MENU






Księga Gości


Dodaj wpis



Nick:basiek
Data:21-06-2019 (20:45)
Treść:Tak moni, to prawda, takie słowa dobijają zwalają z nóg, sprawiają, że zaczyna się wierzyć w to co się słyszy na swój temat, zwłaszcza, jeśli są to słowa skierowane do nas przez najbliższych, zwłaszcza gdy jesteśmy zależni od osób, które nas krzywdzą - mam na myśli rodziców, którzy w ten sposób zwracają się do swoich dzieci, nastolatków (ale nie tylko w takiej relacji). I niestety skutki tego odczuwa się w dorosłym życiu...

Joanno, bardzo dziękuję Ci za odpowiedz na mój wpis :)

Jestem Wam wszystkim ogromnie wdzięczna :)
Mam nadzieję, że dobrze wykorzystam wszystkie rady i sugestie skierowane do mnie :)

H - pomodlę się oczywiście za Kapłana o którym piszesz i jego Bliskich...
Nick:Joanna do moni
Data:21-06-2019 (19:01)
Treść:A może spróbuj spojrzeć na sprawę słowami o. Adama Szustaka. "Człowiek krzywdzi innych tylko i wyłącznie własną krzywdą".
Mówiąc prościej, "oddaje na zewnątrz to, co w nim siedzi". Przykre słowa i czyny bolą. I tak ma być, bo to oznacza, że wrażliwość działa.
Zaparcie się św. Piotra też było trudne dla Jezusa.
Nick:H
Data:21-06-2019 (18:38)
Treść:Kochani, pomódlmy się za duszę zmarłego tego młodego Kapłana, Księdza Michała Łosa który przyjął święcenia kapłańskie miesiąc temu na łóżku szpitalnym. Współczuję bardzo rodzicom że muszą przeżyć śmierć własnego dziecka. Bardzo poruszyła mnie ta śmierć. Pan Bóg powołał Go do siebie, do nieba, ale dlaczego tak szybko? dlaczego? nie zdążył jeszcze "rozwinąć skrzydeł " w swojej posłudze. Trudno to pojąć, że jednego Pan Bóg uzdrowi i żyje długie lata, prawda? a innego zabiera tak szybko do siebie. Nie zbadane są Jego drogi.
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.........
Nick:moni
Data:21-06-2019 (17:09)
Treść:Basiek pokochać i zaakceptować siebie to nie lada wyzwanie. Jeszcze jeśli słyszy się pozytywne rzeczy na swój temat to jest prościej ale jeśli ktoś ci ubliża lub mówi krzywdzące rzeczy to jest już trudniej...
Nick:Joanna do basiek
Data:21-06-2019 (00:42)
Treść:Poprzedni mój wpis się tutaj nie pojawił, pewnie dlatego, że przy wysyłaniu zrywało na łączach.
Nie porównuj się z innymi, w kontekście bycia lepszą czy szczęśliwszą. Bo to nie ma sensu. Każdy z nas jest po prostu inny. I tak ma być. Natomiast co do pokochania siebie, to faktycznie nie jest takie proste. I częściowo to jest tak, że im więcej miłości i akceptacji się dostaje od najbliższych, tym łatwiej w życiu i z akceptacją siebie. Mój znajomy ksiądz mawia, że Bóg kocha każdego wyjątkowo. Ale nikogo tak samo. Co oznacza mniej więcej tyle, że kiedy patrzy na Ciebie z miłością, to patrzy tylko na Ciebie. Tak samo jest z wszystkimi, którzy tu piszą, z ks. Józefem. Po prostu Bóg patrzy na człowieka i widzi więcej, niż człowiek.
Myślę, że na początek tak po prostu spróbuj poszukać w sobie dobra i wrażliwości, którą masz.
Wiem, że to może być trudne. Tydzień temu ktoś (zawodowo) zadał mi pytanie, jakie są moje dobre, pozytywne cechy osobowości. I... nie odpowiedziałam wtedy nic. Wówczas usłyszałam od tej osoby, która widziała mnie drugi raz w życiu, że nie lubię się spóźniać, że jestem uczciwa, w sensie, że mówię, co myślę, sposyrzegawcza. To nie był psycholog. Ale ktoś, kto wyciągnął takie wnioski ze służbowego kontaktu ze mną. Co ja powiem o sobie samej? Na pewno to, że jestem bardzo nerwowa, łatwo jest wytrącić mnie z równowagi, nie lubię bylejakości i bezsensu i rajcuje mnie to, jeżeli jakkolwiek pomogę komuś innemu. No i jeszcze to, że często, zdecydowanie za często trapią mnie myśli o bezsensie mojego życia. Zobacz, jakże dwa różne spojrzenia na tę samą osobę, prawda? A jeśli jeszcze do tego dołożyć to trzecie, że dla Boga jesteś dzieckiem umiłowanym, to już się robi niezły galmatias.
Na pewno jest coś, co lubisz, czym się interesujesz. Może niech to będzie punktem wyjścia dla Ciebie w ocenie własnej. Wszak nie chodzi o to, byśmy byli jak tłum. Czasem dobrze jest być w mniejszości, mimo, że się obrywa za poglądy.
Nick:basiek
Data:20-06-2019 (21:33)
Treść:Dziękuję Judyto za Twój wpis :)
Nie jestem taka łagodna jak mnie postrzegasz, bywa, że działam pod wpływem nagromadzonych emocji i daleko mi wtedy do łagodności - choć przyznaję, że zdarza się to na szczęście rzadziej niż w przeszłości.
Pozdrawiam Cię :)
Nick:basiek
Data:20-06-2019 (14:32)
Treść:Al, bardzo Ci dziękuję. Postaram się stosować w życiu to co mi poradziłaś, aby powoli zmieniać podejście do samej siebie, bo udręką jest takie życie. Mało tego, zdarza mi się szukać "pomocy" w czymś co niby daje pocieszenie, a w rzeczywistości szkodzi.
Pozdrawiam Cię serdecznie :)
Nick:Judyta do basiek
Data:20-06-2019 (14:08)
Treść:Droga Basiek, jakże my sami często oceniamy siebie inaczej niż nas widzą inni. Dla mnie jesteś jedną z najsympatyczniejszych osób, jakie dane mi było dostrzec w swoim życiu. Postrzegam Cię, oczyma wyobraźni i przeczuciem duchowym jako osobę pogodną, życzliwą, pełną miłosierdzia i przebaczenia, rozumiejącą więcej niż inni, o niesłychanie szerokich horyzontach. Wciąż mam w pamięci Twój dylemat, kiedy pisałaś, że musisz zrezygnować z pielgrzymki, aby zaopiekować się Mamą. Jakże to Twoje świadectwo stało się dla mnie wymowne! Każdego dnia myślę o Tobie, wyobrażając sobie, że się przyjaźnimy, nie tylko za pośrednictwem tej strony, wirtualnie, ale także w życiu realnym. Byłoby dla mnie zaszczytem i wielkim szczęściem mieć "w realu" taką Przyjaciółkę, o takiej osobowości, łagodnym usposobieniu, niespotykanej wręcz wrażliwości.
Basiek, może to niepogodzenie się z samą sobą, jest jakimś znakiem od Boga, abyś wszystko to Jemu zawierzyła i odkryła jakiś sens, niedostrzegalny "na pierwszy rzut oka". Ja też nieustannie borykam się ze sobą, z poczuciem winy, z przeświadczeniem, że nie zasługuję na Bożą miłość, której doświadczam wręcz namacalnie we wszystkich moich sprawach, które się szczęśliwie dla mnie rozwiązują. Co do wyglądu swej zewnętrzności też wysunęłabym tysiące zastrzeżeń i wskazała źródła kompleksów. Ale przecież to nie jest w ogóle ważne, liczy się wnętrze człowieka. Choć Al na pewno ma rację, że zawsze można coś poprawić, jakiś detal, tak wiele o tym można poczytać w internecie. Z drugiej strony nie warto ulegać modzie... być taką samą jak wszyscy, niczym się nie wyróżniać. Może warto z tego, co na pierwszy rzut oka wydaje się defektem uczynić swój atut, wyeksponować go, aby się z tłumu wyróżnić, pozwolić się dostrzec... :)) Przytulam Cię, Basiek, do serca. Tak sobie myślę, że może kiedyś wybierzemy się razem na pielgrzymkę do Częstochowy, ja wiele razy musiałam zrezygnować, bo zwyczajnie nie miałam z kim pójść, a nie miałam wystarczająco motywacji, aby pójść bez kogoś bliskiego. Ale może dane nam będzie jeszcze pójść kiedyś razem :))
Nick:al do basiek
Data:20-06-2019 (10:12)
Treść:Basiek, ja bym spróbowała od porannego westchnienia do Jezusa: Pomóż mi dzisiaj zaakceptować, pokochać siebie, taką, jaką jestem. Druga sprawa: usiądź z kartką papieru, podziel ją pionowo na pół i napisz z jednej strony to, co widzisz w sobie dobrego, a z drugiej to, czego nie akceptujesz. To powinno Ci pomóc bardziej obiektywnie zobaczyć samą siebie. Możesz też poprosić kogoś bardzo bliskiego, zaufanego, żeby też tak zrobił, wpisał to, co widzi dobrego w Tobie i np. co go drażni (choć to jest może trochę ryzykowne). Może wtedy dostrzeżesz w sobie dobre cechy, których sama nie widzisz, a widzą je inni ludzie. Bardzo pomocne w ocenie samego siebie jest poczucie humoru. Popatrz na siebie trochę z przymrużeniem oka i spróbuj się uśmiechnąć do swoich słabości, mówiąc sobie, że przecież nikt nie jest doskonały. Jeśli chodzi o wygląd to może warto się kogoś poradzić, jak np. zmienić fryzurę, żeby dodać sobie pewności siebie, czy sposób ubierania, który ukryje niedoskonałości, a wydobędzie atuty, które każdy ma. I jeszcze jedno. Przyjaźń. Dla mnie jest szalenie ważna w życiu, chyba najważniejsza w układzie ludzkim. Kiedy masz przyjaciół, jesteś szczęśliwa, bo wtedy nie jest ważne, jak Cię postrzegają inni, bo właśnie przyjaciele kochają nas takich, jacy jesteśmy. Szkoda życia na porównywanie się z innymi i wyszukiwanie swoich niedoskonałości. Przecież sam Bóg nas stworzył tak różnymi. Zrób rewolucję w swoim życiu i zacznij żyć pełnią życia. Bardzo Ci tego życzę i pozdrawiam serdecznie.
Nick:basiek
Data:20-06-2019 (09:04)
Treść:Dziękuję Kasiu; nie, nie zaplątałaś wcale.
Jest właśnie tak, że ja zbyt dużą wagę przykładam do tego jak inni mnie postrzegają lub jak odnoszą się do mnie, a zapominam, lub nie umiem tak zrobić aby patrzeć na siebie przez pryzmat Miłości Jezusa.
Często też podziwiam innych, a ten podziw automatycznie (w moim przypadku) wiąże się z myślami typu, że ja taka nie jestem, że nie dorastam im do pięt (porównuję się z innymi). Myślę, że tak długo już trwam w takiej postawie, że pewne myśli, postawy działają u mnie automatycznie.
Pozdrawiam Cię :)
14229 wpisów na 1423 stronach
« poprzednia -   1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  ...1423 - następna »

Liczba wyświetleń strony: 30751 * Liczba gości online: 1 * Ostatnia aktualizacja: 2019-06-26
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC