MENU






Księga Gości


Dodaj wpis



Nick:Judyta
Data:09-10-2019 (13:29)
Treść:Moi Drodzy,

czuję się fatalnie, ciągle płaczę, nic mnie nie cieszy, nie chce mi się żyć. Pamiętacie, pisałam jakiś czas temu, że próbuję żyć bez leków. Zgodnie z zaleceniami lekarza zaczęłam od zmniejszania dawki, teraz zaś już wcale ich nie biorę. I myślę, że to przez to tak bardzo źle się czuję. Nie mogę powstrzymać łez. Wszystko było w porządku kiedy przyjmowałam lekarstwa. Umiałam cieszyć się życiem, chciało mi się rano wstawać z łóżka, mieć jakieś plany i obmyślać ich realizację. Teraz czuję się tak jak przed czterema laty, kiedy całe moje życie, cała moja codzienność była jednym wielkim bólem psychicznym.

Wiem, co o tym myślicie i macie rację. Już kiedyś radziliście mi, abym się wyprowadziła. To by mi pomogło. Wiem o tym. Tak naprawdę to Rodzice namówili mnie, abym lekarce wmówiła, że czuję się bardzo dobrze, że nie potrzebuję już leków. Tak bardzo bali się, że będę naznaczona społecznie jako ktoś z depresją, czyli głupi, wariat itd., a jak w razie "znajdę męża, to zostawi mnie jak się tylko dowie, bo nikt z głupią nie będzie chciał być". Zrobiłam więc to, co mi kazali. Udawałam przed tą psychiatrą, że "jestem już całkiem zdrowa", a ona naiwnie uwierzyła. Teraz wiem, że popełniłam błąd. Czuję się tak samo jak wtedy kiedy chciałam się zabić.

Nie wiem dlaczego ja wciąż żyję z Rodzicami pod jednym dachem. Wciąż tłumaczę sobie, że jak tylko znajdę stałą pracę, której będę pewna, to jak najszybciej się wyprowadzę i oni utwierdzają mnie w tym przekonaniu, że tak właśnie będzie dla mnie najlepiej, bo przecież Oni "wiedzą co jest dla mnie dobre, najlepsze i jak powinnam żyć i jakie normy społeczne spełniać w kolejności". To wszystko mnie tak frustruje. Nie znajduję słów, aby to opisać.

Czuję się tak skrajnie kontrolowana i zniewalana. Mam już 32 lata, a moja Mama wciąż "podpowiada" mi jak powinnam, czesać włosy, na którą stronę je zaczesywać, kiedy je obcinać. I jest wściekła na mnie, obrażona kiedy fryzjerka obetnie mnie źle według niej i sama później wszystko poprawia. Kiedy dostanę jakiegoś smsa muszę tłumaczyć się od kogo. Nie wyobrażam sobie, abym mogła wyjść gdzieś z jakimś chłopakiem, którego wcześniej by nie prześwietlili i nie orzekli, czy "nie jest za mało wykształcony dla mnie"

Kiedy mieszkałam w akademikach każdego dnia musiałam się meldować wieczorem, a zarazem twierdzi, że to był najlepszy czas "aby kogoś poznać", a ja przez tyle lat nie korzystałam z tej sposobności.

Nie chcę już tak żyć. Chcę umrzeć. Zniknąć z powierzchni Ziemi, zatrzeć po sobie wszystkie ślady.
Nick:al
Data:09-10-2019 (12:11)
Treść:Moni, właśnie zaczęłam pisać o Księdze Jonasza, a tu wskoczył Twój wpis. Ja dziś na Mszy Świętej także się uśmiechałam do tego tekstu. Zawsze mnie wzrusza. To jedna z moich ulubionych Ksiąg Starego Testamentu, Księga Jonasza. Tyle w niej mądrości Bożej i sytuacji z życia wziętych. Ten opór człowieka przed słuchaniem poleceń Bożych. Wiem, czego Bóg dla mnie pragnie, wiem, co jest dobre, a jednak zamykam uszy i oczy i robię po swojemu. Przecież wiemy, że mamy miłować nieprzyjaciół, a ile w nas, we mnie, oporu, żeby pójść do ludzi, do których nie mam najmniejszej ochoty iść, których nie znoszę, bo może są po przeciwnej stronie sceny politycznej, może mnie jakoś skrzywdzili albo są po prostu niesympatyczni czy prostaccy itp.

Druga sprawa to bunt Jonasza na Boże miłosierdzie. Jonasz ucieka, bo nie może pogodzić się z tym, że Bóg jest pełen miłosierdzia i zamiast zniszczyć grzeszne miasto, lituje się nas nim. Nie tak powinno być według niego. My też, ileż razy myślimy lub mówimy, jak Bóg może na takie bezeceństwa patrzeć. Dlaczego ich nie zniszczy? Ile takich wypowiedzi dotyczyło np. wojny. Gdzie był Bóg? Dlaczego nie zniszczył najeźdźców? Przecież mógł, bo wszystko może. Okazuje się, że miłosierdzie Boga może nas zgorszyć. My wiemy lepiej.

Kiedy Bóg spełnia nasze oczekiwania i prośby, jesteśmy blisko Niego, szczęśliwi. Kiedy jednak Jego plany są inne, obrażamy się, jak Jonasz, kiedy drzewo dające mu upragniony cień, usycha. Tak wiele razy słyszałam i czytałam, że ktoś modlił się o zdrowie bliskiej osoby, a ona zmarła. Wtedy jest totalna obraza na Boga. Myślę, że musimy stale wzrastać w wierze, żeby coraz lepiej rozumieć sens naszego życia z Bogiem i dla Boga tu na ziemi.

Pozdrawiam Was. Poczytajcie Księgę Jonasza, jest świetna, daje do myślenia.
Nick:moni
Data:09-10-2019 (10:48)
Treść:W ostatnich dniach czytania są z księgi Jonasza. Judyto znasz tego proroka? Zobacz jakim był buntownikiem. Swoją drogą jakoś bliski jest mi ten prorok. Judyto myślę że warto o Jonaszu poczytać. Był wyjątkowym prorokiem walczącym z wola Bożą a jednak Bóg go powołał. Jak czytam jego rozmowę z Bogiem to się uśmiecham. Bóg jest naprawdę niesamowity!
Nick:moni
Data:09-10-2019 (09:55)
Treść:Judyto planowanie ma swoje dobre i złe strony. Ja np. jestem raczej chaotyczna i robię wszystko spontanicznie co niestety czasem również jest negatywne bo nie jestem do końca dobrze zorganizowana i czasem w nadmiarze obowiązków się po prostu gubię. Czasami chciałabym być bardziej "ogarnięta". Ty znowu jesteś chyba przeciwieństwem bo wszystko chcesz mieć na tip top ale niestety tak się nie da. Tak jak wszyscy ci mówią to posłuchaj. Kiedyś słyszałam takie powiedzenie "Chcesz rozśmieszyć Pana Boga powiedz mu o swoich planach"
Nick:Jan do Judyty
Data:08-10-2019 (22:36)
Treść:Droga Judyto
Pamiętam twoją radość w szpitalu , kiedy byłaś szczęśliwa ze swojej przemiany . Wtedy prosiłem byś tych starych śmieci nie podmiotła pod dywan , ale je posprzątała . Wydaje mi się że nie posłuchałaś mej rady . Dlatego dzisiaj ktoś ciągle tobą manipuluje . Jesteś dobrą ciepłą kobietą i pełnej wiary , jednak nie potrafisz się przeciwstawić temu , który wpada i manipuluje tobą w chwilach najważniejszych . Gdy przychodzi czas na modlitwę , czy pójście do kościoła . Wszyscy jesteśmy grzesznikami , złamanie swego postanowienia nie oznacza że jesteś przegraną osobą . Z tego co zauważyłem jesteś ambitną osobą . Może za ambitną . Czasami stawiasz poprzeczkę , do której nie możesz dosięgnąć . Zatrzymaj się na chwilę i zrób sobie rachunek sumienia . Co jest nie tak , gdzie popełniłam błąd . Może powinnam uporządkować sprawy przeszłe . Judyto jestem tym ostatnim który chciałby z butami wchodzić w twoje życie , ale kiedyś pisałaś jak nienawidzisz PISu. Mimo że ten rząd uratował nasz kraj przed najgorszym. Nienawidząc kogoś jest wielkim grzechem . Być może nie zdając sobie sprawy z poczucia grzechu , przyjmowałaś komunię św.
Z życia wiem że zwykle zawsze większość ma rację . 
Miałem kiedyś sen . Było rozwidlenie ulic . Na rogu jednej z ulic stała kobieta , sprzedawała owoce . Podszedłem do tej kobiety zrobiłem zakup . Gdy skręciłem w drugą ulicę słał mężczyzna . Oboje byli w podeszłym wieku . Mężczyzna też sprzedawał owoce . Mimo że już wcześniej zrobiłem zakup , szkoda mi się go zrobiło i zakupiłem ponownie . Oni byli małżonkami , ale ich zawiłość doprowadziła do tego że ich małżeństwo się rozpadło . Kiedy się wybudziłem z tego snu , dowiedziałem się , że są to dusze które oczekują odemnie pomocy .Judyto zbyt często jestem myślami przy tobie , bym teraz o tobie nie pamiętał ?. Pozdrawiam . Szczęść ci Boże . 
ps. do świętości to daleka droga .Dziękuję za modlitwę .
Nick:H do Judyty
Data:08-10-2019 (22:31)
Treść:Byłam na Nabożeństwie Różancowym, chociaż ból jest ale trochę przycichł. Poleciłam w modlitwie Rózańcowej wszystkich, a szczególnie Ciebie Judyto, mówiąc Matce Bożej, aby ci dała pragnienie i chęć uczestnictwa w tym nabożeństwie.
Piszesz, że przegrałaś, nic nie przegrałas,tylko sobie wmawiasz. Nie planuj, nie obiecywaj sobie, że pójdziesz, po co? może być wtedy jakaś przeszkoda, kiedy się zbliża ten czas ta godzina, to poprostu ubierz sie i idź, i ciesz sie tą chwilą, że możesz być. Dziękuj Bogu, że przyszłaś,że jesteś tu dla Niego i Maryi, a nie rozpamiętujesz w dziwny sposób. Bóg cię widzi, kocha i sie cieszy na Twój widok, że poświęcasz Mu swój czas i masz duży, duży plus u Pana Boga.
Pozdrawiam.
Nick:Joanna do Judyty
Data:08-10-2019 (19:33)
Treść:Judyto, a może problem tkwi gdzie indziej? Tzn. masz inną optykę spojrzenia. Od razu mówisz, że "przegrałaś". Właśnie... bo Ty tak sobie postanowiłaś, będzie fajnie, bo cały miesiąc będziesz chodzić na nabożeństwo różańcowe. A może, w niektórych przypadkach, nie trzeba aż takich postanowień? Po prostu, podejdź do tego tak, że wstajesz i idziesz - bo chcesz spotkać się z Maryją na modlitwie. I dziękuj Bogu, za łaskę, że możesz tam pójść. Zmierzam do tego, że Bóg nie oczekuje od człowieka perfekcjonizmu, określonej ilości modlitw itd. Bo można "modlić się cały dzień" i się nie modlić. A jeżeli odczuwasz przymus takich postanowień, to zanim je podejmiesz, pomódl się chwilę. Że np. chciałabyś Bogu ofiarować to i to, ale wiesz, że jesteś słaba. Dlatego prosisz Boga o wsparcie, by to Jego wola się wypełniała w tym, co podejmujesz. Kiedy będziesz ponawiać tę prośbę, by to On działał, wówczas będzie Ci łatwiej. Nie wytrwałaś, bo może tak po ludzku "nie czujesz pragnienia tej modlitwy", może to jeszcze nie ten moment, kiedy masz siłę do takiej modlitwy w kościele. I nie przegrałaś. Równie dobrze możesz odmówić różaniec w domu. Pozdrawiam serdecznie.
Nick:xxx do Judyty
Data:08-10-2019 (18:59)
Treść:to tylko propozycja, :) pozdrawiam

https://www.youtube.com/watch?v=1XmuFb5Zi-M
Nick:Judyta do Jana
Data:08-10-2019 (15:35)
Treść:Janie,

świadectwa Twojej wiary są takie niezwykłe, tak poruszające. Tak wiele w nich mistyki, niemalże osobistego kontaktu z Bogiem i Świętości, jaki nie każdemu jest dany. Być może w dawnych czasach ludzie odczuwali podobnie, teraz to, co Ty przeżywasz, co staje się Twoim udziałem należy do wyjątków.

Tak pięknie piszesz. Zawsze ilekroć czytam Twoje słowa, jestem wzruszona do tego stopnia, że nie mogę powstrzymać łez. Pozwalam im swobodnie płynąć i czuję jak moje serce bardzo cierpi, bo nie ma w nim nawet cząstki tak wielkiej wiary i zaufania Bogu, jakie Ty posiadasz.

Będę pamiętała o Tobie w modlitwie. Jesteś takim dobrym człowiekiem, tak bardzo uduchowionym. Ja dziś przegrałam swoją walkę ze złem. Nie idę na Różaniec. Nie mogę, bo nie chcę, bo jestem tak skrajnie słabym człowiekiem, wiem, że przegrałam walkę z samą sobą, złamałam swe postanowienie. Sama modlić się nie chcę. Obiecuję sobie, że jutro pójdę. I proszę Boga by dodał mi sił, bym nie pogrążyła się całkowicie.
Nick:Jan do Joanny
Data:07-10-2019 (23:36)
Treść:Droga Joanno , masz rację , moja wiara nie powstała na zasadzie że tak dla mnie się spodobało . Żyłem wiarą , ale często zadawałem sobie pytanie , dlaczego innym wolno , a ja nie mogę .Czasami zazdrościłem ,. Jednak dzisiaj wiem że Bóg miał wobec mnie inne zamiary , niż te którymi chciałbym się zaspokoić . Czułem się taki oddalony na pustynię . Jednak kiedy tak szedłem przez tę pustynię pojawiło się maleńkie źródełko . Złośliwcy chcieli to źródełko zniszczyć , jednak nie zdołali bo pod tym źródełkiem , był mocny korzeń winorośla . To winorośle ukazało się nad powierzchnią . Złośliwcy cały czas walczą by go zniszczyć .Jednak korzeń jest bardzo dobrze uzbrojony , i winorośle to zaczyna przynosić pierwsze owoce . Joanno ty , jak cała rodzina jesteście w mej ciągłej pamięci .Powierz proszę swoje utrudzone życie Matce Bożej , myślę że nie pozostawi cię w potrzebie . Pozdrawiam serdecznie . Szczęść Boże .
15003 wpisów na 1501 stronach
« poprzednia -   1... 4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  ...1501 - następna »

Liczba wyświetleń strony: 10606 * Liczba gości online: 8 * Ostatnia aktualizacja: 2019-10-22
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC