MENU






Noc ducha



Jeżeli dusza chce doznawać Bożego pokoju i pocieszenia w sprawach duchowych, powinna być świadoma konieczności znoszenia cierpień, które ją czekają. Na tej drodze człowiek nie wybiera krzyża takiego, który mu odpowiada, lecz przyjmuje ten, który daje mu Bóg. Bez cierpienia, nie może być tam, gdzie pragnie. Nie oczekując tego, co daje Bóg, dusza zawraca z tej drogi nie szukając już pocieszenia ani u Boga, ani też u człowieka. Dopiero wówczas, kiedy dusza zgodzi się żyć jak umarła dla świata, i dla samej siebie, może żyć w stanie radości duchowej dla Boga. Znosząc cierpliwie i w duchu wierności Bogu trudy zewnętrze, których doznaje, zasłuży na oczyszczenie przez Boga i udoskonalenie przez wewnętrzne cierpienie duchowe. Wówczas staje się możliwe, aby Bóg wlał w taką duszę swoje dary (ŻPM 2,28).

Bóg pragnąc obdarzyć duszę szczególną chwałą, zsyła jej pokusy, aby ich doświadczała. Po tych próbach wynosi ją do zjednoczenia ze sobą. Potrzeba szczególnej cierpliwości i wytrwania, w cielesnych i duchowych udrękach i trudach, przyjmując wszystko z ręki Boga, nie uciekając od nich, gdyż są one dla niej zbawienne. Oczyszczanie duszy jest procesem jej leczenia. To postępowanie zmierza do tego, aby dusza nie popełniała grzechów, czyli, aby zostały odcięte korzenie jej grzechów i niedoskonałości, czyli złe skłonności. Zmagania duszy w klimacie trudów, przykrości i pokus niszczą złe i niedoskonałe skłonności duszy, oczyszczają ją i umacniają. To jest dla niej wielkim dobrem, gdy Bóg zsyła na nią utrapienia wewnętrzne i zewnętrzne, ponieważ niewiele jest takich dusz, które są w stanie dojść przez cierpienie i znoszenie wszystkiego, co trudne, do doskonałości (ŻPM 2,29-30).

Należy pamiętać, że za udręką, którą Bóg dopuszcza na duszę, postępuje pocieszenie. Cierpienia wewnętrzne i zewnętrzne są nagradzane przez Boga wielkim dobrem zarówno dla duszy jak i dla ciała. Z każdą doznaną przez duszę przykrością, łączy się nagroda ze strony Boga (ŻPM 2,31). Człowiek wierzący potrafi angażować znaczną dawkę swej energii w walkę z Bogiem. Kiedy z tej walki zrezygnujemy odczujemy uwolnienie ogromnej energii, która była w nas zablokowana. Poruszamy się szybciej i radośniej. Bunt wobec życia i tego, co się w nim wydarza jest przyczyną walki wewnętrznej. To jest źródło naszego nieszczęścia. Frustracje pojawiają się wtedy, kiedy nie otrzymujemy tego, czego, jak się nam wydaje, bardzo potrzebujemy, kiedy coś dokonuje się niezgodnie z naszymi oczekiwaniami. Ufając, że Bóg jest nad wszystkim i wszystkim kieruje, chronimy się przed frustracją. Jeśli czegoś nie otrzymujemy w danej chwili, to uznajemy, że tego nam nie potrzeba. Gdy czegoś oczekiwaliśmy, a to nie przyszło, wówczas dochodzimy do wniosku, że to nie było nam dane .

Oczyszczenie zmysłów prowadzi do wewnętrznego scalenia człowieka. To jest proces dostosowania zmysłów do ducha w taki sposób, aby mogły być razem poddane oczyszczeniu i przygotowane do zjednoczenia. Najważniejsze oczyszczenie zmysłów rozpoczyna się wraz z nocą ducha. Zarówno zmysły jak i duch razem przechodzą odrodzenie, ponieważ ani zmysły bez ducha, ani też duch bez zmysłów nie są w stanie stać się doskonale czystymi .

W części duchowej ludzkiego życia dokonują się nasze wybory; tu jest sumienie, osobowość. Jeśli uczymy się życia od wewnątrz, stajemy się duchowymi i w ten sposób nasza zmysłowość wraca na swoje miejsce. Zmysły zostają podporządkowane duchowi, a duch ? Duchowi Świętemu. Takie podporządkowanie się może być rozumiane jako umieranie, a w życiu duchowym jest ono nocą.

Źródeł cierpienia podczas nocy ducha należy szukać w naszej naturze. Oczyszczenie z pychy jest największym bólem po namiętnościach cielesnych. Noc ducha atakuje głęboko zakorzenione w nas jądro pychy. W cierpieniu tym, będącym próbą, jesteśmy doprowadzani do zwątpienia a często także do buntu. Zauważmy, że po upadku Adam i Ewa ukrywają się, aby uniknąć spojrzenia Boga. Oni podejmują decyzję zerwania duchowej łączności z Bogiem przez zamknięcie się w sobie, która ma wiele wspólnego z pychą. Uzdrowienie, polegające na zburzeniu pychy i zniszczeniu naszej odmowy kochania Boga i zgody na bycie kochanym, dokonuje się w nocy ducha lub w czyśćcu .

W nocy ducha wchodzimy w doznanie ubóstwa naszej modlitwy. Kiedy uboga i cicha modlitwa jest przez nas przyjęta całkowicie, staje się oczyszczającą nocą. Szukamy wówczas Boga dla Niego samego, a nie ze względu na to, aby cokolwiek od Niego otrzymać. Tak modlitwa uczy nas kochać Boga, a nie siebie. Noc ducha uczy kochania. Ta noc nie jest udziałem osób przypadkowych. Ci, którzy wchodzą w noc ducha posiadają zaawansowaną dojrzałość duchową. Najważniejszym elementem wskazującym na to, że osoba wchodzi w noc ducha, jest jej duch posłuszeństwa, którym się kierowała i nadal kieruje.

Noc ducha jest jak środek nocy, głęboką ciemnością, w której niczego nie można zobaczyć wyraźnie. W niej dążymy do osłabienia związku z naszymi oczekiwaniami. Ta noc wyzwala pragnienia, minimalizuje przywiązania. Wynikiem tego jest powiększenie ludzkiej wolności. W życiu duchowym wolność do czegoś jest wolnością do miłości. Proces nocy ciemnej ducha znosi ograniczenia, jakie nakładają na nas przywiązania, i umożliwia życie pełniejsze i z większą miłością. Pogłębia się ufność w obecność Boga. Jednocześnie jest to czas, w którym zostajemy pozbawieni, ogołoceni, czyli mniej wiemy i mniej posiadamy niż na początku tej drogi. To ogołocenie czyni nas wolnymi . Skłonność do posiadania, również na poziomie duchowym, wymaga oczyszczenia. Na tym polega działanie nocy ducha.

Noc ducha, to proces bardzo bolesnego i radykalnego oczyszczenia. Trzeba pamiętać, że klasycznym objawem nocy ducha jest bezsenność. Człowiek z trudem znosi napływające światło Boże i czuje się całkowicie opuszczony przez Boga. Dochodzi w tym czasie do mistycznych zaręczyn. Może również dojść do mistycznych zaślubin. Polegają one na tym, że zjednoczenie z Bogiem staje się ciągłe i nierozerwalne . Noc ducha jest postępującym procesem umniejszania samego siebie. To właśnie poniżenie staje się ścieżką prowadzącą do pokory. Noc ducha, to intensywna lekcja pokory.

Jest ona znakiem wejścia Boga do duszy. Odkrywamy w niej, iż bardzo daleko jesteśmy od Boga, a także to, że sprzeciwiamy się Jemu. To sprawia, iż odczuwamy przytłoczenie ogromnym ciężarem, przeżywając tak wielkie cierpienie, iż śmierć, która by się pojawiła, uważalibyśmy za ulgę i szczęście. Ciało staje się dla nas wielkim ciężarem, a świat staje się nam zupełnie obcy. Drugiej nocy oczyszczenia doświadczają postępujący na drodze duchowego rozwoju, których Bóg pragnie wprowadzić w zjednoczenie z Sobą. Jest to doświadczenie niezwykle trudne, bolesne dla człowieka (DK I.1,3). Droga ciemnej nocy ducha jest bardzo wąska, ciemna i straszna ? co do ciemności i cierpień, że nie można jej porównywać z nocą zmysłów ? że idzie po niej niewielu ludzi (NC I.11,4). Między nocą zmysłów a nocą ducha może upłynąć okres kilku lat (NC II.1,1). Aby dojść do zjednoczenia z Bogiem niezbędne staje się przeżywanie nocy wiary. Początkiem drogi mistyka jest wiara. To właśnie wiara staje się dla ludzkiego umysłu ciemnością, jak noc. Drogę te nazywamy nocą również ze względu na cel, do którego pragniemy dojść, a jest nim Bóg. W doczesności Bóg jest dla duszy nocą ciemną. Noc ducha wieńczy drogę duszy ku doskonałemu zjednoczeniu z Bogiem.

Ważne jest pamiętanie, że Bóg pozostawia szatanowi prawo policzkowania nas. Choć szatan ma władzę nad naszą wyobraźnią i pamięcią, nie może jednak dosięgnąć naszego ducha.

Wysłańcami duszy, jej pasterzami, stają się pragnienia, uczucia i jęki, które są w stanie wyrazić Umiłowanemu tajemnice swojego serca. Nie wszystkie pragnienia zbliżają do Boga, lecz tylko te, których źródłem jest prawdziwa miłość. Od Boga otrzymujemy natchnienia przez aniołów, które są informacją dla nas. To aniołowie chronią nad przed szatanem (PD 2,1-3). Bóg nie wypełnia pragnień duszy wtedy, kiedy ona prosi, lecz w czasie właściwym. Niezbędna jest prawdziwa miłość, czyli taka, w której dusza nie lęka się niczego znieść i przecierpieć. Tym, co jest konieczne do zniesienia, to choroba, cierpienie i śmierć. Najtrudniejsze są cierpienia władz duszy: rozumu, woli i pamięci. Rozum choruje, ponieważ nie widzi Boga, który jest jego szczęściem. Wola ma swój czas cierpienia wówczas, gdy nie posiada Boga, będącego dla niej rozkoszą. Pamięć doznaje uczucia podobnego do śmierci (PD 2,4-6).

Nieposiadanie Boga jest śmiercią dla duszy. Niedostatki i udręki duszy opierają się na wierze, nadziei i miłości. Z kolei one odnoszą się do rozumu, woli i pamięci. Dusza przedstawia Bogu swoje potrzeby i udręki przez pragnienia, uczucia i jęki. Trzeba to czynić delikatnie, bez narzucania się Bogu, gdyż On sam wie, czego nam potrzeba. Równocześnie, Bóg wzrusza się, kiedy widząc potrzeby kochającej duszy, zarazem dostrzega jej rezygnację. Dusza jest bardziej bezpieczna, wolna od miłości własnej, kiedy tylko przedstawia swoje braki, a nie prosi, własnego upodobania tego, co jej jest potrzebne (PD 2,7-8).

W szukaniu Boga jęki, modlitwy i pośrednicy nie są wystarczającą pomocą. Konieczne jest ćwiczenie się w cnotach i praktykach duchowych, dlatego dusza nie może przyjąć pewnych przyjemności i wygód. Chcąc znaleźć Boga, nie wystarczy modlić się sercem i ustami oraz bazować na pomocy innych, lecz konieczne stają się osobiste wysiłki i prace. Konieczne jest odrzucanie pocieszenia, upodobań i zachcianek. Kiedy szukamy Boga, równocześnie pozostając przy swoich upodobaniach, nie znajdziemy Go. Natomiast, rezygnując z upodobań i rozkoszy, a szukając przez ćwiczenie się w cnotach, znajdziemy Boga. Odejście od własnej woli i rezygnacja z upodobań wprowadzają nas w mądrość Bożą (PD 3,1-3).




Liczba wyświetleń strony: 13517 * Liczba gości online: 5 * Ostatnia aktualizacja: 2019-04-25
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC