MENU






Noc ciemna



W życiu duchowym człowiek kochający Boga im głębiej jest zraniony, tym jest zdrowszy, a lekarstwem na miłość jest ciągłe powiększanie i odnawianie zadanej rany aż do tego stopnia, by rana stała się tak wielka, iżby objęła i zamieniła duszę w jedną ranę miłości (Św. Jan od Krzyża). Psychologia nazywa noc ciemną kryzysem lub dezintegracją. Człowiek wchodzący w noc staje przed niepowtarzalną szansą na przyśpieszony rozwój, gdyż jest w niej ukryty paradoks ciemności i światła, śmierci i zmartwychwstania aż po narodzenie nowego człowieka.

Noc ciemna oznacza mistyczny proces formacji nowego człowieka. To głębokie wewnętrzne cierpienie, brak odczuwalnego pocieszenia, duchowa oschłość, pozorna nieobecność Boga i jednocześnie bolesna tęsknota za Nim . Poszukiwanie Boga dokonuje się zawsze w ciemności . Jezus pierwszy wszedł w ciemność dla nas w Ogrodzie Oliwnym. Doświadczał wtedy śmiertelnego smutku i dał nam część z tych cierpień, z racji miłości do nas i dla uświęcenia. Kiedy cierpimy, jesteśmy najbliżej Boga (Dz. 1487). Noc ciemna zawiera w sobie dwa cele: pierwszy jest ascetyczny, z pomocą łaski ofiarować Bogu serce czyste i wolne; drugi cel jest mistyczny, o przyspieszonym rozwoju. W nim jest konieczna interwencja Boga. Pod symbolem nocy rozumiemy ?wyjście z samego siebie i z wszystkich rzeczy?. W terminie ?noc? zawarte są terminy ?droga? i ?proces? .

Faustyna doświadczyła nocy ciemnej, która trwała bardzo długo. Była to oczyszczająca ciemność, a równocześnie umacniająca jej wiarę i miłość. To nie był przypadek, lecz łaska Boża. Uwalnianie od ciemności dokonywało się w niej przez udzielenie jej kolejnego daru, którym była radość. Świadomość tego, że była rozkoszą Bożego Serca wprowadzało ją w odczucie bliskości Trójcy Świętej (Dz. 27). Po okresie ciemności spłynęło na nią światło. To był znak jej niezwykłej relacji z Bogiem Ojcem. A potem znowu zapadła ciemność w jej duszy. Wydawało się jej, że była pod wpływem złudzeń. Przystępując do spowiedzi, oczekiwała światła i pokoju, których jednak nie doświadczyła. Spowiednik wprowadził ją w stan wątpliwości, których wcześniej nie miała. Nie posiadał światła rozeznania. Nie wiedział, czy działa na nią Duch Święty, czy też zły duch. Faustyna rozważając słowa spowiednika pogrążała się w ciemności. Kiedy Jezus zbliżał się do niej, reagowała na Niego z lękiem. Z jednej strony pociągała ją miłość Boga, z drugiej odczuwała silny blok w postaci lęku. Było to doświadczenie ogromnej męki duchowej (Dz. 211). Noc ducha, niejasność, co do decyzji, jaką powinna podjąć sprawiały, że zdała się na tych, którzy jej towarzyszyli (spowiednik i matka mistrzyni). Posłuszeństwo umożliwiało przejście przez czas nocy ducha, wątpliwości, lęków, rozczarowań. Nie o rozumienie chodziło Jezusowi w tym doświadczeniu, lecz o słuchanie Go. W takich stanach ducha należy modlić się bez względu na odczucia, jakie nam w takich stanach towarzyszą. Błędne mogą być nasze odczucia w przeżywaniu nocy ciemnej. Rozczarowanie jesteśmy skłonni przerzucać na Boga uznając, że to, co dla nas niemiłe, Jemu nie przynosi pocieszenia.

?Ciemność oddziałuje przede wszystkim w ten sposób, że rozdziela, rozłącza, osamotnia, więzi, zniewala, że przerywa wszelką komunikację człowieka z człowiekiem i bez trudu spina jednym łańcuchem wszystkich osamotnionych w taki sposób ludzi? . Usiłując wyjść z bolesnej dla siebie sytuacji, Faustyna przystępuje kolejny raz do spowiedzi świętej. Wypowiedź spowiednika jest dla niej druzgocąca. Stwierdził, że jej nie rozumie, oraz, że powinna dokonać zmiany spowiednika. Każda spowiedź była dla Świętej ogromnym przeżyciem, zmaganiem z się z określeniem tego, co odczuwa, przez co przechodzi. Była zaskoczona brakiem zrozumienia i wyjaśnienia jej stanu ducha (Dz. 212). Odchodząc od konfesjonału poznała, iż wszystkie udręki z mocą weszły w jej serce, przeniknęły ją, sprowadzając stan rozdzierającego cierpienia (Dz. 213).

Noc ciemna jest bolesnym strapieniem. Żadnym słowem nie można pocieszyć człowieka, który jest pogrążony w nocy ciemnej . Jeden z mistyków Wschodu, Izaak z Niniwy, mówi o piekle umysłu przeżywanym w sytuacji opuszczenia przez Boga. Doświadczenie to nazywa także smakowaniem gehenny, smakowaniem piekła: Człowiek nie wierzy wówczas, że coś może się zmienić w jego życiu, że może kiedyś znaleźć pokój i pocieszenie. Nadzieja w Bogu i pociecha odeszły z jego duszy, która była wypełniona zwątpieniem i udręką. Należy pamiętać, że noc ciemna ma wartość oczyszczającą nie dla świętych, którzy jej doświadczają, lecz dla świata .

Aby mówić o nocy ciemnej potrzebne jest spełnienie dwóch warunków. Pierwszym z nich jest to, aby cierpiący człowiek miał świadomość Bożej drogi, którą zdąża. Noc ciemna jest częścią drogi wiodącej do mistycznego zjednoczenia. Jeżeli jest brak żywego, miłosnego odniesienia do Boga, mówienie o nocy ciemnej jest całkiem bez sensu. Szczególnie gdy chodzi o ciemną noc ducha, warunkiem jest radykalne zaangażowanie i wysoka dojrzałość duchowa. Dla Jana od Krzyża warunkiem wejścia w noc jest to, iż dusza jest rozpalona tęsknotą miłości. Jan dzieli ciemną noc duszy na dwie zasadnicze części: ciemną noc zmysłów i ciemną noc ducha . Jakie są znaki wskazujące na zbliżanie się do wejścia w noc ciemną? Pierwszym jest zakończenie okresu pierwszej wrażliwości. Ginie zapał i już nie wraca mimo wysiłków. Odnosi się to zarówno do modlitwy osobistej jak i wspólnotowej. Jeśli nie modlimy się codziennie, nie wyjdziemy z pierwszej wrażliwości na drogę mistyczną . Drugim znakiem jest to, że mimo odczuwanego niepokoju, oschłości duchowej, narasta w nas głębokie pragnienie Boga. Wyraża się ono w potrzebie samotności, modlitwy kontemplacyjnej . Trzeci znak, to nieumiejętność skupienia się. Nie możemy zapanować nad umysłem, pamięcią i wyobraźnią. Medytacja staje się niemożliwa. Czwarty znak objawia się silnym pragnieniem Boga i tylko Jego. Staje się On przedmiotem naszej najgłębszej żądzy i tęsknoty .

Piątym znakiem wskazującym na nadejście nocy ciemnej, jest brak skupienia na modlitwie, jak i poza nią. Stajemy się zamyśleni, nieuważni, częściej o sprawach ważnych zapominamy. Dystansujemy się całkowicie do przyjemności, rozrywek, dotychczasowych zainteresowań, pracy. Nie możemy się skupić na czymkolwiek, poza silnym pożądaniem Boga. Przychodzi bolesny czas braku zainteresowania sakramentami świętymi, liturgią, czytaniem słowa Bożego. Odczuwamy, że świat, w którym znaleźliśmy się, nie ma nic wspólnego z Bogiem . Znak szósty, to nasze cierpienie z powodu doświadczania upadku moralnego. Wydaje się nam, że jest z nami coraz gorzej. Zaniknęła duchowa żarliwość, która nam towarzyszyła, i już nie jest wsparciem dla naszego moralnego postępowania. Wydaje się nam, że dokonuje się proces cofania w życiu moralnym. Siódmy znak objawia się określonymi pokusami. To jest czas początku nocy zmysłów. Pojawia się natarczywa pokusa całkowitego zrezygnowania z modlitwy. Dlaczego? Ponieważ natarczywa jest w nas przekonanie, iż modlitwa jest czasem straconym. Pokusy nasilają się. Nie mając możliwości odczuwania przyjemności w modlitwie, zaczynamy szukać jej w innych doświadczeniach. Pojawiają się pokusy seksualne, którym zaczynamy ulegać. Zaczynamy ulegać przekonaniu, że nie znajdujemy się już na drodze duchowej. Pokusy te stają się silniejsze, gdy noc zmysłów ustępuje nocy ducha . Ósmym znakiem nocy ciemnej jest przygnębienie, niemożność modlitwy, choć bardzo jej pragniemy. Słowo Boże nie porusza naszego serca, a życie moralne staje się coraz gorsze. Inni dostrzegają naszą rezygnację z modlitwy. Także i to, że stajemy się narzekający, niezadowoleni . Znakiem dziewiątym jest to, że mimo wspomnianych przeszkód, nie rezygnujemy z modlitwy. Pojawia się w nas przekonanie, że znajdujemy się na złej drodze. Jeśli te wszystkie symptomy nie występują równocześnie, oznacza, to trudności w modlitwie nie są zwiastunem rozpoczynającej się nocy ciemnej .

Rozstrzygająca w nocy ciemnej jest odpowiedź na pytanie: ?Kogo lub czego szukamy? Ten cel jest zawsze najważniejszy. Szukamy samorealizacji czy szukamy Boga? Chcemy się uwolnić od cierpienia po to, aby nam było lżej, czy chcemy się pozbyć wszystkiego, co blokuje Boże życie w nas, aby Miłość bez przeszkód w nas wniknęła i z nas mogła emanować? Drugim warunkiem jest to, byśmy widzieli swoją nędzę w szerszym kontekście i faktycznie w sposób wolny sami wybierali ten kontekst. Bez tego dystansu między sobą samym i swoją nędzą psychiczną nie ma żadnej możliwości na to, by zająć odpowiednią postawę w sposób wolny. A bez wolności nie ma nocy ciemnej? . ?Sensem nocy ciemnej jest właśnie wyzwolenie nas z naszych egocentrycznych ograniczeń i otwarcie na całość, na Boga i na Jego stworzenie? . Faustyna doświadczała nocy ciemnej. Będąc w tym stanie wyznawała, że nie rozumie Bożego działania, natomiast w pełni ufa Jego miłosierdziu. Godziła się na zawsze żyć w ciemności, jeśli jest taka wola Boga (Dz. 73). ?Myśli o potępieniu są w nocy ducha niezwykle częste, jakiekolwiek były doświadczenia miłosierdzia doznanego w przeszłości? . Wydaje się, że w nocach ducha Bóg daje przyzwolenie do działania szatanowi, podobnie jak w Księdze Hioba. Przede wszystkim zły duch usiłuje zniszczyć wysiłek człowieka prowadzący do uświęcenia. W naszym uświęceniu najważniejsza jest modlitwa. Gdy się modlimy, szatan jest w stanie wywołać w nas bóle, mdłości, różnego rodzaju choroby zewnętrzne i wewnętrzne .

Przez doświadczenie nocy ciemnej Faustyna wchodzi w doświadczenie Boga. Dla niej noc ciemna jest środowiskiem dojrzewania w miłości. Nie może być odczuwania miłości Boga, bez doznania zagubienia, lęku o siebie, przerażenia własną grzesznością i niegodnością stawania przed Bogiem. W nocy ciemnej Faustyna nie widzi w taki sposób spraw, które dokonuje w niej Bóg, jak widzi je On. Są przeszkody zasłaniające jej horyzont, czyli możliwość widzenia dalej, wyżej, głębiej, przyszłościowo, a nawet w wymiarze wieczności. Doświadczenie ciemności łączy się z widzeniem przede wszystkim tego, co teraz. Człowiek dostrzega absurd własnych wysiłków, niedorzeczność starań, poświęcania się, oddania siebie Bogu. Cierpienie, które sprowadza noc ciemna, skupia całą uwagę człowieka na bólu, jaki teraz przeżywa, na cierpieniu, które w tej chwili niczego nie wyjaśnia. Nadzieja daje możność cierpliwego oczekiwania na wyjaśnienie przez Boga, na doświadczenie sensu w przeżywanym bezsensie. ?Walka o całkowite oczyszczenie toczy się tylko w ciemnej nocy ducha? .

Faustyna jest świadoma tego, że w jej chwilach ciemności świeci słońce, którego ani ciepła, ani blasku ona teraz poznać nie może. Żywi się ona zaufaniem posuniętym do granic. Bez podtrzymywania przez Pana, nie byłaby zdolna chodzić w ciemności, modlić się w ciemności, być zdolną do utrzymywania relacji z siostrami. W nocy ciemnej nie rozumiemy tego, co Bóg czyni z nami i w nas, czego od nas oczekuje. Ufamy, że tak trzeba i wystarczy, że On wie, dlaczego tak trzeba. Faustyna dochodzi do postawy heroicznej, a jest nią zgoda na życie w nie rozumieniu Pana. Wyraża pragnienie, że jeśli On tego chce, ona może przez całe swoje życie trwać w ciemności.

Rozumienie Boga nie prowadzi automatycznie do zgody na to, czego On oczekuje od nas. Zgoda na Jego wolę opiera się na zaufaniu Jemu, nie zaś na rozumieniu Jego zamiarów. Faustyna wskazuje na potrzebę błogosławienia Pana za noc ciemną, za niejasność działania Bożego w nas, za trudność w rozumieniu Jego planów. Istnieje w doświadczeniu nocy ciemnej niebezpieczeństwo zlekceważenia Boga, odwrócenia się od Niego, uznania, że bawi się naszym życiem i jest Mu obojętny nasz ból serca. Ten stan ducha wymaga proszenia o umiejętność cierpienia. Niezwykłą pomocą jest świadomość, iż zna On nasze tęsknoty i bóle serca. Faustyna dochodzi do postawy, w której wyraża radość, iż może, choć trochę cierpieć dla Jezusa. Umiejętność cierpienia nie jest zdolnością ludzką, lecz darem Boga. Jezus powiedział jej, że może pić z kielicha męki, z którego On pije (Dz. 1626). Kiedy słabną nasze siły w cierpieniu, a właściwie w cierpliwym jego przyjmowaniu i znoszeniu pomocą staje się częsta adoracja Jezusa w Najświętszym Sakramencie, ciche trwanie przed nim, wypełnione tym, co mieści nasze serce: ból, smutek, tęsknotę, chęć ucieczki od tego, co wydaje się być ponad nasze siły. ?Pan tak zrządził, że czułam się opuszczona? (Dz. 149).

Człowiek, który regularnie się modli przez dłuższy okres czasu, znajdzie się na progu doświadczania nocy ciemnej. Niektórzy wycofują się z życia modlitwy wraz z takimi doświadczeniami. Nie można modlić się tak, jak dawniej. Wcześniejsze formy modlitwy przestają poruszać serce, nie mają na nas odczuwalnego wpływu. W czasie modlitwy pojawiają się dwie formy udręki: jedna, to palące pragnienie Boga, druga zaś, to umysł rozrywany rozproszeniami. Trudno jest poradzić sobie z takimi doznaniami. Serce jest niespokojne podczas modlitwy, jak również poza nią. Dochodzimy do przekonania, że taka modlitwa nie ma żadnego sensu. Przychodzi czas silnej pokusy do rezygnacji z modlitwy i zajęcia się sprawami bardziej użytecznymi. To wprowadza w stan odczuwalnego uwięzienia między ziemią a niebem. ?Dla wielu ludzi ich pragnienie nieba, pragnienie widzenia Boga i kochania Go coraz bardziej, znajduje zaspokojenie w cierpieniach nocy? . Sercem pragniemy iść w stronę nieba, pragnąc dosięgnąć miłości, jednak rozproszenia skutecznie blokują dostęp do tego, czego gorąco pragniemy. W tej sytuacji konieczne staje się wpatrywanie w Boga, bez względu na wydarzenia, które nazwiemy dobrymi lub złymi. Nic innego nie powinno mieć dla nas znaczenie, jak tylko Bóg. Możemy odejść od tych form modlitwy, które nam dotychczas towarzyszyły w duchowym wzrastaniu, gdyż w przyszłości nie będą nam już pomocne. Konieczna jest kontemplacja, a tym samym odejście od medytacji . Noc ciemna jest długotrwałym procesem powrotu do Boga. Heroizmem jest odważyć się być małym. To pasjonujące, spotkać świętego czy mistyka w jego całej, konkretnej rzeczywistości, z jego wadami i zranieniami i zobaczyć, jak te słabości nie były przeszkodami, ale przeciwnie, one stały się kamieniami w Bożej budowli. Wydaje się, że jest niewiele osób, zdolnych do znoszenia pokus i zwyciężania złych duchów, jak to czyniła Faustyna i wielu świętych.




Liczba wyświetleń strony: 41660 * Liczba gości online: 10 * Ostatnia aktualizacja: 2019-09-19
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC