MENU






Księga Gości


Dodaj wpis



Nick:xxx
Data:09-10-2019 (20:11)
Treść:słyszałam, że człowiek, który napisał tę piosenkę stracił całą swoją rodzinę

https://www.youtube.com/watch?v=rDeiy9-t2GE

cieszmy się zatem naszymi bliskimi, dopóki z nami są
Nick:xxx do Judyty
Data:09-10-2019 (20:01)
Treść:kiedy jest ci smutno, kiedy jest ci źle,
spójrz na Jezusa, i przytul się,
i do Niego uśmiechnij się.

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni (Mt 5,6)
Nick:Joanna do Judyty
Data:09-10-2019 (19:52)
Treść:Judyto, podam Ci swój przykład. Wiem, co to znaczy zależność od rodziców. Moja wynikała wprost z faktu niepełnosprawności i tego, że mieszkałam na wsi.
Swoją sytuację możesz poprawić stopniowo. Po pierwsze nie musisz tak bardzo brać do siebie uwag mamy. Ona dalej będzie dawała Ci rady, ale spróbuj się dystansować, postawić granice.
Kwestia fryzury. Daj mamie sygnał, że masz taką fryzurę, jaka Ci się podoba. To samo z ubiorem. Na pytanie, gdzie byłaś i z kim - spotkanie ze znajomymi, jestem już dorosła.
Kwestie medyczne - tu nie ma co rozstrzącać. Czujesz się źle - idziesz do specjalisty po pomoc. Bierzesz leki i tyle. A mamie podsuń do poczytania np. wywiady osób, które doświadczyły depresji. Np aktor Olaf Lubaszenko. On również się leczył u psychiatry. Jeżeli to nie poskutkuje, to widzę w zasadzie dwa wyjścia. Albo staniesz się odporna na takie teksty, albo spróbujesz jasno i stanowczo powiedzieć, żeby mama nie wypowiadała się na tematy, o których nie ma wiedzy. Czwarta kwestia - dzisiaj nie ma takiego pojęcia jak "stała praca", nawet jeśli ktoś ma umowę na czas nieokreślony. Wiesz o tym, ale piszę to po to, byś nie sugerowała się tym, że się wyprowadzisz wtedy, jak znajdziesz stałą pracę.
Spróbuj o siebie zawalczyć. Bo niestety, ale nikt za Ciebie tego nie zrobi. Modlitwa to jedno. Ale oprócz tego trzeba wrócić na tor pomocy specjalisty. Przytulam Cię mocno.
Nick:Judyta
Data:09-10-2019 (18:48)
Treść:Moi Drodzy, Kochani,

nie wiem jak mam Wam dziękować. Jest w Was tyle dobra, empatii. Mój umysł nie potrafi wręcz pojąć takiego ogromu pozytywnych emocji, wsparcia, które mi przesyłacie.

Chciałabym być taka jak Wy. Tak wspaniałomyślna i dobra, pozbawiona tego egoizmu, który mnie przytłacza, dostrzegania tylko własnego złego samopoczucia. Czuję, że muszę zrobić sobie przerwę od internetu, dostrzec także inny świat, zauważyć innych ludzi i ich potrzeby, zbliżyć się do Boga.

Magis, moja sytuacja wygląda tak, iż od dłuższego czasu, właściwie od czerwca czekam na drugą recenzję mojej pracy doktorskiej. Na początku czułam się komfortowo z tym, że recenzent trochę się z tym spóźnia, gdyż w tym czasie mogłam spokojnie pozdawać egzaminy, dopełnić wszelkie formalności związane z przyszłą obroną, a także wyjechać gdzieś na wycieczkę. Ale jest już październik, ten profesor wciąż gdzieś podróżuje, częściej jest za granicą niż w Polsce i pomimo wielu próśb, delikatnej perswazji ze strony mojego promotora, aby jednak trochę przyśpieszył z tą recenzją, on zwleka. Nie wiem jak długo przyjdzie mi jeszcze czekać na tę recenzję i finalnie obronę. Ta sytuacja, ten stan zawieszenia sprawia, że trudno jest mi nawet podjąć gdzieś pracę, bo nie mając "papierka", że jestem już po obronie, siłą rzeczy musiałabym pracować poniżej własnego wykształcenia i kompetencji, zapewne na mało renomowanym stanowisku. To jest dla mnie bardzo frustrujące. Jednakże dziś wysłałam elektronicznie swoje cv i list motywacyjny do pewnej instytucji (taka forma elektronicznego przesłania dokumentów była akceptowalna) i po 15 października będą wszystkie kandydatury rozpatrywane. Może gdyby mi się udało chociaż tymczasowo, do czasu wpłynięcia recenzji i obrony, popracować gdziekolwiek, póki po obronie nie znalazłabym lepszej, właściwszej dla siebie pracy, poczułabym się lepiej psychicznie. Wierzę w to. Dlatego nie chcę dłużej siedzieć i czekać bezczynnie w domu. Postanowiłam dziś więc wysłać swoją kandydaturę (to praca administracyjna/biurowa - mam w tym pewne doświadczenie, byłam na rocznym stażu w Prokuraturze, pracując właśnie "przy papierkach"). Czuję, że to właśnie by mi pomogło. Nie byłabym taka przytłoczona.

Mogłabym już teraz się wyprowadzić. Ale może lepiej jest kupić mieszkanie, chociaż kawalerkę, aniżeli wynajmować. Mam pewne oszczędności, miałabym więc tzw. wkład własny, a mając stałą i pewną pracę mogłabym wziąć kredyt. Póki co postaram się naprawiać relacje z Rodzicami. Przecież wiem, że chcą dla mnie jak najlepiej. Wszakże nie zawsze będą przy mnie. Kiedy Ich zabraknie, być może nie poradzę sobie z wyrzutami sumienia, że kiedyś w swoim życiu uważałam, że są dla mnie uciążliwością.

Dziękuję Wam za wszystko. Jesteście wspaniali. Wrócę 17 października.
Nick:Kasia
Data:09-10-2019 (17:13)
Treść:Judyto to dla Ciebie :) choc nie tylko. Dla kazdego kto potrzebuje dzisiaj takie slowa uslyszec.
https://youtu.be/LjF9IqvXDjY
po angielsku ale egzamin z angielskiego masz za soba ;)
Nick:Magis
Data:09-10-2019 (16:45)
Treść:Judyto, nie wiem do końca jak wygląda Twoja sytuacja, ale czy nie jest przypadkiem tak, że kończysz (skończyłaś?) studia doktoranckie i czujesz, że właśnie pewien etap się zakończył? Życie toczyło się określonym rytmem, w pewnym sensie "przedłużyłaś studia", a dziś czujesz pewien niepokój co dalej będzie. Czujesz, że najwyższy czas stać się w pełni dorosła. To Cię być może stresuje. Masz już konkretne plany co dalej czy stoisz u progu decyzji?

Wiele cennych rad się tutaj pojawiło. Wyprowadzka to dobry pomysł. Ale chyba jeśli Twoja relacja z mamą dalej będzie wyglądała tak, jak dotychczas, to chyba znów będziesz musiała się codziennie meldować... Podkreślaj swoją dorosłość w sposób taktowny, ale stanowczy. Nie buntowniczo, ale raczej porozmawiaj szczerze z rodzicami. Czy rodzice wiedzą, że Ciebie drażni ich nadmierna troska? Bo może oni myślą, że uczynią Cię w ten sposób szczęśliwszą, a Ty dla świętego spokoju im nie mówisz, że ich postawa Ci przeszkadza. Czas postawić sprawę jasno. Nie musisz się opowiadać kto do Ciebie pisze albo z kim się spotykasz. Konsekwentnie udzielaj okrojonych informacji (np. SMS od znajomej, a nie od osoby X). W końcu przestaną pytać. W ten sposób wytworzysz sobie bezpieczną sferę "dla siebie".
Nick:Kasia
Data:09-10-2019 (16:14)
Treść:Judyto, jestes dzielnym Wojownikiem. Naprawde. Ale pozwol sobie na placz, to moga byc lzy oczyszczajace, uwalniajace, pochodzace od Boga. Przez tyle lat napewno duzo roznych zranien sie nagromadzilo w Twoim wrazliwym sercu. Nie tlum w sobie emocji, pozwol im wyplynac z Ciebie. Trudne sytuacje nalezy przepracowac a nie ignorowac, udawac ze wszystko jest w porzadku. Pozwol sobie na odczuwanie trudnych, bolesnych emocji. Pan Bog uzdrowi przez nie Twoje serce. Powiedz Bogu z czym sie zmagasz, co Cie najbardziej boli. On wie ale to jest Tobie potrzebne, poczuj ze On jest Twoim czulym Tata ktory Cie przytula nawet a moze przede wszystkim kiedy inni karca, krytykuja, odrzucaja, rania. Trudne sytuacje powinny nas przyblizac do Boga, tylko pozwol sobie na to. Zbliz sie szczerze do Niego, zaufaj Mu. A rodzicom powiedz czasem 'nie' i smakuj, poczuj jak dobrze czasem byc soba. Bog dal Ci pragnienia w Twoim sercu, pielegnuj je. Nie zawsze osoby ktore nas kochaja wiedza lepiej co dla nas dobre. Ty i Bog to wie. Pytaj Go, tak, stawiaj Bogu pytania i czekaj z ufnoscia az Go uslyszysz. On pragnie Twojego dobra. Jesli potrzebujesz lekow, idz do lekarza i powiedz jak sie czujesz. Oby lekarz dzialal dla Twojego dobra. Ale jesli chcesz tylko tlumic to co masz w sobie to sie nie uda. Bog wciaz bedzie sie o Ciebie upominal na rozne sposoby. Bog Cie kocha, zawsze, jest blisko, placze z Toba, tak, Bog oplakuje Twoje rany. Pozwol Mu na to, On chce zebys byla blisko. Zebys tylko byla, On sie wszystkim zajmie. Bede sie modlic za Ciebie. Chcialabym Cie przytulic. Walcz Judyto, dzielny Wojowniku. Nie Ci Bog blogoslawi.
Nick:miriam
Data:09-10-2019 (14:13)
Treść:Tobie oprócz leków potrzebna jest terapia, gdzie nikt nie będzie Cię oceniał, ale zaakceptuję Cię taką jaka jesteś. Wiele razy chciałam nieistnieć, ale tak się nie da. Ja zrozumienie znalazłam dopiero u psychologa. Szukałaś terapii gdzieś w innym miejscu? Ja od pierwszego psychologa też odeszłam, żeby nie powiedzieć, że uciekłam.
Nick:moni
Data:09-10-2019 (14:10)
Treść:Judyto nie załamuj się. Jeśli czułaś się lepiej po lekach to nie udawaj. Jesteś uzależniona emocjonalnie od rodziców i prawdopodobnie przez zaborczość mamy jesteś nadal sama i czujesz się nie dowartościowana. Rodzice popełniają błąd względem ciebie i tego nie widzą. Rozumiem cię bo byłam w podobnej sytuacji. Ciężko jest zadowolić wymagającą mamę... Czujesz ciągle że czegoś ci brakuje czujesz pustkę i czujesz się mniej ważna od innych ale to nie prawda. Rodzice cię takim zachowaniem krzywdzą i to bardzo! Poczytaj o toksycznych relacjach matka-córka. Ocknij się i nie daj się w to wciągnąć.
Nick:al do Judyty
Data:09-10-2019 (14:07)
Treść:Judyto,

1. po pierwsze - wróć do lekarki i powiedz szczerze, jaka jest sytuacja. Może przepisze Ci inne, np. słabsze leki. Powiedz, że się pomyliłaś, bo myślałaś, że już jest dobrze, a nie jest.

2. Zorientuj się, jak i gdzie byś mogła wynająć choćby pokój, na to nie trzeba mieć tak dużo pieniędzy.

3. Czytaj i medytuj rano Słowo Boże, i oddawaj Bogu całe swoje życie, wszystkie sprawy nadchodzącego dnia.

4. Spróbuj dziękować Bogu za wszystko, co Cię spotyka. Wiem, że to może brzmieć absurdalnie, ale Jezus mówi: Za wszystko dziękujcie. Czasem warto dziękować nawet przez łzy.

5. Czy masz przyjaciół? Bardzo dobrze jest spotkać się z przyjaciółką i pogadać, wyrzucić z siebie to, co Cię gnębi, przytulić się do kogoś, kto Cię kocha, ceni, lubi.

6. Jeśli masz chwilę, idź na spacer. U mnie dziś piękne słońce i cudowne kolory jesieni. Takie widoki bardzo podnoszą na duchu.

7. Zrób coś dobrego dla kogoś potrzebującego. Ja tego doświadczam wielokrotnie. Kiedy sama ledwo się ruszam, a jadę do przyjaciółki, która leży sparaliżowana 30 lat, źle słyszy, a ostatnio straciła wzrok, mówi bardzo niewyraźnie, i kiedy z dużym trudem siedzę u niej nieraz ponad 5 godzin, żeby dała radę się wypowiedzieć, to uwierz mi, wracam umęczona do granic możliwości i przeszczęśliwa.

8. Wiesz, że nie jesteś sama, wspieramy Cię mocno modlitwą, myślą. To dużo, kiedy wiesz, że są ludzie, którzy życzliwie o Tobie myślą.

Judyto, musimy być wojownikami. Życie z reguły nas nie głaszcze, a często mocno rani. Z Jezusem dajemy radę. Przepraszam, jeśli coś w niewłaściwy sposób napisałam, ale nie znam Cię osobiście, i nie znam się na depresji, więc trudno dobrze wczuć się w Twoją sytuację. Nie poddawaj się. Walcz!

Pozdrawiam Cię. Będę pamiętać o Tobie w modlitwie.
15003 wpisów na 1501 stronach
« poprzednia -   1... 3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  ...1501 - następna »

Liczba wyświetleń strony: 10567 * Liczba gości online: 10 * Ostatnia aktualizacja: 2019-10-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC