MENU








Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi



Przypuszczalnie Szymon nie chciał pomagać Jezusowi. Czuł się zmęczony po czasie pracy w polu. Wracam do domu. Czy Jezus spojrzał na niego i go przekonał. To pozostaje tajemnicą. Wziął krzyż Jezusa. Czasem nerwowo reagujemy na tych, którzy chcą zmienić nasze plany, abyśmy weszli w ich sprawy. Zapewne to nie był pierwszy skazaniec, którego Szymon spotkał idąc z pola.

Wielu ludzi spotykamy, którzy dla jednych są przegrani, lecz nie dla Boga. Nawet ci, którzy niosą ciężkie brzemię problemów, mają wyjście, a jest nim cierpienie do końca i dojście na swoją Golgotę. Bardzo często jest tak, że nie rozumiemy osób będących w dramacie, w rozpaczy, w stanie nieuleczalnej choroby dopóki przy nich się nie zatrzymamy i nie pójdziemy z nimi. Niektóre wydarzenia z naszego życia określamy, jako niepotrzebne. Czy naprawdę? Czy nie warto powrócić do nich i zapytać Pana o ich znaczenie? Szymon, jak można przypuszczać, potem zrozumiał sens spotkania Jezusa. Po wielu latach rozumiemy przedziwne działanie Boga w naszym życiu.



Liczba wyświetleń strony: 4803 * Liczba gości online: 16 * Ostatnia aktualizacja: 2022-08-16
© 2002-2022 by ks. Józef Pierzchalski SAC