MENU






Księga Gości


Dodaj wpis



Nick:Emka
Data:10-02-2019 (18:33)
Treść:Przeczytałam właśnie komentarz O.Jozefa do dzisiejszej Ewangelii i przyszła mi taka myśl, jak cudowny, taktowany i delikatny jest Jezus wobec nas. Jak bardzo zaangażowany we wszystko, co nas dotyka, a szczególnie, w to abyśmy odwrócili się od grzechu, spróbowali żyć pięknie - w pełni, ufając, że nas obroni, wyciągnie z każdej trudnej sytuacji. On wie, że tylko wtedy będziemy mieli w sercu pokój i będziemy naprawę szczęśliwi.
Nick:Emka
Data:10-02-2019 (18:21)
Treść:Gdy mam wątpliwości co do wagi popelnianego przeze mnie grzechu, zastanawiam się, co by mógł mi powiedzieć Jezus w tej konkretnej sytyacji. Ostatnio przypomniały mi się słowa: odpuszczone są twoje grzechy; idź i nie grzesz więcej. Wiem, że Bog odpuści wszystko, ofiarowujac kazdemu czystą kartę, ale oczekuje też naszego wysiłku, aby zerwać z grzechem. Tak jest też z grzechem nieczystości. Nie powinniśmy szukać usprawiedliwienia, a jedynie uznać naszą słabość, bezsilność i wołać o pomoc.
Nick:Joanna do Judyty
Data:10-02-2019 (15:42)
Treść:Judyto, rozumiem Twoje pragnienie przyjęcia Komunii Świętej. Ale nie zwlekaj ze spowiedzią do Środy Popielcowej. Po pierwsze, nie wiesz, czy się jutro obudzisz. Po drugie, w tym dniu zwykle są też długie kolejki do konfesjonału i spowiedź też jest bardzo często na szybko. Jeżeli z jakichś przyczyn nie możesz się wyspowiadać, a masz grzech ciężki, to nie przyjmuj Komunii Świętej w tym stanie rzeczy, z myślą, że przyznasz się do tego później. To nie o to chodzi. Fakt, że Bóg zna Twoją walkę i walkę każdego, bez spowiedzi. Nie umiem Ci tego tak prosto wyjaśnić, myślę, że ks. Józef by odpowiedział rzeczowo. Ale te Twoje trudności, one również mają jakiś sens, Bogu wiadomy, a Ty pewnie zobaczysz go później. I przed spowiedzią módl się o dobrą spowiedź i za spowiednika, a Bogu zostaw resztę. Wierzę, że choć trudno, to Ci się uda. Ja dzielę się tylko swoim doświadczeniem.
Nick:Joanna do Judyty
Data:10-02-2019 (14:37)
Treść:Nie napisałam czegoś jeszcze. Ogromną, osobistą zasługę w tym, że w ogóle odważyłam się podejść do konfesjonału, po kilknastu jak nie więcej, miesiącach i podjąć ten temat, był właśnie ks. Józef. On cierpliwie (a może niecierpliwie - tego nie wiem) czytał moje maile, tłumaczył. Było tego sporo. W tamtym czasie w realu nie mogłam liczyć na taką otwartość kapłana, do spowiedzi jeździłam kilkadziesiąt km dalej, tak przy okazji. Aż w końcu zmieniło się wszystko. Nie, że od razu zerwałam z nałogiem. Ale pamiętam, że któregoś razu latem po Mszy św. powiedziałam, tak wprost: "Panie Jezu zrób coś z tym, bo jestem cholernie zmęczona". Dosłownie 5 sekund później wikariusz o coś tam zapytał. I już wiedziałam, dosłownie, że będzie dobrze:). Dzisiaj mieszkam w innym miejscu, ale właśnie dzięki tamtemu wikariuszowi, który mnie wtedy spowiadał, tak po prostu, bez jakiegoś nie wiem, tłumaczenia, zaskoczenia, nie wiem jak to nazwać, dzięki niemu odważyłam się szukać, pytać, przeżywać. To zapoczątkowało drogę, na którejaki teraz jestem. I mimo, że było i jest momentami ciężko, to wiem, że warto. Wierzę, że i Tobie się uda.
Nick:Judyta
Data:10-02-2019 (13:11)
Treść:Wróciłam że Mszy. Wiem, że to było zamysłem Boga, abym właśnie w tej uczestniczyła i wysłuchała homilii. Ksiądz mówił o grzechu, o tym jak grzeszni byli Izajasz, Piotr i Paweł. A jednak Bóg ich wybrał, uswiecil w ich grzesznosci. Mówił, że nie ma takiego grzechu, którego Jezus nie odkupił na krzyżu. Oraz, że człowiek, który walczy z grzechem już wygrał przez sam fakt podjęcia walki z nałogiem, grzesznym przyzwyczajeniem. Wiem, że w kontekście moich wątpliwości to kazanie było jakby skierowane do mojej sytuacji. Stąd też czuje, że przyjęcie dziś Komunii umacnia i mnie i nie była ona swietokradcza. Wczoraj było mi tak smutno, a dziś czuje wewnętrzny sposób. Pozdrawiam wszystkich i życzę błogosławionej niedzieli
Nick:M do J.
Data:10-02-2019 (12:28)
Treść:Na temat masturbacji, czy to grzech, jaki grzech, a może nałóg, a jak nałóg to nie grzech, a może lęki, a lęki to psychika a nie duchowość itd., itp. - w internecie jest pełno materiału na ten temat. Problem, myśle polega na tym, że można to różnie interpretować i przyjmować to co komu lepiej pasuje. Dlatego uważam, że najlepszym miejscem do takiego rozróżniania - grzech/nie grzech i jaki grzech - jest konfesjonał. Wiem nie jest to proste, ale lepszej drogi nie widzę. A z tego co tu piszesz, to wnioskuję, że nie masz problemów z wyrażeniem i nazwaniem swojej sytuacji, aby spowiednik mógł dobrze rozeznać i dać właściwą naukę.
Nick:Judyta do Joanny
Data:10-02-2019 (11:22)
Treść:Kochana Joanno, Twoje słowa są dla mnie balsamem. Jestem Ci ogromnie wdzięczna za to, że podzieliłas się swoją historia. Pamiętam, że w zeszłym roku trafiłam na spowiednika, który miał do tego zupełnie inne podejście. Od razu, kiedy to wyznalam, zapytał czy jestem panną.Zdumialo mnie to, że tak trafnie zdiagnozowal źródło tego problemu i wyjaśnil, że wszystko to pochodzi od Boga, że nawet kiedy to robie, Bóg mnie kocha. Później już nie trafialam na takich księży, ci u których się spowiadam nie dają żadnej nauki, spowiedź trwa krócej niż minutę. Dlatego postanowiłam, że przystąpie do Komunii, a przy najbliższej okazji, pewnie w Środę popielcową podczas spowiedzi powiem, że po tym czynie przyjmowała Komunię. Może wtedy spowiednik zareaguje i wyjaśni wprost jak wygląda sytuacja osoby niezameznej, skoro Bóg wyposażył ja w zwyczajne potrzeby jak u każdego innego czlowieka. Dziękuję jeszcze raz, droga Joanno za Twoje słowa.
Nick:Joanna
Data:10-02-2019 (00:55)
Treść:Odnośnie problemu opisanego poniżej. Poniższa ludzku sprawa nie jest prosta do ogarnięcia. Piszę jako osoba świecka, która miała z tym problem. Moje zdrowienie w tej materii zaczęło się od nazwania rzeczy po imieniu i spowiadania się z tego po każdym takim akcie. Mówiąc oczywiście kapłanowi wprost o co chodzi. Po którymś tam razie z kolei, spowiedź była na zasadzie przymusu, bo tak sumienie piekło. Dzisiaj? Dzisiaj, droga J. dzięki temu właśnie, mogę powiedzieć, że jestem wolna od tego. Więc spowiedź z tego, to jest też trochę jak pranie skarpetek. Dla Ciebie po ludzku może być bez sensu, bo i tak do tego wrócisz za kilka dni. Ale dzisiaj nie wiesz, w jaki sposób zadziała Bóg i kiedy to nastąpi. Aha, również mogę przyjąć Twoje tłumaczenie, bo też nie mam męża. Więc wiem jak to jest. Tylko, że no właśnie. Po co? Ja akurat miałam szczęście, bo trafiłam na ludzkich kapłanów, na samym początku walki z nałogiem. Przyznam, że trochę sama ich sobie niejako dobierałam. Ale dzisiaj wiem, że i takie doświadczenie było mi po coś potrzebne. Może też po to, bym nauczyła się szczerości.
Nick:e. do J
Data:09-02-2019 (22:46)
Treść:Zastanawiam się po co pytasz o zdanie innych w sprawach, co do których wiesz jaką odpowiedź uzyskasz, a i tak postąpisz według własnego uznania?
Nick:J. do b.
Data:09-02-2019 (21:59)
Treść:Dlatego, że nie cudzołożę, jak większość, która nie zadaje sobie żadnych pytań, nie ma żadnych wątpliwości i nie jest w stanie wykrzesać w sobie wyrzutów sumienia?
13742 wpisów na 1375 stronach
« poprzednia -   1... 3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  ...1375 - następna »

Liczba wyświetleń strony: 10232 * Liczba gości online: 6 * Ostatnia aktualizacja: 2019-02-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC