MENU






Zapiski księdza

Niedziela, 31 maja 2009

Niezwykłe swoją głębią myśli jest nauczanie Ojca Świętego Benedykta XVI. Odczuwam ogromną potrzebę dzielenia się niektórymi z Jego wypowiedzi:

"Nie możemy skutecznie przekazywać Ducha Świętego, sprawić, by inni mogli Go dostrzec, jeśli nam samym nie jest On bliski.

Najważniejsze jest to, byśmy sami pozostawali w zasięgu powiewu Ducha Świętego, w kontakcie z Nim. Tylko wtedy, gdy On stale będzie działał w naszym wnętrzu, gdy będzie miał w nas swoje mieszkanie, tylko wtedy będziemy mogli przekazywać Go innym, a On obdarzy nas wówczas fantazją i twórczymi pomysłami na sam sposób działania; pomysłami, których nie da się zaprogramować, bo one rodzą się w konkretnej sytuacji, w której Duch Święty działa.

My sami musimy trwać w zasięgu tchnienia Ducha Świętego.

Uczyć się obycia w środowisku słowa Bożego, jest czymś bardzo ważnym, ponieważ wprowadza nas w tchnienie Boga".

Sobota, 30 maja 2009

Przywołuję słowa ks. Jerzego Szymika: "Tego nie daruje nigdy szatan i jego akolici: bezkompromisowości głoszenia prawdy o Bogu – że Bóg jest i jest Bogiem. To jest najbardziej diabelskie z diabelskich pragnień: żeby Boga nie było, żeby o Nim zapomnieć, wziąć Go w nawias przy urządzaniu świata, przekreślić Go, zdyskredytować, wyciąć z ludzkiej świadomości i życia. Zastąpić bożkiem (jakimkolwiek: złotym cielcem kursu franka szwajcarskiego, joggingiem, emancypacją, sztuką, władzą, wolnością definiowaną jako samowola, majstrowaniem przy cudzie ludzkiego życia etc.). W sumie – własnym ego. Wszyscy, bez wyjątku, potrzebujemy nawrócenia. Od bożków do Boga".

Piątek, 29 maja 2009

Najważniejszym zadaniem Kościoła jest uobecnianie Boga w świecie i otwieranie ludziom dostępu do Boga.

Prawdziwym problemem w obecnych czasach jest to, że Bóg znika z horyzontu ludzi. Tracimy orientację.

Prowadzenie człowieka do Boga, który mówi w Biblii, to jest TERAZ najważniejsze. Św. Ambroży przypomina: „Chrystus jest dla nas wszystkim", a Benedykt z Nursji dodaje: „Absolutnie nic nie przedkładać nad Chrystusa”.

Czwartek, 28 maja 2009

Niezwykłe jest myślenie Benedykta XVI:

Wszystkie odpowiedzi, które nie sięgają aż do Boga, są za krótkie.

Konflikt z Bogiem jest przyczyną wszystkich nieszczęść człowieka.

Sprawa z Bogiem jest kluczem do naszych najgłębszych udręk.

Nie może być pokoju na ziemi, jeśli Bóg stracił dla ludzi znaczenie.

Kto myśli jak Bóg, myśli dobrze; kto mówi jak Bóg, mówi dobrze.

Środa, 27 maja 2009

Warto zatrzymać się nad niezwykłym rozeznaniem: "Pierwszeństwo Boga jest punktem ciężkości myśli Benedykta XVI. Tu leży prawdziwa istota negowania Papieża i źródło jego cierpienia. Nie chodzi o cofnięcie ekskomuniki lefebrystów, o prezerwatywy w Afryce czy o liturgiczny tradycjonalizm. Tak naprawdę, pod dnem tych wszystkich zwarć, chodzi o Boga" (ks. Jerzy Szymik).

Peter Seewald napisał, że Benedykt XVI „jest prawdopodobnie najbardziej znienawidzonym człowiekiem na świecie”.

Podczas inauguracji pontyfikatu Ojciec Święty powiedział, między innymi, „Cierpimy z powodu cierpliwości Boga. Tymczasem wszyscy potrzebujemy Jego cierpliwości”.

Wtorek, 26 maja 2009

W pewnym okresie życia, a szczególnie wtedy, kiedy dokonujemy wyborów dla nas wiążących, trzeba kierować się sercem.

Ludzie oczekują na miłość, która ma ich uczynić bardziej szczęśliwymi. Często jednak czyni ich nieszczęśliwymi. Na pierwszym planie znajduje się tęsknota, aby być przez drugiego kochanym i bezwarunkowo akceptowanym.

Bez doświadczenia miłości odczuwamy coraz silniej swoją samotność, lękamy się przyszłości, starzenia się. Tam gdzie nie doświadczamy miłości pojawia się pytanie o naszą wartość. Nie odczuwający miłości odczuwają niekiedy własną bezwartościowość. W wielu z nas pojawia się pytanie, czy jestem wart tego, aby mnie ktoś pokochał? W miłości jest też oczekiwanie na to, aby być jedyną osobą w życiu tego, który mnie pokocha. Zatem doświadczenie własnej wartości łączy się z doznaniem miłości do samego siebie.

W miłości potrzeba wiele cierpliwości i przebaczania aż „do bólu”. Nie może być kierowania się jedynie rozsądkiem, chłodną kalkulacją, próbą zrewanżowania się za niewierność. Największą tajemnicą miłości jest to, że potrafi ona przywrócić człowieka do życia, nadając mu sens i smak. Życie bez miłości jest osaczone, między innymi, przez rozrywające serce poczucie winy i samopotępienie się. Miłość pojawia się tam, gdzie serce rezygnuje z bycia kamieniem, rezygnuje z dotychczasowej niewrażliwości i uporu, ze zbytniego skupienia się na tym, co ja będę z tego życia miał. Im bardziej pragniemy miłości, tym częściej doświadczamy, że nagle potrafi ona się zmienić w nienawiść i zazdrość, w zemstę, a nawet w gotowość zniszczenia tego, którego naprawdę kochaliśmy. Nieustannie niektórzy obawiają się, czy ten, który mnie kocha, nie kocha jeszcze kogoś innego. Obrona przed takimi myślami często jest nieskuteczna. Ponieważ nasza ludzka miłość nie jest doskonała, stąd będzie ona zagrożona wątpliwościami, czy jestem kochany, a także, czy jestem zdolny, aby kogoś naprawdę, odpowiedzialnie pokochać?

Poniedziałek, 25 maja 2009

Nie akceptacja siebie, to pozbawianie się tego dobra, które już jest i niemożność twórczego życia w oparciu o to wszystko, co się w nim pojawia, bardzo często niezależnie od naszej woli, naszego chcenia czy dążeń.

Życie w zgodzie z samym sobą, a następnie z innymi, to jest miłość. W tym zawiera się szczęście. Trudno być szczęśliwym, będąc wrogiem samego siebie, agresorem na własne serce.

Czy można pokochać człowieka, który siebie nie kocha? Można. Są takie osoby, które praktykują miłość heroiczną. Bardzo trudno jest być z osobą, być w relacji miłości czy przyjaźni, która dla siebie samej jest przeciwnikiem, nieprzyjacielem.

Niedziela, 24 maja 2009

Chrystus jakby nie dostrzegał wątpiących, sceptyków, nie przygotowanych do zadań, jakie zamierzał im zlecić. W takim stanie umysłu, ducha i serca, posyła uczniów na głoszenie Ewangelii. Zmieniali się, głosząc Ewangelię. Uczyli się Chrystusa, mówiąc o swoim spotkaniu z Nim.

Wprowadzając innych w nasze poznanie Jezusa, kochamy Go. 

Wątpliwości, namiętności, rozterki, porywczość nie są przeszkodą, aby zostać posłanym. Dorastamy w wierze, gdy innym w niej pomagamy dorastać. Zaczynamy żyć nadzieją, optymizmem chrześcijańskim, gdy w drugich budzimy chęć do życia, do nie poddawania się trudnościom, gdy zachęcamy do zaufania Chrystusowi.

Nie ma uczniów gorszych i lepszych, przygotowanych i nie przygotowanych do głoszenia Ewangelii. Jezus odchodzi do Ojca, a Jego uczniów będą męczyły pytania i wątpliwości, Jego fizyczna nieobecność.


« poprzednia -   1  2  3  4   - następna »


Liczba wyświetleń strony: 23452 * Liczba gości online: 17 * Ostatnia aktualizacja: 2021-05-13
© 2002-2021 by ks. Józef Pierzchalski SAC