MENU






Wola Boga, rozkoszą serca



Gdybyśmy zawsze byli pewni woli Bożej i dobrze ją odczytywali, doprowadziłoby to nas do wielkiej pewności siebie, która byłaby niebezpieczna i bardzo łatwo mogła zmienić się w duchową pychę. Natomiast fakt, że nie zawsze jesteśmy absolutnie pewni tego, że czynimy wolę Bożą, jest pewnego typu bolesną, lecz ochraniającą nas słabością: dzięki niej możemy pozostać maili i pokorni, możemy nieustannie poszukiwać, nie polegać jedynie na sobie samych, co groziłoby nam pozostawaniem w pewnego rodzaju fałszywym poczuciu bezpieczeństwa, które niejako rozgrzeszałoby nas z konieczności zawierzenia Bogu.

Najpiękniejszym wyrazem miłości Faustyny do Jezusa było pragnienie pełnienia we wszystkim woli Bożej. Była świadoma tego, że wszyscy ludzie, czy wiedzą, czy też nie są świadomi, czy chcą, czy też nie chcą, zawsze pełnią wolę Boga (Dz. 586). Jedynie o tych, którzy pełnią wolę Boga Ojca, Jezus mówił, że są najdoskonalsi i święci, lecz takich dusz jest niewiele. Ze szczególną miłością patrzy na dusze, które wypełniają Jego wolę. Faustyna należała do wspólnoty pełniących w sposób doskonały wolę Boga. Dlatego Jezus w sposób bardzo głęboki łączył się z nią i z nią przebywał. Doświadczamy miłości Boga, pełniąc to, co się Jemu podoba, co jest Jego zamiarem wobec nas. Życie wolą Bożą jest zatem niczym innym, jak życiem w Bogu, życiem Jego miłością (Dz. 603). Faustyna usłyszała od Jezusa, iż Ojciec w niebie będzie mógł uświęcić nasze dusze wtedy, kiedy będzie widział w nich podobieństwo do swojego Syna. Upodabniamy się do Syna Bożego w życiu ziemskim. Dusze o czystym sercu, które Bóg podtrzymuje w sprawiedliwości, są tymi, które dają siebie w ofierze dla podtrzymania świata. One kontynuują, uzupełniają Mękę Chrystusa (Dz. 604).

Nie ulega żadnej wątpliwości, że nasza miłość Boga polega na pełnieniu Jego woli (Dz. 616). To właśnie wola Boża była dla Faustyny rozkoszą serca, pokarmem duszy, światłem umysłu, siłą jej woli. Kiedy jednoczyła się z wolą Jezusa, wówczas moc Boża działała w niej i przez nią i zajmowała miejsce jej woli. Dlatego, jednym z podstawowych dążeń Faustyny była troska o spełnianie życzeń Boga (Dz. 650). ?Najgorsza rzecz, jaka mogłaby się przytrafić nam w życiu, to ta, kiedy wszystko układałoby się w zgodzie z naszymi zamiarami. Natomiast, byśmy mogli wejść w mądrość Boga, która jest nieskończenie piękniejsza, bogatsza, bardziej owocna i miłosierna od naszej, ludzka mądrość musi doznać poważnego wstrząsu? .

Dla niej wola Boża była wszystkim, z nią się przede wszystkim liczyła, nią żyła i ze względu na nią, w każdej chwili umierała. To był jej codzienny pokarm. Całą sobą była wsłuchana w Boże pragnienia. Pełniła zawsze to, czego Bóg od niej żądał, choć równocześnie odczuwała, że Boże żądania przerastały jej słabe siły. Nie liczyła na nie, lecz na łaskę Bożą, którą zawsze otrzymywała jako wsparcie (Dz. 652). Jezus przypominał Faustynie, że czyn samowolny, choćby kosztował ją wiele wysiłku, nie podoba Mu się (Dz. 659).

Doświadczenie duchowe, które posiadała, mówiło jej, że woli Boga nic oprzeć, ani sprzeciwić się, nie może. Rozumiała zatem, że wolę Pana należy spełniać pomimo przeciwności, prześladowań, różnych cierpień, a nawet zrozumiałego lęku natury (Dz. 665). Dążenie do doskonałości, cała świętość człowieka jest niczym innym jak umiłowaniem i pełnieniem woli Boga. Jest to wyraz dojrzałości w świętości człowieka. Jeśli człowiek otrzymuje światło Boże do tego, czego Bóg żąda, a nie czyni Jego woli, jest Jego zniewagą. Faustyna pod tym względem była niezwykle radykalna twierdząc, iż dusza zasługuje na to, aby Bóg ją opuścił. Porównuje taką postawę duszy do Lucyfera, który wiedział, jakie jest oczekiwanie Boga, a nie odpowiedział na nie. Doświadczała spokoju duszy, kiedy uświadomiła sobie, że pomimo znacznych trudności, zawsze podążała w kierunku wypełnienia poznanej woli Boga (Dz. 666). Treścią każdej cnoty, jest wola Pana. ?Błogosławieni ubodzy w duchu, to znaczy: ubodzy w wolę? . Pełniąc ją, kształtujemy w sobie życie według cnót. Bez względu na wypadki i okoliczności życia Faustyna wielbiła Boga za Jego wolę, za wszystkie Jego decyzje, choćby wydawały się niemożliwe do spełnienia. Wskazywała na to, że chcąc pełnić wolę Boga, trzeba ją najpierw umiłować. Siła miłości Boga pomaga wypełnić to, co jest ponad ludzkie siły. W swojej duszy żyła wolą Jezusa. Jej zewnętrzne działania były skutkiem wewnętrznego poznania, iż tego wszystkie chce Bóg. W swoim życiu wyżej stawiała udręki, cierpienia, prześladowania, przeciwności, jeśli były z woli Boga, niż z woli własnej wszelkie powodzenia, pochwały i uznanie (Dz. 678).

Nie mogła inaczej postępować, gdyż celem jej życia był Bóg. Rzeczywistością, która czyniła ją szczęśliwą, było spełnianie woli Jego. Nic nie było w stanie pozbawić ją tak rozumianego szczęścia (Dz. 775). Wiedziała, że nikt nie może jej zwolnić w wypełnienia poznanej woli Ojca. Nawet brak zdrowia i sił fizycznych nie był dostatecznym powodem uwolnienia się od podjęcia woli Bożej, bo przecież to Jezus sam przeprowadza to, co zamierzył w człowieku, a on ma być jedynie narzędziem w Jego ręku (Dz. 787).

Kochając wolę Boga, jesteśmy strzeżeni przed smutkiem (Dz. 886). Kierując się nią, patrzymy na wszystko z wyższego punktu, a wszystkie wydarzenia, zarówno miłe, jak i przykre, przyjmujemy z miłością, jako wyraz szczególnego wyróżnienia ze strony Boga. Daje On nam w ten sposób potwierdzenie, iż znalazł w nas upodobanie (Dz. 956). Czynnikiem niezbędnym w pełnieniu woli Bożej jest nie zwracanie uwagi na względy ludzkie, lecz przede wszystkim, na własne sumienie. Konieczna jest pamięć o tym, że świadkiem wszystkich moich czynów jest Bóg. Odniesieniem do sposobu postępowania powinna być świadomość własnej śmierci. Dlatego powinniśmy tak rozwiązywać wszystkie sprawy, jakbyśmy chcieli je rozwiązać w chwili śmierci. W każdej sprawie powinniśmy pamiętać, że Bóg patrzy na nas z miłością (Dz. 226).

Jeżeli nie wiemy, co jest lepsze, potrzebujemy namysłu i refleksji, zasięgnięcia rady u innych, gdyż nie powinniśmy działać w niepewności sumienia. Ważne jest to, byśmy mieli dobrą intencję czynienia dobrze. Faustyna twierdziła, że Bóg przyjmuje to, co my uważamy za dobre. On sam nasze sprawy uznaje wówczas za dobre. Nie powinniśmy martwić się, jeśli po jakimś czasie decyzje, które podjęliśmy, okazują się niekorzystne i niewłaściwe. Przypominała, że Bóg patrzy na naszą intencję, która towarzyszyła nam przy podejmowaniu określonej decyzji. Tego powinniśmy się trzymać (Dz. 800). Rozstrzygające dla nas jest to, że w naszym sumieniu Bóg objawia swoją wolę (Dz. 952). ?Kto się wyrzeka swej woli i siebie samego, ten prawdziwie się wyrzekł wszystkich rzeczy, tak jakby stanowiły one jego własność i posiadał je z możliwością zupełnie swobodnego nimi rozporządzania? .




Liczba wyświetleń strony: 20563 * Liczba gości online: 2 * Ostatnia aktualizacja: 2019-11-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC