MENU






Patrzeć przez rany



Jacques Maritain uważał, że ?Gdyby ludzie wiedzieli, że Bóg cierpi z nami i dużo bardziej niż my z powodu całego zła, jakie niszczy ziemię, wiele rzeczy bez wątpienia zmieniłoby się i wiele dusz zostałoby uwolnionych? . Faustyna widziała rany Jezusa. Przez nie miała dostęp do oglądania stanu swojej duszy. Mogła poznać wszystko, co Bogu się w niej nie podobało (Dz. 36).

Patrzenie na siebie, na własne cierpienie przez pryzmat ran Jezusa, był jej mądrością, darem od Boga. Doszła do zrozumienia, że cierpienie na ziemi prowadzi do wolności od cierpień w czyśćcu (Dz. 36). Okazuje się, że drobne sprawy, niewierności, są ważne przed Bogiem i za nie człowiek będzie musiał pokutować. A to oznacza nic innego, jak cierpienie. Co można ofiarować Bogu Ojcu dla przebłagania Go? Najważniejsza jest modlitwa będąca równocześnie najcenniejszą ofiarą. Przez modlitwę potrzeba ofiarować krew i rany Chrystusa. Możemy zapobiec zarówno naszym osobistym nieszczęściom, jak i osób nam bliskich, a także narodu i świata. Modląc się w ten sposób sprowadzamy na siebie oraz innych błogosławieństwo Boga. To z błogosławieństwa czerpała Faustyna radość. Pozdrawiając pięć ran Jezusa, przy każdym pozdrowieniu odczuwała łaskę, która wylewała się na jej duszę, dającą przedsmak nieba i ufność w miłosierdzie Boże (Dz. 1337).

Bóg Ojciec, chcąc patrzeć na świat, patrzy na nas przez rany Jezusa (Dz. 60). Wmawiamy sobie, że w naszym cierpieniu, które nas zaślepia, widzimy więcej, niż Jezus dzięki łasce . Takie patrzenie, ze względu na rany Syna Bożego, prowadzi do błogosławienia nam. Pojawia się myśl, pytanie, czy nie powinniśmy patrzeć na siebie wzajemnie przez rany Jezusa, a wtedy będziemy siebie wzajemnie błogosławić? Faustyna poznawała stan duszy innych, przez odczuwane cierpienia w swoim ciele, w miejscu ran Jezusa. Stało się tak w relacji z siostrą zakonną, która się do niej zbliżyła. Poznając stan jej duszy, odczuła ból w swoim ciele (Dz. 1196).

Widziała Jezusa całego pokrytego ranami. Usłyszała, jak mówił: ?Patrz, kogoś zaślubiła?. Kochała Pana bardziej widząc Go zranionego i wyniszczonego z miłości, niż wtedy, kiedy zobaczyłaby Go w chwale. Majestat Boga przerażał ją, gdyż odczuwała, że jest nicością, natomiast rany Pana przyciągały ją do Jego Serca i mówiły o Jego miłości do niej (Dz. 252). Jezus stawał przed nią obnażony z szat, pokryty ranami, w oczach miał krew i łzy, twarz była oszpecona i opluta. Patrząc na tak poniżonego, usłyszała, że powinna być podobna do Niego, jako swojego Oblubieńca (Dz. 268). Jezusa na śmierć nie wydali ludzie, lecz wydał Go Bóg, Jego Ojciec: ?On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał? (Rz 8,32). W wydaniu Syna przez Ojca objawia się głębia miłości do ludzi: ?Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne? (J 3,16). To Bóg Ojciec tak nas umiłował, że ?posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy? (1J 4,10) . Kiedy odprawiała Drogę krzyżową doznawała głębokiego wzruszenia przy stacji dwunastej. Wtedy w ranie Serca Jezusa zamykała całą udręczoną ludzkość (Dz. 1309).

Jego rani więcej nieufność człowieka, niedowierzanie Jego miłości i miłosierdziu, niedowierzanie dobroci Boga, niż ludzkie grzechy (Dz. 1486). Prosi nas, którzy cierpimy, byśmy odsłonili przed Nim wszystkie rany serca, a On je uleczy, a wówczas cierpienie nasze stanie się dla nas źródłem uświęcenia (Dz. 1487).

Jezus doświadcza największego bólu, cierpienia, ze strony kapłanów, sióstr zakonnych, niż świeckich. Ich niedoskonałości czynią głębokie rany w Sercu Bożym. Przyczyną szczególną jest niewdzięczność z ich strony, która jest czymś stałym ze strony osoby powołanej do służby Bogu. Ranią Jezusa miłością letnią. Tego Serce Pana znieść nie może ponieważ wybrani zmuszają Go, aby ich od siebie odrzucił. Nie dowierzają Jego dobroci i nie chcą wejść w relacje bliskie, wręcz poufałe we własnym sercu. Szukają go daleko i nie znajdują. Niedowierzanie Bożej dobroci najgłębiej rani Boga. Pytanie, które stawia Jezus przez Faustynę powołanym jest krzykiem: Jeśli nie przekonała was o miłości śmierć moja, to cóż was przekona? Dramatem powołanych jest używanie łask danych przez Boga po to, aby Go obrażać. Są też i tacy, którzy gardzą łaskami i znakami miłości Jezusa. Nie chcąc usłyszeć Jego wołania, idą do piekła. Jezus nie może im pomóc, ponieważ oni gardzą Nim. Mając wolną wolę można Boga miłować, albo Nim gardzić. Dlatego powinniśmy mówić wszystkim o dobroci Boga, gdyż w ten sposób pocieszamy Jego Serce (Dz. 580).

Patrząc przez rany Jezusa na życie nasze i świata, powinniśmy prosić o uciszenie się gniewu Bożego i okazanie nam miłosierdzia. Rany Jezusa mogą stać się dla nas zasłoną przed sprawiedliwością Boga Ojca (Dz. 611). Więcej ranimy Serce Jezusa naszym niedowierzaniem Jemu, niż grzechami, które popełniamy (Dz. 628). Dlatego wyniszczanie się dla dusz nieśmiertelnych prowadzi do radości. Faustyna miała świadomość tego, że chcąc być pożyteczną Kościołowi i zbawieniu ludzi powinna zostać zniszczona, choć na zewnątrz, dla oczu ludzkich jej ofiara nie będzie widoczna. Takie było jej pragnienie, by inni nie widzieli jej ofiary. Chciała tego, aby zostać hostią konsekrowaną dla Jezusa (Dz. 641). Kiedy ofiara człowieka jest doskonała? Wtedy, kiedy jest ściśle złączona z ofiarą Jezusa na krzyżu. Człowiek lęka się cierpień. Gdy widzimy, że nasze siły fizyczne i duchowe stają się coraz mniejsze, możemy jak Faustyna ukryć się głęboko w otwartej ranie Serca Jezusowego, w milczeniu, bez słowa narzekania i skargi. Patrząc przez ranę Bożego Serca stajemy się zdolni, aby nasze upodobania, choćby najświętsze, najpiękniejsze i najszlachetniejsze, zawsze były na ostatnim miejscu, a na pierwszym wola Boga (Dz. 957).

Faustyna wyryła się głęboką raną w sercu Pana. On był zawsze jej siłą, mocą do walki. Dla niej postawił tron swój na ziemi, a jest nim tabernakulum. Niezwykła jest zachęta kierowana do Faustyny, aby przytuliła się do Jego ran i z nich czerpała to, czego tylko jej serce zapragnąć może. Patrząc na miłosierdzie, którym On jest, nie lękała się złych duchów (Dz. 1485).




Liczba wyświetleń strony: 41694 * Liczba gości online: 10 * Ostatnia aktualizacja: 2019-09-19
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC