MENU






Zapiski księdza

Piątek, 31 lipca 2009

Niepokój nie jest cichością serca.

Potrzebuję ciszy w równym stopniu jak i mówienia. Trudno jest mówić, kiedy nie milczę. Zaczynam rozumieć, że prawdziwa cichość polega na braku zainteresowania własną osobą.

Kiedy odczuwam bliskość Boga, nie ma we mnie potrzeby mówienia, lecz trwanie przed Nim w ciszy. Pragnę, aby Bóg udzielił moim słowom rozwagi i mądrości, wrażliwości i współczucia. Dlatego proszę o dar cichości serca.

Czwartek, 30 lipca 2009

Powracam do tego, że modlitwa nie jest wpatrywaniem się w siebie, lecz w Boga. Nie mogę zastanawiać się nad sobą albo obserwować swój rozwój.

Poznając Jezusa poznaję siebie.

Środa, 29 lipca 2009

Proszę Boga, abym chciał czekać cierpliwie na Jego przyjście. Oczekiwanie jest moją modlitwą. Przez czekanie na Boga zauważam, że łatwiej mi o cierpliwość dla drugiego, ale i dla siebie samego.

Nie chcę posługiwać się Bogiem. Chcę tak żyć, abym mógł się modlić. Moja największa trudność z modlitwą łączy się ze sposobem życia. Boli mnie to, że mój sposób życia rozmija się z moją modlitwą.

Wtorek, 28 lipca 2009

Być miłym Bogu, to dla mnie sprawa najważniejsza.

Nie muszę zasługiwać na Jego miłość. Jestem kochany bezwarunkowo.

Nie o to chodzi, co ja robię, czym się zajmuję, lecz to, że "Bóg jest MIŁOŚCIĄ".

Poniedziałek, 27 lipca 2009

Ważniejsze jest to, że Bóg mnie kocha niż to, że ja kocham Jego. Kiedy świadomość, że jestem kochany przez Niego przestaje być podstawą, najważniejszą prawdą mojego życia, staję się niewolnikiem. Wtedy czepiam się kogoś lub czegoś.

Co jest moją niewolą? To, że wartości drugorzędne nabierają w moim życiu wartości absolutnej.

Niedziela, 26 lipca 2009

Pozwalając, aby Bóg mi wybaczył, zbliżam się do Niego. Niczego nie potrzebuję więcej, jak bliskości Boga.

Będąc grzesznikiem, potrzebuję nieustannego przebaczania. To moja droga, mój sposób stawania się człowiekiem wierzącym i pogłębiającym więź z Chrystusem.

Bardzo chcę, aby każdy grzech przemienił się w uwielbienie Boga. Wierzę, że przemienia On zło w dobro.

Sobota, 25 lipca 2009

Skrucha pojawia się w moim sercu wtedy, kiedy rozpoczynam dialog z Bogiem. Brak rozmowy sprawia, że serce staje się nieczułe na Niego.

Skrucha, to odzyskanie czułości serca na Boga. Odnajduję miejsce, które wyznaczył mi Bóg i je przyjmuję.

Kiedy postrzegam siebie i to, co dotychczas przeżyłem przez pryzmat skruchy, wszystko jest darem.

Kiedy moje serce jest skruszone, jest wdzięczne.

Piątek, 24 lipca 2009

Czymś koniecznym jest uwolnienie się od niezdrowych zależności.


« poprzednia -   1  2  3  4   - następna »


Liczba wyświetleń strony: 70010 * Liczba gości online: 20 * Ostatnia aktualizacja: 2020-07-09
© 2002-2020 by ks. Józef Pierzchalski SAC