MENU






Krzyk szatana



Zastanawiająca może być dla nas myśl C.S. Lewisa, który powiedział, że ?Bóg w swym miłosierdziu stworzył nieustanne cierpienia piekła? . Szatan posiada swój sposób rozumowania, przez który usiłuje przekazać człowiekowi, że to, co zostało stworzone jest złe i ludzie są źli, że to Bóg stworzył zło. Ukazując nieprawdziwy obraz Boga, szatan przekonuje, że Bóg chce naszego cierpienia . Każda myśl, w której nie odkrywamy pokoju i pokory, nie pochodzi od Boga, lecz jest pokusą pochodzącą od złych duchów. Skutkiem działania szatana jest niepokój i pycha. Odczuwamy bolesne, wewnętrzne rozdarcie i narastający w nas wstręt do życia, będący oddechem diabła .

Jako chrześcijanie wierzymy, że ?Bóg jest Miłością, która całą swoją wszechmoc rzuca na szalę przezwyciężenia zła. To jedyny i skuteczny sposób na rozprawienie się z jego bezlitosnością? . Faustyna słyszała szatana, który przekonywał, iż jej życie wewnętrzne jest złudzeniem. Nie powinna zatem pytać spowiednika o sprawy, które ją niepokoją. Zły duch powołując się na jedną z przełożonych zakonnych twierdził, że z tak nędznymi osobami jak Faustyna, Jezus nie wchodzi w relacje duchowe. Przypomniał, jak mówiła wspomniana przełożona, że to przebywanie z Jezusem jest marzycielstwem Faustyny, a nawet histerią. Udzielając jej rady uznał, że najlepszym rozwiązaniem dla niej będzie odrzucenie, jako złudzenia, tego wszystkiego, co nazywa spotkaniami z Jezusem. Wyraził swoją ?troskę? o Świętą, którą spotkało już tak wiele upokorzeń i zapewne czekają ją dalsze tego rodzaju doświadczenia, ponieważ siostry uznały ją za histeryczkę (Dz. 172). Tam, gdzie szatan nie mógł sam zaszkodzić, posługiwał się ludźmi (Dz. 1384). Kusił osoby dobre, aby utrudniały rozwój dzieła (Dz. 1659).

Po jednej z adoracji Najświętszego Sakramentu została otoczona przez wiele psów, które wyjąc, chciały ją rozszarpać. Poznała, że są to złe duchy. Jeden nawet, chcąc ją przestraszyć, zapowiedział, że zostanie rozszarpana za to, że tej nocy pozbawiła ich wielu dusz. Faustyna uznała, że jeśli jest to wolą miłosiernego Boga, to mogą ją rozszarpać, bo na to zasłużyła, będąc najbardziej nędzną z grzeszników, a Bóg jest zawsze święty, sprawiedliwy i nieskończenie miłosierny. Złe duchy natychmiast uciekły wołając, że jest z nią Wszechmogący. Święta zaś poszła do celi odmawiając dziękczynne Te Deum, i rozważając miłosierdzie Boże (Dz. 320). Podobnie reagował Proboszcz z Ars, który mówił, że ?nie obawia się ani złego ducha, ani tego, co przeraża i wydaje się nie do zniesienia? . Innym razem jej cela zakonna zapełniła się czarnymi postaciami, z których emanowała złość i nienawiść do Faustyny. Usłyszała od nich, że jest przeklęta ona i Ten, który jest w niej, ponieważ zaczyna już ich męczyć w piekle. Nie wchodziła w dialog z nimi, lecz modliła się słowami ?A Słowo stało się Ciałem i mieszkało między nami?. Demony w pośpiechu opuściły celę (Dz. 323). Życie świętych wskazuje, że można żyć nawet wtedy, kiedy ono jest piekłem .

Bóg pozwolił Faustynie zobaczyć pokutujące dusze czyśćcowe. Każda z nich była jakby cieniem. Święta zobaczyła między nimi wielu złych duchów. Jezus zapewnił ją, że nic jej nie zagraża, a równocześnie przypomniał, iż jest znienawidzona przez szatana, tak jak nienawidzi on każdą duszę, ale szczególną nienawiścią obejmuje Faustynę, która wiele dusz wyrwała spod jego panowania(Dz. 412).

Podczas nocnego spoczynku została otoczona postaciami złośliwymi, emanującymi nienawiścią. Z ich ust wychodziły groźby, lecz żadna z nich fizycznie nie dotknęła Faustyny. Zjawisko zniknęło, lecz ona nie mogła długo zasnąć (Dz. 416). Wracając ze Mszy świętej spotkała wielu diabłów, którzy zapowiadali jej straszne męczarnie. Wielu z nich krzyczało, iż zabrała im wszystko na co przez wiele lat pracowali. Faustyna była zaskoczona wielką liczbą złych duchów, dlatego zapytała o to, skąd przyszli. Odpowiedziały, że z ludzkich serc i prosiły, aby ich nie męczyła (Dz. 418). Widząc nienawiść diabłów, prosiła o wparcie swojego Anioła Stróża. On ją zapewnił, że złe duchy nie uczynią jej nic złego bez pozwolenia Boga. Diabły zniknęły, natomiast Anioł Stróż towarzyszył jej aż do klasztoru (Dz. 419). Szatan korzystał z różnych metod oddziaływania na Faustynę. Jedną z nich było szydzenie. Uznał, że nie ma żadnej korzyści z tego, iż tak bardzo troszczy się o dusze. Powinna zatem zrezygnować, ponieważ nie otrzyma ani zapłaty, ani też nikt jej nie uwierzy w to, że tego żąda od niej Jezus. Jedynie, co ją spotyka, to cierpienie. Nawet spowiednik, stwierdził szatan, zwolnił Cię ze wszystkiego (Dz. 644). Inną metodą oddziaływania złego ducha były wulgarne myśli. Nie pojawiają się one w nas z naszej woli. ?Bóg pozostawia aniołowi Szatana prawo policzkowania nas. Ale choć Szatan ma władzę nad naszą wyobraźnią i pamięcią, nie może dosięgnąć świętego świętych naszego ducha? . Faustyna przez całe dnie była dręczona pokusami, przekleństwami, które cisnęły się jej do ust, niechęcią do wszystkiego co święte, boże. Pojawiały się w niej myśli o tym, że nie ma sensu to wszystko przedstawiać spowiednikowi, gdyż jej nie uwierzy. Ogarniało ją zniechęcenie. Miała wątpliwości, czy w takim stanie ducha może przyjąć Komunię świętą. Odczuwała ból serca na myśl, gdyby faktycznie nie mogła umocnić się Ciałem Chrystusa. Wypowiadając ból serca przed Jezusem poznała, że została od niego uwolniona. Jezus zapewniał ją, że spokój, który odczuwa w sobie, jest łaską (Dz. 674).

Szatan przychodząc do celi Faustyny, wyrażał swoją wściekłość, łamiąc parawan. Pierwszą jej reakcją był lęk. Kiedy uczyniła znak krzyża świętego, zły duch uspokoił się, a następnie zniknął. Jego napady pełne złości i nienawiści w żadnej chwili nie pozbawiały jej wewnętrznego spokoju. Równowaga Faustyny doprowadzała złego ducha do eksplozji wściekłości (Dz. 713). Kiedy ?noc ciemna? stawała się coraz trudniejsza do zniesienia, a równocześnie pojawiła się myśl, że można skończyć w piekle, metodą wyjścia mistyków z tego stanu było ofiarowanie się Jezusowi. Była nawet gotowość na przyjęcie piekła, jeśli to naprawdę uszczęśliwi Jezusa . Faustyna przeżywała swój czas na chwałę Bożą i dla zbawienia wielu dusz. Szatan wiedział jak wiele traci przez jej życie. Najbardziej nienawidził miłosierdzia. To była jego największa męka (Dz. 764). Faustyna często toczyła walkę z duchami ciemności o zbawienie jednego człowieka. W taki sytuacjach poznawała nienawiść szatana do miłosierdzia Bożego, do całego dzieła, które Bóg zapoczątkował przez jej osobę (Dz. 812). Diabeł namawiał ją, aby nie myślała o szerzeniu miłosierdzia, gdyż Bóg nie jest miłosiernym. Podpowiadał, że nie trzeba modlić się za grzeszników, ponieważ im to nie pomoże, zostaną potępieni, a ona przez to dzieło jest również narażona na potępienie. Pouczał ją, że nigdy nie powinna o dziele miłosierdzia rozmawiać ze spowiednikiem. W pewnej chwili szatan zaczął mówić głosem jej Anioła Stróża, znanym Faustynie. Zdecydowanie nazwała go ojcem kłamstwa i czyniąc znak krzyża świętego, spowodowała jego zniknięcie (Dz. 1405).

Jednym z najtrudniejszych doświadczeń Faustyny było to, odnoszące się do dzieci. Ujrzała Jezusa męczonego, który spojrzał na nią i powiedział, że jest bardzo ciężko obrażany przez dzieci. Zobowiązał ją, aby je broniła przed złem (Dz. 765). Faustyna była świadoma ogromu miłosierdzia chroniącego ją przed złym duchem. Widziała nad kaplicą zakonną wielką jasność i wielką ciemność. Poznała walkę dwóch potęg, zmaganie Boga i szatana (Dz. 307). W takich chwilach doznawała umocnienia, że im większa przenika ją i otacza ciemność, tym większą powinna być jej ufność (Dz. 357). Faustyna czuła złość szatana, lecz jej nie dotknął (Dz. 1646) Słyszała jego krzyk. Był przerażony tym, co pisała, ponieważ przez to tracił kontrolę nad grzesznikami. Słowa o dobroci Boga i Jego sprawiedliwości doprowadzały złego ducha do wściekłości i ucieczki (Dz. 1338). Bóg nikogo nie potępia. Jedynie ten będzie potępiony, kto sam chce (Dz. 1452). Szatan nie mógł znieść jej modlitwy za grzeszników i ofiarowanego za nich cierpienia. Faustyna była atakowana przez złego ducha (Dz. 1464), który żądał, aby nie modliła się za grzeszników, lecz za siebie, ponieważ będzie potępiona. Nie zwracała na to uwagi, lecz jeszcze gorliwiej się modliła za nich. Zły duch wył z wściekłości. Jej cierpienia i modlitwa uniemożliwiały szatanowi podporządkowanie sobie kolejnych ludzi. W taki sposób Faustyna uwolniła wiele osób z zależności od złego ducha (Dz. 1465).

Szatan udowadniał Faustynie, że wszystko, co Jezus jej daje, jest sprzeczne. Kazał jej zakładać klasztor, a dał chorobę; kazał starać się o święto Miłosierdzia, a tymczasem świat takiego święta nie chce. Po co się o nie modlić? Zdaniem złego ducha powinna prosić Jezusa o śmierć. Kusiciel zakwestionował jej zainteresowanie zbawieniem ludzi. Uznał, że grzesznicy nie nawrócą się pod wpływem jej modlitw. Jego rada sprowadzała się do tego, iż nie powinna mówić o miłosierdziu Bożym, a szczególnie nie zachęcać grzeszników do ufności w miłosierdzie, ponieważ oni zasługują na sprawiedliwą karę. Co zaś odnosiło się do spowiedników, Faustyna nie powinna im mówić o tym, co dokonuje się w jej duszy. Powinna zatem żyć jak inne siostry i nie narażać się na różne trudności (Dz. 1497). Jedną z bardzo trudnych wizji, które przeżyła było zobaczenie dwóch sióstr zakonnych wstępujących do piekła (Dz. 43).

Faustyna pisząc ?Dzienniczek? słyszała zgrzytanie zębami złego ducha, nie będącego w stanie znieść miłosierdzia Bożego. Rzucał przedmiotami w jej celi, lecz ona odczuwała w sobie moc Bożą tak, że nie obchodziło ją, jego złoszczenie (Dz. 1583). To, z czego chciała się spowiadać, nie było grzechem w oczach Boga. Poznała wówczas, że zły duch chcąc pozbawić ją pokoju serca, podsuwał jej myśli przesadne (Dz. 1802).




Liczba wyświetleń strony: 41560 * Liczba gości online: 5 * Ostatnia aktualizacja: 2019-09-19
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC