MENU






Przewodnik duchowy



Faustyna nie potrafiła nazwać swoich cierpień. Było to dla niej dodatkową przyczyną wewnętrznej udręki. Pojawił się smutek, utrata nadziei. Niezwykle ważnym człowiekiem, którego Jezus postawił w takim czasie na drodze jej wewnętrznego „rodzenia się”, był spowiednik. On dostrzegł w niej to, czego ona zobaczyć nie mogła. W cierpieniach ducha i serca nie jesteśmy zdolni dostrzec w sobie łaski Pana, Jego działania z mocą, czyli z miłością. Potrzebujemy człowieka, który zobaczy to, czego my nie widzimy w sobie i usłyszy to, co nam przez nasz smutek, ból serca, niepokój, utratę nadziei. Niejasne były dla niej pokuty w Spowiedzi sakramentalnej. Wielbienie Boga za To, co przeżywała, wprowadzało ją w jeszcze większą udrękę ducha.

W cierpieniu Faustyna dochodzi do rozeznania, że Bóg chce, aby go wielbiła cierpieniem. Duchowy przewodnik otwierał ją na „zobaczenie słońca w ciemności nocy”. Przekonywał, że jest w tym stanie udręki milsza Bogu, niż byłaby obdarowana pocieszeniami. Usłyszała, te tak trzeba, że nie będzie inaczej, że to, co przeżywa, jest łaską. Nie poczuła się lepiej. Wiedza, którą otrzymujemy o naszym stanie ducha nie musi nas prowadzić do pocieszenia. Duchowy przewodnik widział w niej Boże działanie. Będąc w wielkiej udręce, doświadczała zamknięcia oczu na obecność Pana w tym, co bardzo bolało. Stan udręki serca, ból ciała, niepokój i zamęt w uczuciach sprawia, że nie dostrzegamy tego, co może zobaczyć nasz kierownik duchowy. Musi nam wystarczyć w takich chwilach to, że on widzi.

Konieczne jest zaufanie temu, którego dał nam Bóg jako towarzysza drogi w duchowym wzrastaniu. On widział łaskę Pana w niej i za nią składał dziękczynienie. W chwilach próby, okazując zaufanie i posłuszeństwo przewodnikowi duchowemu, jesteśmy w stanie nie zniechęcić się, ani nie załamać. Faustyna wyraża tę rzeczywistość bardzo plastycznie: „Naśladowałam ślepego, który ufa przewodnikowi i trzyma się silnie jego ręki, i nie odstępowałam ani na chwilę od posłuszeństwa, które było mi deską ratunku w próbie ogniowej” (68).

Przewodnik duchowy powinien odczuwać z nami to, co nas boli i rozeznawać to, co Bóg mówi w nas, a czego my nie jesteśmy w stanie usłyszeć. Bywało i tak, że spowiednik budził w Siostrze wątpliwości, co do Bożego działania w niej. Faustyna pisała: „Dusza moja, kiedy wyczuje niepewność kapłana w spowiedzi świętej, wówczas nie odsłaniam duszy swojej głębiej, ale się tylko oskarżam z grzechów. Nie da duszy spokoju taki kapłan, jeśli sam go nie posiada”. Przewodnik duchowy powinien być nosicielem wewnętrznego pokoju. Mówienie do przewodnika duchowego pozbawionego tego daru, o sprawach naszego niepokoju, braku rozeznania może sprowadzić na nas większy niepokój.



Liczba wyświetleń strony: 3483 * Liczba gości online: 3 * Ostatnia aktualizacja: 2019-02-18
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC