MENU






Lęk łaską



Jean Vanier zauważa, że ?świat złudzeń i marzeń zyskał przewagę nad realnie istniejącym. Wszyscy w ten sposób, mniej lub bardziej, uciekamy przed naszą równiną Akor , miejscem naszego najgłębszego cierpienia, o którym Bóg mówi nam przecież, że jeśli w nie wejdziemy razem z Nim, to stanie się ono ?bramą nadziei? . 

Faustyna broniła się przed odczuwalną bliskością Boga. Przyczyną takiego stanu ducha był lęk przed popadnięciem w złudzenie. Niejednokrotnie doświadczała działania złego ducha sądząc, że to naprawdę był Jezus. Niektórzy przekonywali ją, iż to, czego doświadcza, to nie objawienia Jezusa, lecz wpływ szatana. Lęk pojawiał się również z racji widzenia własnej nędzy. Uspokojenie przychodziło na skutek widzenia miłosierdzia Pana. W jednej i drugiej sprawie tak ważne jest wpatrywanie się w Jezusa, a to oznacza kontemplację. Nie można znieść widoku własnej nędzy, nie patrząc równocześnie w nieskończoność miłosierdzia Bożego (Dz. 66). Miłosierdzie, które Faustyna rozważała, uspokajało ją, udzielało mocy i radości. Poznawanie Jego miłosierdzia wprowadzało w odczuwanie bezpieczeństwa w Bogu. Wiedziała, że Jezus zawsze z nią będzie, jeśli przyjmie postawę małego dziecka, ufności i pokory. Była przestrzegana, aby nie polegała na ludziach, gdyż to nie podoba się Panu (Dz. 295). ?Człowiek pyszny nie zaakceptuje lęku, gdyż jest on zaprzeczeniem jego siły, samowystarczalności i samokontroli? . Faustyna była człowiekiem duchowym. Wiedziała, że lęk jest łaską . Uspokajała ją i umacniała rozmowa z Jezusem. Stawała się odważna, a tym samym wolna od lęku przed światem. Jedyną jej obawą było to, aby nie zasmucić Jezusa (Dz. 610). Lęk, który się pojawia, zakłóca widzenie działania Bożego w przeciwnościach, przez które przechodzimy. Św. Jan od Krzyża przypominał, że ?Oddać się miłości to oddać się wszelkim lękom? . Równocześnie wypowiedział on zadziwiające słowa: ?przez noc ciemną, pełną lęków i rozpaloną miłością? . Noc i lęk wydają się być nierozłączne. Nie jest możliwe przejście przez lęki, nie będąc rozpalonym płomieniem miłości Boga. Pan uprzedzał Faustynę, że trudności, które się pojawią w jej życiu będą po to, aby się wypełniła Jego wola (Dz. 634). Lęk człowieka dobrego, jest tm, na który Bóg się zgadza, którego chce. Taki lęk jest stanem przejściowym. Ma on sens i cel, powinien otworzyć nas na Boga. Jest w nim wołanie o miłosierdzie. Dlatego jest znakiem łaski Bożej . Tam, gdzie lęk jest przyjęty przez człowieka, jest on cierpieniem zastępczym czystego za nieczystych. Jest on tym, co musiałby przeżyć każdy grzesznik stając przed Bożym sądem, skazującym go na potępienie. Ten lęk jest bez doświadczanego pocieszenia i ulgi, ponieważ z tego cierpienia płynie na świat pocieszenie i ulga . Wszędzie tam, gdzie jest wzrastanie duchowe i moralne, tam też obecny jest lęk .

Krzyż Chrystusa i krzyż człowieka oznacza lęk. Przez krzyż, dzięki łasce Pana, uczestniczymy w Jego lęku. Jeśli lęk jest bez krzyża, zamyka nas w sobie, czyni osamotnionym, powoduje wycofanie się z życia, czyniąc je jałowym. Natomiast lęk, w którym dokonuje się przyjęcie krzyża Jezusa, czyni nas zdolnymi do miłości. Doświadczamy lęku, jednocząc się z Chrystusem Ukrzyżowanym, ale też, doświadczamy Jego miłości. On przez swoje cierpienie przezwycięża nasz lęk . Z lęku chrześcijańskiego wyłania się męstwo, podobnie w krzyżu Chrystusa ukazuje się męstwo, umożliwiające przezwyciężenie mocy piekła . Potrzeba zaznaczyć, że za lękiem człowieka przed cierpieniem kryje się lęk przed Bogiem. Doskonała miłość usuwa lęk, a równocześnie stanowi okazję by cierpieć przez umiłowanie Miłości .

Lęk, którego doświadczamy, jako osoby wierzące Bogu, jest wyrazem Jego troski o nas . Służąc Bogu i doświadczając w lęku, zdążamy do doświadczania radości. Służba ta jest wyrazem naszej współ-troski z Chrystusem o zbawienie ludzi, a także współ-cierpieniem z Nim. Przechodzimy zatem od lęku do służby, od troski z Panem do współcierpienia w Nim , od lęku do miłości Boga.

Czym jest lęk przeżywany w wierze, doświadczany przez mistyków? Możemy nazwać go agresją miłości, ponieważ to ogień miłości sprawia lęk. Noc ciemna dlatego jest pełna lęku, ponieważ płonie miłością . Lęk w człowieku jest skutkiem tego, że on, jako istota grzeszna uważa Boga za agresora. Bóg zbliżając się do człowieka wywołuje w nim lęk, który można porównać w życiu duchowym do agonii. Lęk i agonia w doświadczeniu mistycznym są tą samą rzeczywistością . To jest niezwykłe, że Duch Święty przez lęk zmienia człowieka. Brak zgody na to doświadczenie może być równoznaczne z brakiem przyzwolenia na wewnętrzną przemianę .

Interesujące stopnie życia mistycznego rozróżnia niemiecki mistyk Jan Tauler. Stopniem pierwszym jest rozradowanie. Drugi stopień to lęk. Trzecim zaś jest przebóstwienie. Zatem lęk, jako drugi etap doświadczenia mistycznego, jest wejściem w uzdrowienie człowieka na drodze duchowego rozwoju .

Lęk nie zawsze pełni funkcję negatywną w przeżywaniu życia. Brat Efraim pisał: ?Obieramy życie zakonne, aby oddać się całkowicie, tymczasem On musi nas przymuszać, abyśmy obrali jedyną drogę szczęścia, zamykając nam wszystkie inne przez lęk? . To właśnie lęk wprowadza nas w noc ciemną, która umożliwia spotkanie Boga. Bliskość Boga jest groźna dla człowieka skrzywionego, który odwrócił się od Niego. Lęk mówi, ostrzega, przypomina, uwrażliwia na to, na co człowiek stracił wewnętrzną wrażliwość. Nasza bezradność nie ma na celu utrudnienia nam życia przez Boga, ale pokazanie go we właściwym świetle. Kiedy nie chcemy widzieć naszego życia takim jak widzi je Bóg, wówczas doświadczamy lęku, niemożności odnalezienia się w świecie wymyślonym przez siebie. Nie można żyć w świecie, jaki sami tworzymy. Jest świat, który daje nam Bóg. On stwarzając nas, dał nam świat, w którym możemy doświadczać Jego bliskości.

Wejście w lęk jest wejściem w ciemność, a tym samym w prawdę, która czeka na nas u końca tej drogi. Lęk pokazuje to, na co jestem zamknięty, zablokowany, czego do siebie nie dopuszczam. Bóg okazując mi swoje miłosierdzie przez oświetlenie obszarów chorych w moim życiu, wprawia mnie w przerażenie. Zamknięcie się w sobie jest formą skrzywienia duchowego. Lęk jest powodowany tym skrzywieniem, które nie dopuszcza prawdy o faktycznym stanie ducha. Lęk, który w nas jest, skłania do wejścia w głąb samego siebie. Odkrywamy, że nadmierne skupianie się na sobie, usiłowanie prowadzenia siebie po drogach życia prowadzi do uwięzienia się we własnych koncepcjach, pragnieniach, rozwiązaniach. Schodzimy w głąb siebie, dla odkrycia tego piękna, które w nas jest, gdy zapragniemy wolności, czyli przyzwolenia na oświecenie przez Boga. Kiedy Bóg zbliża się do nas, odczuwamy lęk. Również wtedy, kiedy odchodzimy od Jego miłości, nie pozwalamy Mu na okazywanie jej, odczuwamy silny lęk przed życiem. Lęk jest sygnałem informującym człowieka o konieczności szukania Boga. Im większy w nas lęk, tym silniejsze i nieustępliwe powinno być nasze wołanie o miłosierdzie. Doświadczenie lęku, zagubienia, zranień, bólu serca może wskazywać na fakt, jak bardzo oddaliliśmy się od Boga. Każda tęsknota człowieka jest tęsknotą za Nim. Również wtedy, gdy tęsknimy za człowiekiem, jest w nas tęsknota za Bogiem. Każde odniesienie człowieka jest jakąś relacją z Tym, w którym ?żyjemy, poruszamy się i jesteśmy? (Dz 17,28). Jezus jest hojny więcej dla ludzi grzesznych niż dla sprawiedliwych. Dla grzeszników przyszedł na ziemię, dla nich przelał krew. Lęk grzesznika przed Bogiem powoduje cierpienie Boga. Stąd wołanie, o wolność od lęku; zachęta do zbliżenia się, gdyż Bóg posiada to, czego grzesznicy najbardziej potrzebują (Dz. 1275).




Liczba wyświetleń strony: 41593 * Liczba gości online: 4 * Ostatnia aktualizacja: 2019-09-19
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC