MENU






Pycha



Pod wpływem osiągnięć w sprawach duchowych, rodzi się w człowieku pewien rodzaj pychy. Człowiek doświadcza zadowolenia z samego siebie i ze swoich duchowych zdobyczy. Im bardziej posiada nieprawdziwy obraz siebie, tym bardziej jest arogancki. Słowo arogancja ma swoje źródło w łacińskim czasowniku arrogo, co oznacza przypisywanie sobie nienależnych zasług lub cech, które posiada on jedynie w formie potencjalnej, a nie rzeczywistej. To powoduje, że jest on oderwany od życia, a tym samym bezbronny i spragniony zewnętrznego uznania i akceptacji . Pycha jest grzechem arogancji. Człowiek taki nie chce brać pod uwagę słabości i cieni, które w nim są. Nie chce uznać się za ubogie i bardzo kruche stworzenie. ?Dopóki jesteś pyszny, pisał C.S Levis, nie możesz poznać Boga. Pyszałek zawsze spogląda na rzeczy i ludzi z góry, a skoro patrzysz tylko w dół, oczywiście nie jesteś w stanie zobaczyć tego, co jest nad tobą. Prawdziwym sprawdzianem odczuwania obecności Boga jest to, czy w ogóle zapominasz o sobie, czy postrzegasz siebie, jako mały, brudny przedmiot. Lepiej w ogóle zapomnieć o sobie? .

Ćwiczenia duchowe są źródłem pokory. Szatan na początku drogi życia duchowego rozbudza w człowieku nadmierną gorliwość i skłania do takich zachowań, aby w nim rozbudzić pychę i zarozumiałość. Pycha ujawniająca się często jako arogancja, rodzi w człowieku pogardę dla innych, ale jej prawdziwym korzeniem jest stosunek do Boga. Człowiek taki stawia siebie w miejscu Boga, czyniąc się Stwórcą. Wyrzeka się wręcz swojego człowieczeństwa i ostatecznie nie chce uznać go w tym, kto żyje obok niego. Ważne jest w takiej sytuacji posłuszeństwo ojcu duchowemu. Jest to znak pokory, a tym samy rezygnacji z pychy.

Pyszny potrafi utożsamiać się z dobrem, które jest w stanie czynić. I to jest niebezpieczne. Zaczyna bowiem uważać siebie samego za źródło i autora dobra, przypisując je samemu sobie, zamiast przyznać, że wszelkie dobro jest darem Boga. Dobro nie jest naszą własnością, lecz zachętą ze strony Boga. Pycha skłania człowieka do tego, aby osądzać tych, którzy nie czynią dobra takiego jak on, a także, do okazywania niecierpliwości wobec osób przeszkadzających jemu w realizacji projektów. Człowiek pyszny źle przeżywa swoje porażki. Zamiast postrzegać je jako elementy, którym nie jest w stanie zapobiec, przeżywa je w sposób dramatyczny, jako zagrożenie dla swojej tożsamości. Dlatego pojawiają się w nim lęki przed niepowodzeniem. Potrzeba uświadomienia sobie, że człowiek jest kimś więcej niż dobro, jakie jest w stanie uczynić.

Człowiek w swojej zarozumiałości czyni wiele postanowień, lecz ich nie wypełnia. Dąży do tego, aby inni dostrzegali w nim ducha pobożności, więc posługuje się zewnętrznymi gestami, ruchami, westchnieniami, aby ich przekonać. Cieszy się takim stanem ducha, kierując się pożądaniami (NC I.2,1-3). ?Wielu ludzi przezwycięża tchórzostwo, żądzę lub wybuchowość, ucząc się myśleć, że są to zachowania poniżej ich godności ? to skutek pychy. Diabeł się śmieje. Jest niezmiernie zadowolony, widząc, jak się stajesz cnotliwy, dzielny i opanowany, pod warunkiem że przez cały czas jesteś poddany dyktaturze pychy? . Pycha prowadzi do zagubienia poczucia granicy, do wychwalania siebie bez umiaru. Pycha i zatwardziałość idą ze sobą w parze. Bez pokory każdy trud jest stracony. Pokora zwiastuje miłość. Hilary z Poitiers mówił: ?Pokorny jest ten, kto pamięta, że jest człowiekiem?. Człowieczeństwo człowieka ujawnia się w jego pokorze, a proces uczłowieczenia znajduje swoje zaprzeczenie w pysze.

Od których niedoskonałości powinna uwolnić się dusza? Łączą się one z sakramentem pokuty. Człowiek, w tym sakramencie, w większym stopniu usprawiedliwia się, niż oskarża. Postawą właściwą nie jest mówienie o swoich dobrych czynach. Niekiedy lekceważy się własne upadki w grzech, a także popełnione błędy, innym zaś razem osoby te przeżywają nadmierny smutek, że doświadczyły niedoskonałości czy grzechów. Denerwują się na siebie, są nadmiernie niecierpliwe w ocenie swoich postaw. Wyrażają wielkie pragnienie uwolnienia przez Boga od wszystkich niedoskonałości i błędów. Powodem jest to, by być wolnym od utrapień. Nie proszą o uwolnienie ze względu na Boga, lecz z racji uciążliwości życia z problemami. Nie biorą pod uwagę tego, że gdyby Bóg uwolnił je od niedoskonałości, mogłyby doświadczać większych, a wśród nich pychy i zarozumiałości. Osoby te nie znoszą, kiedy inni są chwaleni, lecz dążą do tego, aby je chwalono i tego szukają (NC I.2,4-5). Tymczasem wzrastanie w doskonałości to nic innego, jak przede wszystkim, wzrastanie w pokorze. Kiedy słowo Boże mówi, że powinniśmy obumrzeć sobie (por. J 12,24), chce przez to powiedzieć, że powinno umrzeć nasze ego, czyli sztucznie wytworzone ja, tak, aby mogło ujawnić się ja prawdziwe, dane nam przez Boga. Człowiek zauważa, że będąc w nocy ciemnej, im więcej czyni, tym mniej ma z tego zadowolenia. Miłość Boga tak go pochłania i przynagla, że nie zwraca uwagi na postępowanie innych (NC I.2,6). Zamiarem duszy w nocy ciemnej jest wyjście z samej siebie i ze wszystkich rzeczy, oraz śmierć dla nich i dla siebie przez całkowite umartwienie po to, aby zacząć żyć z Bogiem życiem miłości rozkosznej. Wyjście z siebie jest nocą ciemną. Czym ona jest? Kontemplacją oczyszczającą (NC I,1). Wyjścia w noc ciemną można dokonać jedynie dzięki sile miłości Boga. To dlatego żaden z nieprzyjaciół nie jest w stanie powstrzymać duszy przed wejściem w noc ciemną. Ci nieprzyjaciele to świat, szatan i ciało. W nocy ciemnej, która jest nocą kontemplacji dusza doświadcza oczyszczenia zmysłowości z wszelkiej namiętności i pożądania. To właśnie one, namiętność i pożądanie, sprzeciwiają się wejściu duszy w noc ciemną (NC I,2).




Liczba wyświetleń strony: 12357 * Liczba gości online: 1 * Ostatnia aktualizacja: 2019-10-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC