MENU






Przeżywanie nędzy



?Wolny człowiek, chrześcijanin dojrzały duchowo, czyli ten, który stał się naprawdę dzieckiem Bożym, jest osobą, która doświadczyła swej radykalnej nicości, swej absolutnej nędzy, która jakby została zredukowana do pustki, lecz w sercu tej nicości udało się jej odkryć niewypowiedzianą czułość, absolutnie bezwarunkową miłość? . Jezus odsłania przed Faustyną jej nędzę, grzeszność, zagubienie się. Poznała, że całe dobro, które w niej jest, to wyłącznie darem Pana Boga (Dz. 56). On nieustannie zwycięża naszą nędzę. Nie może nas oszczędzać nie żądając od nas w chwilach odczuwania głębokiej niemoralności rzeczy nam najdroższej, naszego przygnębienia . Faustyna nie była świadoma tego, co może dać Jezusowi, skoro i tak wszystko należy do Niego. To, czym Pan był najbardziej zainteresowany, to nędza Faustyny, ponieważ ona była wyłącznie jej własnością (Dz. 1318).

Nędzę, która nas upokarza, poznajemy przez doświadczenie olśnienia przez łaskę. Łaska jest wyrazem czułości Boga. On w taki sposób dotyka człowieka w jego nędzy, przerażeniu a nawet rozpaczy. Przez cierpienie i własną nędzę odkrywamy dobroć i czułość Boga. A równocześnie, należy pamiętać, aby nie zagłębiać się w nędzy (Dz. 1486). Nasze przeżycia, choć jesteśmy nimi boleśnie targani, z czasem prowadzą nas do poznania, że to, co nazywaliśmy przekleństwem (cierpienia, nędza, niemożność opanowania namiętności) było łaską. Takie odkrycia wynikające z olśnienia przez Boga pozwalają patrzeć na Niego inaczej. Okazuje się, że cierpienie jest drogą oczyszczającą dla doświadczenia czułości Boga, a równocześnie możliwości jej odwzajemnienia. Tam gdzie jest ludzka nędza, tam spotykamy miłosierdzie. Te dwie rzeczywistości chodzą razem. Św. Teresa od Dz. J. pisała: ?Bóg chce widzieć, że kocham swoją małość i nędzę, że zaufałam ślepo Jego miłosierdziu? . Bóg jest w naszym zagubieniu, w bólu i we łzach. ?To nie blaski ziemskiej wielkości, lecz dokładne ich przeciwieństwo, małość i niesława, są uprzywilejowanym miejscem Jego obecności wśród nas, rozkwitłą pustynią, gdzie Syn mówi do naszego serca? . Nie możemy poznać miłosierdzia Boga, jeśli nie spotkamy się z własną nędzą, z grzesznością. Faustyna pisała: ?To poznanie nędzy mojej daje mi zarazem poznać przepaść miłosierdzia Twojego? (Dz. 56). Nie ma możliwości poznania siebie w swojej słabości bez poznawania Boga miłosiernego. Tylko w Nim można zbliżyć się bezpiecznie do własnej nędzy. Bezpiecznie, oznacza, bez popadania w zniechęcenie i rozpacz. Nasze patrzenie powinno być podzielne. Faustyna mówiła: ?W życiu swoim wewnętrznym patrzę jednym okiem w przepaść swej nędzy i nikczemności, jaką jestem, a drugim okiem patrzę w przepaść miłosierdzia Twego, Boże? (Dz. 56). Zła skłonność, którą w sobie odkryjemy powinna nas zachęcać do gorliwego, intensywnego ćwiczenia się w tym, co dobre. Im słabsi się czujemy, tym bardziej powinniśmy przyjmować moc, ponieważ tak wady jak i cnoty przenikają naszą wolę . Winniśmy patrzeć równocześnie we własne serce i w serce Jezusa. Wpatrywanie się jedynie we własne wnętrze opanowane przez nędzę, może doprowadzić do niepokoju niszczącego i pozbawiającego nadziei. Nie wystarczy patrzeć na siebie od strony zewnętrznej, własnych postaw, a także tego, jak inni nas postrzegają. Konieczne staje się widzenie własnych myśli, pragnień, odczuć, dążeń, motywacji, chcenia, oczekiwań. To, co zobaczymy we własnym sercu, potrzeba wprowadzić w Boże serce. Bóg żyje moimi sprawami, moją nędzą. On mnie przeżywa. Przeżywanie ludzkiej nędzy przez Boga, wprowadza człowieka w odczuwanie i przeżywanie Jego miłosierdzia. Nie przegrywamy popełniając zło, jeśli towarzyszy nam skrucha serca. Najczęściej przyczyną naszych upadków jest w większym stopniu liczenie na siebie, a pomijanie oparcia się na Chrystusie (Dz. 1488).

Szokującym jest myśl, że nędza, którą przenika miłosierdzie Pana, prowadzi w konsekwencji do pragnienia jedynie Jego chwały i tego, by ludzie poznali Bożą dobroć. Zmierzamy zatem od nędzy, do poznania dobroci Boga. Faustyna jest świadoma własnych słabości. Sposobem, jaki znajduje dla życia w wierności i wypełnianiu woli Boga, jest potrójna prośba, aby Jezus był zawsze z nią, aby kierował jej uczynkami oraz kierował całą jej istotą (Dz. 65). Nędza pobudzała ją do lęku, a równocześnie wchodziła w wewnętrzne wyciszenie widząc Miłosierdzie Pana, większe od jej nędzy. Uwierzyła w Boga miłosiernego, w Boga, który kocha jej niedolę, który kocha w niej wszystko, aż do jej nędzy. Im większa jest ludzka nędza, tym bardziej ujawnia się Boże miłosierdzie. Kochając nędzarza, kogoś nieszczęśliwego, jesteśmy synami Bożymi.

Miłosierdzie Boga jest większe od naszej nędzy, jest niewyczerpane. Gdy jego doświadczamy, ono się powiększa, a człowiek staje się bardzo szczęśliwy. Potrzeba jedynie zaufania Bogu, tylko tyle i aż tyle (Dz. 1273).

Doświadczenie Faustyny było podobne do tego, co przeżywał św. Jan od Krzyża. Pisał on: ?Dusza widząc swoją nędzę nie może uwierzyć, że Bóg ją kocha, przeciwnie, widzi, że zasługuje na odrzucenie nie tylko przez Boga, ale przez wszystkie stworzenia, i to na zawsze? . Wchodząc we własną nędzę Faustyna odkryła, że Bóg wszystko może. Jej wysiłki zawsze będą bezowocne, jeśli nie będzie w nich odniesienia do Jezusa, wiary w to, że On może. Bólem Faustyny było odczuwanie ukrywania się Pana. Już wiedziała, że nie może żyć bez Niego (Dz. 69). Tęsknota za Jezusem pogłębiała w niej odczuwanie nędzy. Wołanie o miłosierdzie łączyło się z prośbą o przyjście, zobaczenie, o odczucie bliskości Jezusa.

Przeżywanie własnej nędzy wprowadza Faustynę w udrękę wewnętrzną, osłabienie sił fizycznych i nieumiejętność spokojnego myślenia. W takim stanie ducha potrafi się modlić. Jej pragnieniem jest pocieszenie Pana i Jego chwała. Sama pragnie przyjąć cierpienie. Doświadczenie bólu wewnętrznego nie opóźnia jej dążenia do Chrystusa. Tam, gdzie jest oczekiwanie czystości, tam Jezus udziela łaski poznania nędzy (Dz. 112). Doświadczenie miłości Ojca prowadzi do wejścia na drogę dziecięctwa duchowego. Początkiem tej drogi jest konieczność uznania własnej nędzy, własnej małości. Nie jesteśmy w stanie sami wspinać się w stronę Boga . Doświadczenie nędzy łączy się z poznaniem tego, co Bogu się podoba, a co nie jest Jemu miłe. Podczas spowiedzi, kiedy przedstawiamy stan swojej duszy, ważne są zarówno grzechy jak i niedoskonałości. Nie ma niczego, co można byłoby zlekceważyć w życiu duchowym. Spowiednik wyjaśniał Faustynie to, że nędza nie przeszkadza Jezusowi w przebywaniu z nią. Im większe będzie z jej strony uniżanie się, tym częściej Jezus będzie ją wprowadzał w odczucie swojej bliskości (Dz. 175). Radością serca Świętej było poznanie, że cała jej nędza spłonęła w ogniu miłości Pana. Swoim uniżeniem sprowadzała na siebie, a także na wielu ludzi, Boże miłosierdzie. Ze strony Faustyny było całkowite poddanie się Jezusowi połączone z prośbą, aby kształtował jej serce według swojego pragnienia (Dz. 178).

Życie duchowe, mistyczne obfituje w ogromne i częste zmiany odczuć, przeżyć, impulsów. Faustyna mówi, że w pewnej chwili jej dusza stała się jakby skałą. Była oschła, pełna udręki i niepokoju. Pojawiły się w niej różne przekleństwa, a także rozpacz i fala nieufności. Zrozumiała, że jest to stan ducha grzeszników, którzy potrzebują jej modlitwy i ofiary. Przestraszyła się doświadczenia, które odbierała jako przekraczające jej siły. Gdy przyszedł czas spowiedzi wchodziła w wyciszenie (Dz. 311). Jezus często prosił ją, aby oparła głowę na Jego ramieniu i odpoczęła, wzmocniła swoje siły. Przypominał także, że słabych ludzi powołuje do przeprowadzenia swoich planów (Dz. 498). Mówiąc o tym, że całe piękno jej duszy należy do Jezusa, jak również i to, że sama z siebie jest nicością, umacniała się duchowo (Dz. 617). On zaś nigdy nie odsłaniał przed nią, jaką naprawdę jest, gdyż wiedział, że to poznanie mogłoby ją doprowadzić do śmierci z przerażenia. Jezus szuka i pragnie takich osób, jak Faustyna, lecz jest ich bardzo mało (Dz. 718). Gdy dokonywało się zjednoczenie między nimi, pozbawiał ją nędzy, a udzielał bogactwa swojego miłosierdzia (Dz. 723). Faustyna czuwała nad sobą, choćby dlatego, że w cierpieniu, które było ciągłym jej doświadczeniem stała się na wszystko bardziej wrażliwa (Dz. 783). Okazuje się zatem, że ?przeciwności, niezależnie od tego, jakie nie byłyby uciążliwe, mają często wiele zalet? .

Doświadczenie ciemności wewnętrznej jest nierozdzielnie związane z modlitwą. Trud modlitwy, zmaganie się wewnętrzne skłania ją do pójścia w stronę własnego duchowego niedorastania i nędzy moralnej. Im bliżej jesteśmy własnej nędzy, tym bliżej światła rozumienia, a tym samym Boga, który wyjaśnia rozjaśniając nam stan naszego ducha. Dojście do własnej nędzy, uznanie jej i przyjęcie jest równocześnie dla Faustyny doświadczeniem świętości Boga. Świętość swoją objawia On tym, którzy wchodzą w prawdę o stanie swojej duszy. Widząc świętość Boga i własną nędzę, Faustyna była otwarta na przyjęcie i przeżywanie miłosierdzia. Zaufała Jezusowi, iż miłosierdzie Jego jest większe niż jej nędze i nędze całego świata (Dz. 1485). W taki sposób doszła do skruchy serca będącej jej odpowiedzią na wezwanie miłosierdzia. Skrucha jest odpowiedzią na nieustannie doświadczane miłosierdzie Pana. Poznajemy, że Jezus nie prowadzi człowieka po drogach życia duchowego, które są dla niego jasne, przystępne, łagodne, pozbawione napięć i niepowodzeń. To, co po ludzku zdaje się być porażką w modlitwie, jest doświadczeniem nocy, będącej miłosierdziem.




Liczba wyświetleń strony: 20588 * Liczba gości online: 1 * Ostatnia aktualizacja: 2019-11-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC