cierpieć dla zbawienia dusz, czy przyjmie więcej cierpienia. Zgodziła się. Bóg nie narzuca nam tego, abyśmy cierpieli więcej. Chce naszej dobrowolnej decyzji.

Nie wiemy, jaką drogą poprowadzi nas Bóg, jakie zadanie nam wyznaczy. Zauważyłem, że chcesz decydować w wierze o tym, co Bóg powinien, co Jemu wolno wobec Ciebie, a czego nie powinien. To, co On chce dla nas jest największym dobrem. Zaufaj Bogu. On nie krzywdzi, nie wykorzystuje ludzkiej niewiedzy. Masz inne podejście. To dobrze. Myślisz i wybierasz. W jakimś momencie życia trzeba w pewnych sprawach, które wykraczają poza nasze zdolności poznawcze, zaufać Bogu. Wszyscy wierzący pragną ?korony wiecznej?, czyli zbawienia, czyli życia tam, gdzie jest wieczna Miłość.

Jesteśmy dla Boga, Jego sługami, a zarazem Jego przyjaciółmi, umiłowanymi dziećmi. Co do ?pracowników w winnicy? i posiadania czegoś ?za darmo?, to zbawienie otrzymujemy za darmo. Bóg nam je daje nie na mocy naszych zasług, lecz przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Otrzymujemy zbawienie przez miłość Jezusa. Miłość Boga czyni Cię zdolną do życia w niebie.

Bóg kocha wszystkich ludzi, również niewdzięcznych i złych. Wolno Bogu. Kocha tych, którzy pracowali cały dzień w winnicy, a także tych, którzy przyszli do niej w ostatniej godzinie.

Jak pokochać Boga i przyjąć Jego miłość? Poznawaj Boga przez Jego słowo. W szczególny sposób idź drogą poznania Boga przez Sakrament Pokuty i Komunię świętą. Proś Boga o dar miłości. Gdy się spowiadasz i otrzymujesz rozgrzeszenie, gdy masz skruszone serce z żalu za grzechy, gdy postanawiasz poprawę, wówczas przyjmujesz miłość Boga. Gdy przyjmujesz Ciało i Krew Chrystusa, zamieszkuje w Tobie Boża Miłość. Gdy czytasz i rozważasz słowo Boże, otwierasz się na dary Ducha Świętego, masz udział w Pięćdziesiątnicy. Pragnienie Boga, jest pragnieniem Jego miłości. Chciej tego, co On chce dla Ciebie. Nie lękaj się Boga, lecz Go kochaj. On nie krzywdzi, lecz otwiera przed Tobą niebo.

Ks. Józef



Liczba wyświetleń strony: 12860 * Liczba gości online: 9 * Ostatnia aktualizacja: 2022-08-14
© 2002-2022 by ks. Józef Pierzchalski SAC