MENU






Konanie z miłości



Bóg jest Miłością gotową na wszystko. Pozwala, aby człowiek spotkał Go w Jego udręce, w ogołoceniu. Faustyna doświadczała miłości Boga i ją odwzajemniała. Chciała cierpieć i umrzeć z miłości. Cieszyła się przecież godnością oblubienicy Jezusa (Dz. 1502). Tęskniła za cierpieniem, aby ratować dusze nieśmiertelne. Dlaczego pragnęła właśnie tego? Ponieważ Jezus jest ?światłością, życiem i samą miłością, która pozwoliła się zubożyć, upokorzyć i umrzeć w opuszczeniu, aby doświadczyć głębi ludzkiego losu ? również losu grzesznika - i ocalić go w Boskim życiu? . Siła miłości Boga jest tak potężna, że Faustyna odczuwała, iż może umrzeć pod wpływem spojrzenia miłości Jezusa. Rozmawiała z Nim bez słów. Docierało do niej to, że była rozkoszą Jego Serca. Każdy najdrobniejszy jej czyn znajdował upodobanie w oczach Pana. Cokolwiek by nie uczyniła to przynosiło radość Bogu. Stan ten wprowadził ją w odczucie jakby była prze konsekrowana. Oddana Bogu, cała Jemu poświęcona. Miała świadomość, że ciało jest to samo, lecz dusza była przemieniona, zamieszkana przez Boga, który upodobał sobie w niej. To nie było uczucie, lecz świadomość, że tak jest, że to rzeczywistość, która się dzieje. Ten stan ducha sprowadził na nią odwagę i moc (Dz. 137). Miłość Jezusa wyzwalała ją. Okazuje się, że nasza miłość jest prawdziwa i bezinteresowna, jeśli wyzwala drugiego.

Tam, gdzie miłość jest czysta, człowiek jest zdolny do wielkich czynów i nie zniechęca się trudności i przeszkodami. Mocna miłość sprawia, że jesteśmy wytrwali w tym, co nam zlecono. Stać nas na wierność Bogu. Żeby Jemu się podobać potrzeba wszystko czynić z miłości. Faustyna podpowiada, że z wielkiej miłości. Konieczna jest czysta miłość aby nie zbłądzić. W takim stanie przemienionej duszy człowiek nie zrobi niczego, co mogłoby Bogu się nie podobać. To jest stan szczęścia. Kiedy ono przychodzi, jesteśmy zdolni do wyniszczenia się dla Boga i do tego, by płonąć jak czysta ofiara. W głębokiej miłości Boga potrafimy wyczuć w daleka niebezpieczeństwo zagrażające naszej miłości do Pana. Jesteśmy w stanie zdemaskować działanie szatana, ale i podstępnego człowieka, zdzierając z niego maskę, ponieważ wiemy, z kim mamy do czynienia (Dz. 140). Nie możemy miłować bez cierpienia, bez wielkiego cierpienia.

Jezus zapragnął aby Faustyna głębiej poznała Jego miłość, która udziela się ludziom. Warunkiem zrozumienia tej miłości było rozważanie męki Pańskiej (Dz. 186). Medytowanie męki Jezusa wyzwala w człowieku uczucia, pragnienia duchowe, te, które są w Jego Sercu. Uczucie, pragnienie jest dobre, jeśli kieruje nas ku Bogu. Doświadczała paraliżujących ją cierpień. Ból pozbawiał ją przytomności umysłu. W taki sposób wzięła udział w konaniu Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. On dopuścił na nią cierpienia będące zadośćuczynieniem za zabicie dzieci przez matki, dokonujące aborcji. Cierpienia Faustyny trwały od godziny ósmej rano do dwudziestej trzeciej. Bardzo pragnęła swoimi cierpieniami uratować choćby jedno dziecko przed zabiciem (Dz. 1276).

Kiedy nie mogła śpiewać Jezusowi hymnu miłości, podziwiała śpiew Serafinów umiłowanych przez Niego. Odczuwała potrzebę zanurzania się w Panu. Wiedziała, że takiej miłości nie można zatrzymać, ponieważ nad nią żadna moc nie ma siły. Jej miłość była jak błyskawica oświecająca ciemności, ale nie pozostająca w ciemnościach (Dz. 195). Niezwykłe jest w Faustynie to połączenie miłości Boga z miłością i czcią dla Kościoła, który nazywała Matką najlepszą (Dz. 197). Święta poznała miłość Boga. Określała ją, jako ogromną. Była kochana przed wiekami, lecz Pana zaczęła kochać w czasie. Jego miłość do niej była wielka, czysta i bezinteresowna. Źródłem tej miłości było poznawanie Jezusa. Im większe poznanie, tym większa też miłość, tym gorętsza i mocniejsza, a czyny jej stawały się doskonalsze (Dz. 231). Jedno z niezwykłych wyznań Faustyny jest takie, że kocha Boga, i czuje, że On ją kocha. Smakując w miłości Boga nie potrafiłaby żyć bez Niego. Wybrałaby z radością jedną godzinę przed Najświętszym Sakramentem, przeżytą w stanie oschłości duchowej, niż sto lat na doświadczaniu przyjemności świata. Znakiem tego, jak bardzo miłuje Boga i tym, że odnalazła się w pełnieniu Jego woli jest to, iż chciałaby być w klasztorze osobą czyniącą najniższe posługi, niż w świecie królową (Dz. 254).

Jej miłość była konaniem, spalaniem się, jako ofiara dla Umiłowanego. Ze względu na Niego chciała służyć siostrom; podjęła postanowienie, aby nie mówić o nieobecnych i bronić dobrego imienia innych; bardzo chciała cieszyć się sukcesami, osiągnięciami bliźnich (Dz. 241). Pewnego dnia zdjęła obrączkę z palca i prosiła Jezusa aby patrzył na nią, gdyż jest ona znakiem ich wiecznych zaślubin. Ofiarowała Jemu kolejny raz te uczucia, które wypełniały ją podczas ślubów wieczystych. Wtedy poczuła, że jej serce wypełniła fala miłości. Doświadczając nagłego skupienia ducha, wyciszenia zmysłów poznała, że przenika ją Boża obecność (Dz. 268). W swoim szaleństwie miłości mówi, że Krew Pana, łączy się z jej krwią. Postrzegała miłość jako niebo dane człowiekowi na ziemi. Mogła widzieć Pana, ponieważ miłość rozdzierała zasłonę oddzielającą ją od Niego (Dz. 278).

Faustyna była świadoma tego, że prawdziwa miłość Boga zależy od wypełniania przez człowieka woli Bożej. Dlatego źródłem wszystkich naszych czynów powinna być miłość Boga (Dz. 279). Jezus przypominał Faustynie, aby z taką samą miłością podchodziła do każdej z sióstr, z jaką podchodzi do Niego. Uwrażliwiał ją na to, że cokolwiek czyni im, Jemu czyni (Dz. 285).

Święta cierpiała widząc, jak wiele osób służy Bogu z niedowierzaniem. Kiedy była potrzeba okazania Jemu miłości, tak wielu ludzi uciekało z pola walki (Dz. 287). Bardzo często miłość Boga łączy się z potrzebą walki duchowej, koniecznością odrzucenia zła, pozorów dobra, letniości życia. Trudem życia Faustyny były nieuzasadnione podejrzenia wysuwane pod jej adresem. Była oskarżana o coś, czego nie zrobiła. Jezus zachęcał ją do znoszenia tego, co trudne, wskazując, iż On z miłości do niej wypił kielich niewinnych cierpień (Dz. 289).

Gdy człowiek szczerze kocha Boga, nie powinien niczego się obawiać w życiu duchowym. Najważniejszym rozwiązaniem w takiej sytuacji, jak lęk, jest poddanie się wpływowi łaski i nie ograniczanie Bogu dostępu do łączności ze sobą (Dz. 292). Konieczne jest uświadomienie sobie potrzeby usunięcia wszystkiego, co uniemożliwiałoby nam miłość Jezusa. Takimi przeszkodami może być: cierpienie, przeciwności, sytuacje raniące nas, upokarzające. Stajemy się silniejszymi, nie poddając się lękowi, nie ulegając przeszkodom chcącym osłabić naszą miłość do Pana. Żadnego z problemów nie można porównać z miłością. Najbardziej prozaiczne sprawy, które wykonuje człowiek szczerze kochający Boga, mają ogromną wartość w Jego oczach (Dz. 340).

Faustyna nazywała Boga Pięknem niestworzonym. Uważała, że kto pozna Jezusa, ten nie jest w stanie nic innego pokochać (Dz. 343). Nie chciała niczego, co jest poza tym światem, lecz pragnęła tylko Jego . Jej oczekiwaniem było pragnienie kochania Go taką miłością, jaką ona była kochana przez Niego. Swoje błaganie sprowadzała do jednej prośby, o uczynienie serca zdolnego do kochania Pana. Była przekonana, że Jezus poznał jej serce, które kona z tęsknoty za Nim. Dla niej niczym było wszystko, co jest poza Nim. Takie wyznania prowadziły ją do doświadczenia mocy, która przenikała jej duszę, a ponadto, ogień miłości zapalił się w jej sercu i wchodziła w stan konania z Panem. Z nikim Jezus nie łączył się tak ściśle i w taki sposób, jak z Faustyną. Dlaczego? Ponieważ to w niej widział głęboką pokorę i potężną miłość Boga (Dz. 587). Nasze lęki są naszymi małymi agoniami .

Faustyna doświadczała uwolnienia od bojaźni pod wpływem miłości Jezusa. Umiłowała Go całą sobą, całą mocą swojego serca, dlatego doznała ustąpienia bojaźni. Nie obawiała się Pana, który jest sprawiedliwy, gdyż poznała, że Bóg jest Miłością, a Jego Duch, Pokojem. Zobaczyła także, że czyny, które pełniła pod wpływem miłości są doskonalsze od czynów dokonanych pod wpływem bojaźni. Nie lękała się niczego, ponieważ zaufała Bogu. Zdana była na Jego świętą wolę. Zdecydowała, że Jezus może czynić z nią, cokolwiek zamierza, ona zaś i tak będzie Go kochała (Dz. 589).

Kiedy duszę człowieka ogarnia wielka miłość Boga powinien on uważać na natchnienia wewnętrzne i wiernie za nimi podążać, ponieważ wierność jednej łasce, sprowadza następne łaski (Dz. 756). Bóg patrzy z miłością na cnoty, którymi żyjemy oraz na nasze heroiczne wysiłki przez nas podejmowane. W ten sposób wyrażana miłość przyciąga Boga do ludzkiego serca (Dz. 758). Jezus wprowadzał zapał w duszę Faustyny do heroicznego jej działania. Była pozbawiona sił, lecz odczuwając w sobie żar Bożej miłości uznawała, że to, czego fizycznie nie będzie w stanie zrobić, wyrówna jej miłość (Dz. 760). Jedyną rzeczą, która posiada nieskończoną wartość w oczach Boga, jest miłość Boża. Jeden akt czystej miłości Boga jest ważniejszy, niż wszystko inne (Dz. 778). Miłość nie lęka się nikogo i niczego. Ona wchodzi w bliską relację z Bogiem i zanurza się w Nim, jako jednym swoim Skarbie. Faustyna wyrażała często pragnienie, aby dusze poznały moc Boga (Dz. 781). Ona sama często wyznając miłość Panu chciała wszystkim Go wielbić, a szczególnie swoją słabością, poddając się całkowicie Jego woli (Dz. 782).

Święta przeżywała miłość jako tajemnicę, która przemienia wszystko, czego się dotknie, w to co piękne i miłe Bogu. Miłość sprawia, że człowiek staje się wolny, otwarty, swobodny. Jedynie Bóg jest godzien abyśmy Go kochali. Rozmiłowani w Bogu i w Nim zanurzeni, powinniśmy podejmować każde nasze działanie z takim nastawieniem, z jakim przyjmujemy Komunię świętą. Dlaczego najprostsze czynności wykonujemy z ogromną starannością? Ponieważ Bóg patrzy na nas z miłością (Dz. 890). Będąc tak przeniknięci miłością Boga, gorliwość o zbawienie dusz powinna płonąć w naszych sercach, stając się najważniejszą misją w naszej wierze (Dz. 350). Wydaje się, że Faustyna tak, jak jej Umiłowany, chciała wypełnić cierpienie swoją obecnością. Tęskniła za cierpieniem dlatego, by na miłość Pana odpowiedzieć miłością. To pragnienie, aby kochać i umrzeć z miłości nasilało się w niej wraz z doznawaniem cierpienia. ?Może być i tak, że to miłość powoduje śmierć człowieka, że miłość jest bezpośrednią przyczyną śmierci? .




Liczba wyświetleń strony: 41623 * Liczba gości online: 10 * Ostatnia aktualizacja: 2019-09-19
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC