MENU






Pomóż ratować grzeszników



Faustyna cierpiała duchowo poznając, że Bóg jest obrażany. W pobliżu klasztoru popełniano grzechy ciężkie. Cierpiał człowiek, który był oddalony od Boga, cierpiał Bóg raniony grzechem człowieka. Dramatem był brak przyjęcia przez człowieka miłosierdzia Pana (Dz. 1274). Były takie chwile, że odczuwała w swojej głowie cierń z korony cierniowej Pana. Myśl, która się w niej pojawiła, była ta, aby to pomogło duszom nieśmiertelnym w wyproszeniu im miłosierdzia Bożego (Dz. 1400). Ból z korony cierniowej pojawiał się co jakiś czas i trwał niedługą chwilę. Łączyła to cierpienie z modlitwą za człowieka, który potrzebował miłosierdzia (Dz. 1425).

Faustyna odczuwała ból serca, ponieważ wielu ludzi gardziło szczęściem danym przez Boga w miłosierdziu (Dz. 1439). Dlatego decydowała się na kielich cierpień, który dawał jej Chrystus. Równocześnie prosiła o wzmocnienie, aby przyjmując w siebie gorycz była uśmiechnięta z miłości do Niego (Dz. 1449). Takie były jej dni i lata w zakonie, kiedy rozpoczynała nowy rok cierpieniem i w taki sposób go również kończyła (Dz. 1451). Pod koniec życia Faustyny, nie było dnia ani nocy, w których by bardzo nie cierpiała. Jej cierpienia wypraszały dla wielu ludzi łaskę miłosierdzia (Dz. 1459).

Długie były chwile w których odczuwała cierpienia w rękach, nogach i boku. Widziała człowieka, który zbliżył się do Boga, korzystając z jej cierpień. One były pokarmem dla zgłodniały miłosierdzia Bożego (Dz. 1468). Brak cierpienia Faustyny, mógłby spowodować to, że tysiące, a nawet miliony ludzi poszłoby na wieczne potępienie. Najwięcej jest cierpienia w ludzkim życiu, lecz nie ma innej drogi do nieba, jak droga krzyżowa. Jest to najkrótsza i pewna droga. Siłą do znoszenia cierpień duszy i ciała jest częsta Komunia święta. Ona jest niewyczerpanym źródłem miłosierdzia (Dz. 1487).

Jezus prosił ją, aby Mu pomogła zbawić człowieka konającego, odmawiając za niego Koronkę. Uświadomiła sobie, jak ważna jest ta modlitwa przy konających, ponieważ wycisza gniew Boga (Dz. 1565). Powiedział Pan, że potrzebuje jej cierpień dla ratowania dusz (Dz. 1612). Oczekiwał od niej cierpień, a nie śmierci. To były chwile dramatycznej męki, nieopisanego bólu. Faustyna prosiła o siłę do cierpienia. Była w stanie wszystko wytrzymać kochając ludzi (Dz. 1613). Dziękowała Jezusowi za wyniszczanie jej, gdyż w taki sposób upodabniała się do Niego. Cieszyła się, że zniszczeniu ulega jej ziemska powłoka (Dz. 1616). Jezus prosił ją, aby często przychodziła do czyśćca, ponieważ tam jest bardzo potrzebna (Dz. 1738).

Pragnęła, aby Jezus posługiwał się nią, by w ten sposób mógł wejść w życie grzeszników. Prosiła, by od niej żądał wszystkiego, ponieważ żadna ofiara nie była dla niej zbyt duża, kiedy chodzi o dusze nieśmiertelne (Dz. 1622). Często towarzyszyła osobom konającym. W konaniu człowieka Bóg miłosierny daje mu rozeznanie i światło umożliwiające powrót do Niego. Jednak spotyka się z zatwardziałością serca, co skutkuje świadomym wyborem piekła. W ten sposób, w odniesieniu do niektórych osób konających, bezskuteczne są zarówno modlitwy ludzi, jak i miłosierdzie Boga Dz. 1698). Jej misją było ratowanie grzeszników ofiarą i modlitwą. Więcej doprowadziła ludzi do zbawienia modlitwą i cierpieniem, niż misjonarz przez głoszenie kazań (Dz. 1767).




Liczba wyświetleń strony: 20569 * Liczba gości online: 1 * Ostatnia aktualizacja: 2019-11-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC