MENU






Księga Gości


Dodaj wpis



Nick:Judyta do Joanny
Data:14-04-2019 (12:23)
Treść:Joanno, bardzo mi przykro z powodu Twego złego samopoczucia. MM nadzieję, że szybko odzyskasz siły i na Święta będziesz już jak nowonarodzona. Wszak to jeszcze cały, długi tydzień, ale jakże piękny, jak refleksyjny i bliski człowiekowi cierpiącemu. Wiem, że udział w dzisiejszej mszy świętej był dla Ciebie ważny i być może tylko przez niedopatrzenie lekarza nie możesz w niej uczestniczyć. Lecz może to sprawdzian dla Ciebie, dla Twojej postawy wobec tego lekarza. Może Bóg wolał, abyś ten dzień spędziła w domu, pomodlila się samotnie. Z jakichś powodów tak postanowił.
Nick:Joanna do Judyty
Data:14-04-2019 (11:47)
Treść:Więc teraz być może Bóg pokazał Ci sens Twoich umartwień. Że tak naprawdę nie było w tym Jego. Tylko Twoje dążenie do doskonałości. Cenna lekcja. Dziś Niedziela Palmowa. I będę w domu. Bo pomimo leków, jest gorzej niż wczoraj. Więc tak naprawdę nie wiem, jak będą u mnie wyglądały święta. We wtorek spróbuję dostać się do innego lekarza i będzie chyba cud, jak poranne godziny będą wolne (będzie inny lekarz). Teraz walczę z uczuciem rozczarowania i złości, bo mam uzasadnienione podstawy, by twierdzić, że że lekarz, który mnie diagnozował, coś pominął. Bo znowu mi nie wyjdzie to, co sobie zaplanowałam. Walka z negatywnymi emocjami i poczuciem winy, to jest dopiero wyzwanie.
Nick:maciej
Data:14-04-2019 (07:28)
Treść:Zostaw,porzuć taki sposób pojmowania i praktykowania postu poprzedzony w dodatku (wybacz) dziwnym przyrzeczeniem czy ślubowaniem,które jak widzisz jeszcze dodatkowo Cię szachuje i wpędza w bezsensowne wyrzuty sumienia.Niedawno przecież o poście pisał ksiądz Józef.A jeśli nie niedawno to na pewno pisał i gdzieś powertujesz to znajdziesz.Teraz jedz ciastka i dżemy - dają dużo siły.Życzę zdrowia.Nie żebym "kierował duchowo" - broń Boże.Ku wolności wyswobodził nas Chrystus a dżem i ciastko w czasie rekonwalescencji nie klasyfikują się raczej w pobłażaniu ciału.
Nick:Joanna do Judyty
Data:13-04-2019 (23:39)
Treść:Judyto, problem nie jest w tym, że zjadłaś coś słodkiego. Zobacz - postanowiłaś sobie, że w Wielkim Poście nie będziesz jadła słodyczy. Ja mogłabym dla przykładu postanowić, że nie będę jadła mięsa. Tylko, co to za wyrzeczenie, skoro i tak za mięsem nie przepadam i jem je raz czy dwa w tygodniu? Jest tyle warzyw, że wytrzymać bez mięsa to pikuś. Problem jest w tym, że jednego dnia zawierzyłaś wszystko Bogu i super. Ale już zjedzony dżem to dla Ciebie powód do wyrzutów, bo znów nie poszło tak, jak sobie postanowiłaś. A może właśnie tak miało być? Może plan Boga na ten Twoj post był inny? Jemu naprawdę nie chodzi o cukierki. Bo mozesz je jeść ile wlezie. Wiekszy trud do podjęcia jest wtedy, kiedy pracujesz nad właściwym myśleniem o sobie samej i innych. Kiedy podejmujesz trud przebaczenia. Może się narażę za to, co napiszę. Ale bywa i tak, ze ludzie chodzą na wszystkie nabożeństwa, Msze święte. I to jest dobre i potrzebne. Ale jednocześnie mają problem miałam z zaakceptowaniem, że np. ktoś myśli inaczej niż oni.
Miałam w życiu 3 operacje. Przy ostatniej jak dochodziłam do siebie, to jeść mi się nie chciało. Ale to pewnie dlatego, że w kroplówkach była m.in. glukoza.
Planowałam pójść do kościoła jutro. Ale siedzę na antybiotyku. I mam dylemat. Bo czuję się w miarę ok, ale parę osób zapalenie gardła może ode mnie złapać. Powinnam być zła na lekarza, bo gdyby dał konkretniejsze leki, jak byłam na pierwszej wizycie, to może byłabym zdrowa dzisiaj. A tak temat się rozwinął w ciągu kilku dni, sam lekarz był lekko zaskoczony jak do niego wróciłam. Widzisz analogię? Powiedz Bogu jakie masz plany. A na pewno będzie jakaś korekta.
Życzę Ci szybkiego powrotu do formy.
Nick:Judyta
Data:13-04-2019 (20:45)
Treść:Magis, dziękuję. Uspokoiłaś mnie nieco. Masz rację, co innego jest intencją Postu. Być może ja po prostu skupiam się bardziej na swej silnej woli, samokontroli wewnętrznej, pragnę bardziej sobie, aniżeli Bogu coś udowodnić. Tak było za każdym razem, kiedy podejmowałam umartwienia. Bóg był gdzieś obok, nie stanowił ich sedna. Posciłam, czerpiąc satysfakcję, tego, że chudne, byłam dumna, bo "wytrzymałam", a przy tym nienawidziłam innych ludzi. Niech chociaż teraz, u schyłku tego Postu, w moim życiu będzie inaczej. Dziś był z wizytą u chorych, także na moim Oddziale, ksiądz biskup, który wizytuje w tych dniach moja parafię, przedwczoraj ksiądz z komunią, jutro może też przyjdzie, bo niedziela, zwłaszcza, że dziś biskup był bez Komunii. To były tylko odwiedziny chorych, dał obrazki, porozmawial, modlił się. Jutro na pewno zaś przyjdzie kapelan z komunią. Tak sobie myślę, że to tak jakby sam Chrystus przychodził do mnie, nie chcąc abym czuła się samotna w tym szpitalu, opuszczona, jakby chciał przypomnieć mi o swej nieustającej obecności w moim życiu.
Nick:Magis
Data:13-04-2019 (19:47)
Treść:Judyto, po pierwsze jesteś w szpitalu, więc jesz to, co dostajesz. Tak jak ktoś korzysta z żywienia zbiorowego i w piątek podadzą mu kotlet, to może ten kotlet zjeść.
Po drugie, coś jeść musisz. Po operacji potrzebujesz odzyskiwać siły i spożywać posiłki o określonej kaloryczności (słodki dżem to spora dawka kalorii).
Po trzecie, najważniejsze, przyjrzyj się temu, do czego Cię prowadzą te wyrzuty sumienia. Czy do tego by być bliżej Boga, czy może wręcz przeciwnie. Czy nie jest to pokusa, pod pozorem dobra, aby Twoje myśli koncentrowały się na czymś przyziemnym, a nie na Bogu. Bo może to jest tak, że Twoje myśli powędrowały do "kwestii dżemu", a odciągnęły Cię od postawy wdzięczności wobec Boga i koncentracji na Nim (o czym wczoraj pisałaś)? Co jest większym dobrem? Zobacz też co jest celem całego Twojego postanowienia. Bo raczej nie samo niejedzenie słodyczy jako takie...
Nick:Judyta
Data:13-04-2019 (17:05)
Treść:Moi Drodzy, mam jeszcze pewną wątpliwość. Chodzi o to, że jednym z moich postanowień wielkopostnych było niejedzenie słodyczy. Trwałam w tym postanowieniu, nie jadłam dżemu, miodu i oczywiście wszystkich innych pospolitych słodyczy. A dziś na śniadanie w szpitalu były dwie kromki chleba, szynka i dżem, bardziej marmolada, bardzo słodka. I ja zjadłam to wszystko, w tym ten dżem. To mnie dręczy, dżemu nie musiałam jeść. Złamałam swe postanowienie, tak długo w nim trwałam i wszystko poszło na marne. Mam ogromne wyrzuty sumienia. Mogłam zjeść tylko chleb z szynką, były dwa plasterki, mogłam je rozłożyć na dwie kromki, a ja łapczywie zjadłam wszystko.
Nick:Joanna
Data:13-04-2019 (15:34)
Treść:Dziękuję za dzisiejszy komentarz. Dla mnie tak po ludzku oznacza mniej więcej tyle, że nie zawsze wszystko musi mi pasować. Nie na wszystko się muszę godzić i że wycofanie i dystans jako skutek niezrozumienia - jeśli dobry
Ostatnimi czasy chyba utarło się przekonanie, że człowiek wierzący, to taki trochę pluszowy misio. Można go poprzytulać i wytarmosić. I to tarmoszenie zawsze musi pasować, bo przecież wymaga się więcej. A Jezus? On mówi, a kiedy widzi, że jest nierozumiany, oddala się. Przekładając to na czasy dzisiejsze, nie tłumaczy i nie próbuje udowadniać niczego. Bo i tak wie, że to nie zostanie przyjęte.
Nick:Joanna
Data:13-04-2019 (15:30)
Treść:Dziękuję za dzisiejszy komentarz. Dla mnie tak po ludzku oznacza mniej więcej tyle, że nie zawsze wszystko musi mi pasować. Nie na wszystko się muszę godzić i że wycofanie i dystans jako skutek niezrozumienia - jeśli dobry
Ostatnimi czasy chyba utarło się przekonanie, że człowiek wierzący, to taki trochę pluszowy misio. Można go poprzytulać i wytarmosić. I to tarmoszenie zawsze musi pasować, bo przecież wymaga się więcej. A Jezus? On mówi, a kiedy widzi, że jest nierozumiany, oddala się. Przekładając to na
Nick:Magis do Judyty
Data:13-04-2019 (10:56)
Treść:Judyto, to takie piękne, że potrafisz być Bogu wdzięczna nawet za te trudne doświadczenia, w chwili, gdy one się wydarzają. Przyjmujesz to, co przychodzi jako wolę Boga dla Ciebie tu i teraz. Żyjący na przełomie XVII i XVIII w. francuski jezuita Jean de Caussade, nazywał to "sakramentem chwili teraźniejszej".
14063 wpisów na 1407 stronach
« poprzednia -   1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  ...1407 - następna »

Liczba wyświetleń strony: 2753 * Liczba gości online: 3 * Ostatnia aktualizacja: 2019-04-19
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC