MENU






Księga Gości


Dodaj wpis



Nick:H do Adama
Data:18-10-2019 (17:29)
Treść:Adamie , nie wierzę w to co napisaleś. Jan jest człowiekiem religijnym, człowiekiem wielkiej głębokiej wiary, to widac po świadectwach i wpisach, jego przeżyciach duchowych mistycznych które zapisuje. Kazdy swoje przezycia czy to duchowe , czy mistyczne przedstawia na swój sposób, swoje uczucia i odczucia które przeżywa a tym bardziej związane z Bogiem, z wielkim oddaniem się długotrwałej modlitwie.
Czy wierzysz że zły duch przeszkadza Janowi? Ja wierzę jak najbardziej, mnie równiez przeszkadzaL i dalej to jest trochę w mniejszym stopniu, znikły mi dwa listy napisane do ks. Józefa z ekranu, kiedy odeszłam na dosłowną sekunde, agresje od innych, zazdrość, głos który o mało nie doprowadził mnie do załamania, przerwałam też nowennę pompejańską i inne sytuacje związane. Wydaje mi się że źle zrozumiałeś to co pisze Jan.
Nick:Joanna do adama
Data:18-10-2019 (15:34)
Treść:Skąd Twoje założenie? Skoro Bóg jest, to działa jak chce. Znam osobiście osobę, która również doświadcza widzeń. Czy mówi o tym otwarcie? Niekoniecznie. Dlaczego? Dlatego, że ludzie reagują podobnie jak Ty, czyli, że to niemożliwe jest. A mamy przecież przykład s. Faustyny, czy Alicji Lenczewskiej. Druga sprawa, czujność jest potrzebna owszem. Jan podzielił się tym, co przeżywa. Nie oznacza to wcale, że Ty musisz to przyjąć za pewnik.
Co do szatana i dręczenia - również tego doświadczyłam kiedyś. Jak się okazało, dzień przed spowiedzią. Oczywiście na spowiedzi opowiedziałam (po wyznaniu grzechów), co się działo. O dziwo - ksiądz mnie nie wyśmiał, nie negował. Z drugiej strony myślę, że jeśli ktoś pragnie rozwijać się duchowo, to bardzo szybko okaże się, że jest niezbędny stały spowiednik.
Ps. Szpital psychiatryczny to miejsce pomocy. Twój wpis wybrzmiał dla mnie jak lekka pogarda.
Nick:Judyta do adama
Data:18-10-2019 (15:33)
Treść:Adamie, dlaczego sprawiasz przykrość Janowi, a przy okazji ubliżasz pacjentom szpitali psychiatrycznych? Pana Jezusa, gdyby zszedł dziś na ziemię również wyzywałbyś od wariatów? Być może Jan doświadcza jakiegoś mistycyzmu. Niedawno na stronie głównej ks. Józef zamieścił tekst o pewnej mistyczce, która miała kontakt z duszami czyśćcowymi. Ją też badali psychiatrzy. Dla mnie Ona również była psychicznie chora?

A nawet jeśli ktoś z nas miałby faktycznie problemy psychiczne, to wg Ciebie nie ma prawa się tu wypowiadać?

Jak mogłeś tak powiedzieć do Jana? Na pewno jest Mu teraz przykro. Myślę, że świadomie zraniłeś Go. Gdyby ks. Józef widział w wypowiedziach Jana coś zdrożnego na pewno nie zamieszczałby tu takich wpisów. W końcu ukończył teologię i lepiej się na tym zna niż Ty. 

Ja wierzę Janowi, że Bóg zsyła na Niego wszystkie te doświadczenia. Fakt, iż sama nie miewam podobnych nie znaczy, abym kpiła z kogoś kto dzieli się z innymi swoją wiarą. Ja Janowi wierzę i na pewno dla większości z nas Jego świadectwo jest prawdziwe.
Nick:maciej
Data:18-10-2019 (15:14)
Treść:Bardzo konkretny i sensowny opis doświadczeń duchowych,psychicznych i emocjonalnych w obszarze wiary i intymności z tym związanej.PROŚBA O SZACUNEK!!!
Nick:adam
Data:18-10-2019 (13:25)
Treść:Możliwe, że piszę on wprost że szpitala psychiatrycznego....?
Nick:adam
Data:18-10-2019 (13:18)
Treść:Ajajaj...! Sądzę, że wpisy Jana nie powinny się tu znajdować,! Czy nasz ks. Józef nie widzi, że z Janem jest coś głęboko nie tak i że wymaga on pilnej konsultacji psychiatryczne?! Być też może, że sobie z nas kpi...?
Nick:Joanna do Jana
Data:17-10-2019 (22:51)
Treść:Dziękuję za Twoje wpisy.
Mnie też to cieszy. Bardzo mi tego brakowało, nie wiedziałam, że aż tak bardzo. Nie wiem jak dalej będzie, ale liczę na to, że kiedyś będzie normalnie, tzn. że będę mogła o własnych siłach chodzić na Mszę świętą, kiedy mi się tylko zapragnie. Póki co, jest jak jest. Sama nieraz się nad tym zastanawiam, przecież mogłabym odpuścić, na zasadzie "nie chce mi się". Po ludzku to takie proste, wiele rzeczy odpuszczam, z różnych powodów. Wiem, że swoje mam za uszami. Moja wiara nie jest godna do naśladowania. Ale jest czymś, co widocznie trzyma mnie przy życiu. I wiem, że nie jest dana raz na zawsze. Jeżeli się ją zaniedba, to będzie syf. Po prostu.
Byłam też u spowiedzi. U Boga nie ma przypadków. Usłyszałam od kapłana to samo, co jakiś czas temu. Dokładnie tak, jakby Bóg chciał dobitniej podkreślić, co ma mi do powiedzenia.
Nick:basiek
Data:17-10-2019 (22:02)
Treść:Myślę, że nie ma sensu odnosić się do sytuacji innych ludzi, ich wyborów, tego jak żyją, nawet jeśli coś się Tobie Judyto nie podoba, to jest ich życie. Ja wychodzę z założenia, że najlepiej zająć się sobą (w dobrym tego słowa znaczeniu), zobaczyć co ja robię nie tak i próbować to zmienić.
Rząd jest teraz taki, przedtem był inny, na pewne rzeczy nie mamy wpływu, więc co daje w tej sytuacji wkurzanie się...?
Bóg nie jest od spełniania naszych życzeń...ludzie mają tak różne sytuacje, problemy, na tym polega życie, że nie zawsze, a może wcale nie układa się tak jak byśmy chcieli - trzeba stawić temu czoło.
Wczoraj słuchałam audycji w której bohaterką była pani, która przeżyła wojnę będąc dzieckiem, straszne to były czasy - NIGDY nie chciałabym takich doświadczyć...
Ogólnie jedno słowo mi się nasunęło, właściwie dwa, ale nie wypada mi ich napisać, staram się być kulturalna.
Nick:Jan do rodziny
Data:17-10-2019 (21:58)
Treść:Kochani myślę że nadszedł czas bym odrobinę podzielił się z wami tym , z czym przez lata walczę . Niech ten mój wpis z przed dwóch lat , odrobinę zmrozi krew w żyłach tych którzy uważają że żyją tylko dla siebie . Niech to będzie dla was test na waszą wiarę . Na ile uwierzycie w to co wam już tutaj przekazałem , oraz przekazuję , taka jest wasza wiara . Ale już dłużej nie mogę milczeć , i patrzeć na to co się dzieje w dzisiejszym naszym życiu . Pragnę głównie zaapelować do tych którzy z dzieci dzisiaj robią narzędzie swoich oczekiwań . 


17 Październik 2017 rok

Jeszcze przed godziną szatan mocno szalał , chcąc coś wskórać , ale kiedy on szaleje mój duch pragnie coraz więcej modlitwy . Nie ma na niego lepszej broni, jaką jest modlitwa różańcowa . Szaleństwo jego trwało od niedzieli popołudnia , dlatego wczoraj nie mogłem się skupić, aby zanotować wydarzenia z ostatnich dni. Teraz kiedy przyjaciel mi podpowiada w moich notatkach, aż serce pragnie by przekazać to innym , aby ostrzec przed nieprzyjacielem. Bliska mi osoba za którego modliłem się w ostatniej notatce , odszedł do wieczności. Pan Jezus nie przystał jednak na moją prośbę , bo to Najświętsze Serce pragnie zbawienia , wszystkich dusz. Pan Jezus wiedział że nie pozostawię tej duszy w otchłani . Dni przed pogrzebem , oraz całą sobotę (dzień w którym odbył się pogrzeb)poświęciłem całodzienną modlitwę w tej intencji. Miałem dobrego stróża który stał na straży mej duszy , bo wszystkie ataki szatana były odpierane , a nawet byłem przygotowywany na jego atak. .Kiedy w piątek wróciłem z pracy , poszedłem nad sadzawkę , aby dokarmić ryby. Ktoś mi podpowiadał że będę miał spotkanie z ową duszą ,i tak się stało.Nie było nam dane porozmawiać , bo musiał uciekać. Ale zdążyłem zapytać:Czy spotkałeś Matkę Najświętszą . Nie .Czy spotkałeś Pana Jezusa . Nie.Czy grozi ci potępienie .Tak . Zapytałem jeszcze czy żałujesz tego życia którym szedłeś , Ale już nie zdążył na to pytanie odpowiedzieć . Odczuwałem w tej duszy wielki strach , drżenie jakby go ktoś gonił. Było to podobnie jak w 2013 roku w tym samym miejscu , kiedy to rozmawiałem z przyjacielem , wtedy był wielki spokój , mieliśmy dużo czasu , ale również wtedy kiedy zapytałem o Matkę Najświętszą , i Pana Jezusa odpowiedź brzmiała Tak spotkałem. W tym przypadku wiedziałem że będzie ciężko , bo jakże możemy skorzystać z uczty weselnej , skoro odmawialiśmy z zaproszenia przez lata .Kto nas przyjmie na ucztę weselną skoro nie mamy odświętnego ubrania?. Jednak żyłem wielką nadzieją że, uda mi się wyprosić u Matki Najświętszej , jeżeli nie Zbawienie to choćby kruczganek Ojca . Kiedy kończyłem modlitwę wieczorną w sobotę , oczekiwałem że przyjdzie aby mi podziękować , lecz moje oczekiwanie stało się tylko marzeniem. Było mi bardzo przykro że ,nie podołałem wyzwaniu.Zadawałem sobie pytanie , dlaczego ?, Choćby kruczganek , ale zawsze udawało mi się , Uprosić. Czymże zgrzeszyłem , że moja modlitwa już nie jest tak ważna ,jak choćby przed kilkoma dniami . Gdy położyłem się spać z modlitwą w mym duchu , to myśli jednak nie odbiegały od pomocy dla tej duszy. Przyszedł poranek niedzielny , leżąc w łóżku rozpocząłem jak każdego dnia, swoje modlitwy .Dzisiaj nie potrafię tego stwierdzić , wydawało mi się że, zaśnięcie nie miało miejsca. Ale to się wydarzyło , bo cały czas widzę to zajście.
Znalazłem się przed obliczem Ojca , padłem na twarz ze łzami w oczach, błagając o przebaczenie dla tej duszy . Gdy uniosłem głowę do góry po wcześniejszym wskazaniu Ojca , Ojciec się roześmiał , i powiedział wskazując na obok siedzącego Pana Jezusa ,,Oto Mój Syn , niech zadecyduje'' Spojrzałem w prawo siedział Pan Jezus , był dużo mniejszy od Ojca , ale był w Koronie którą otrzymał od Polski , kiedy został ogłoszony Królem . ''Padłem przed Panem Jezusem obściskując całe nogi , wiedząc że Jego stopy krwawią . Nie zważałem na to uwagi ,będąc w białej koszuli . Pan Jezus kazał mi wstać . 
Pan Jezus skinoł głową na .Tak.Ja z tej radości uniosłem ręce ku górze i wykrzyknąłem ,,hura''. Ojciec oraz Pan Jezus śmiali się z mej radości, która była krótka . Przypomniałem sobie że, nie podziękowałem Matce Najświętszej , gdy się odwróciłem do tyłu , dalej widziałem tylko przerażającą ciemność. Wypatrywałem Matki Najświętszej, ale nadaremnie .Do dziś zadaje sobie ciągle pytanie dlaczego jej tam nie było , i do dziś czuje ból w sercu ,że nie mogłem jej podziękować. Ciągle widzę tylko tę przerażającą ciemność ,ciemność ,która nawiązuje do niedzielnej Ewangelii.
Mt 22,1-14
.......,,Królestwo niebieskie jest podobne do króla , który wyprawił synowi ucztę weselną .................................Zobaczył kogoś, kto nie był ubrany odświętnie .Zapytał ;Przyjacielu , jak tutaj wszedłeś bez odświętnego stroju ?. On zaś milczał . Wtedy król rozkazał sługom ;Zwiążcie mu nogi i ręce i wyrzućcie go na zewnątrz , w ciemności . Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów . Bo wielu zaproszonych , a mało wybranych.''
Dzisiaj już wiem . że nie mogło tam być Matki Najświętszej . Bo znalazłem się tam przed tą duszą na sądzie ostatecznym . Niech Duch Święty was prowadzi , byście nie musieli oglądać tej przerażającej ciemności . Szczęść wam Boże . Pozdrawiam . 
Szczęść wam Boże . Pozdrawiam
Nick:H
Data:17-10-2019 (21:25)
Treść:Kochani proszę Was o modlitwę, abym dała radę jutro jechać do lekarza, tamto podleczone, z czego się bardzo cieszę bóle ustały, byłam parę razy na nabożeństwie różańcowym z Komunia św. a teraz dzisiaj, upadek potłukłam się bardzo, kolano rozniesione, czarne i znów ból i kule. Wczoraj radość, dzisiaj łzy z bólu, jestem raczej szczupła a tak się przewracam. Dziękuję.
15003 wpisów na 1501 stronach
« poprzednia -   1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  ...1501 - następna »

Liczba wyświetleń strony: 10694 * Liczba gości online: 12 * Ostatnia aktualizacja: 2019-10-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC