MENU






Księga Gości


Dodaj wpis



Nick:Jan do Agi
Data:01-04-2019 (21:54)
Treść:Nosimy w sobie tyle różnego rodzaju lęków . Boimy się gniewu Bożego boimy się reakcji innych ludzi , odrzucania, podejmowania decyzji,tego , co czeka nas w przyszłości...Tę listę można kontynuować bez końca. Każdy z nas ma inne lęki , nikt nie jest od nich wolny. Sami nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. Wiele z nich jest zresztą uzasadnionych. Bóg pragnie nas jednak od nich wyzwolić. Wzywa nas do pełnego zaufania Mu , do uczynienia odważnego kroku wiary, dzięki któremu w pełni Mu zawierzymy . Jeśli powierzymy się Bożej Opatrzności i będziemy podążać za głosem Jezusa Pasterza , nic złego nie może nas spotkać. Nie oznacza to , że będziemy wolni od przeciwności losu czy ludzkiej niechęci . On jednak zawsze weźmie nas w obronę . Każdy z nas wezwany jest do odwagi , bo kto natomiast się lęka , nie osiągnie doskonałej miłości. Czasami powstrzymujemy się od pewnych opowiadań , doświadczeń , po to , abyśmy nie zostali odrzuceni, zlekceważeni przez słuchającego. Wtedy uważamy że lepiej może to przemilczeć. Ago Pamiętaj o jednym że to nie Bóg jest tym który chciałby cię nastraszać obawą o twoje grzechy . Bóg jest miłością jest naszym Ojcem . A każdy ojciec który kocha swoje dziecko jest przygotowany na przebaczenie nawet najcięższych grzechów . Najważniejsze jest tylko byśmy szczerze przeprosili i żałowali tego czego żeśmy się dopuścili w swoim życiu . Tu i teraz , byśmy zdążyli jeszcze przed odejściem z tego świata . A wszystkie lęki pochodzą od złego . Jeśli ty jak piszesz kiedyś nagrzeszyłaś , a dzisiaj postanowiłaś się dużo modlić , to w takich przypadkach szatan próbuje odciągnąć cię od modlitwy . To on cię nastrasza . Pamiętaj nie wolno ci nigdy zwątpić , bo on potrafi to wykorzystać . A wiem to ze swojego doświadczenia .Od ponad sześciu lat , kiedy rozwiązałem nieziemską zagadkę działo się coś dziwnego ze mną , odczuwałem wielkie lęki , ktoś ciągle mnie prześladował . Za dużo byłoby tutaj pisać , ale tylko pragnę przytoczyć choćby te najważniejsze zdarzenia . W połowie stycznia 2013 roku po rozwiązaniu jak wspominałem tej zagadki , w moim kroczu pojawiło się coś w rodzaju czyraka . Po trzech dniach było już wielkości dużego orzecha laskowego . Nikomu o tym nie mówiłem nawet w rodzinie , nie chciałem by się zamartwiali , ale udałem się ze swoją sprawą do Najlepszego , Najwyższego Profesora w którego Sercu znalazłem ukojenie . Trzeciego dnia po wieczornej toalecie , podjąłem Dialog z Panem Jezusem . PANIE JEZU CHRYSTE czy to znaczy że dajesz mi sześć miesięcy życia ,jak mojemu przyjacielowi? WIEM ŻE W TWOIM KRÓLESTWIE JEST PRZEWSPANIALE I JA JESTEM GOTOWY BY TAM PÓJŚĆ ALE SPÓJRZ ILE JA MAM TU JESZCZE NA TYM ŚWIECIE DO ZROBIENIA? . Pomyślałem wtedy o trzech jakże ważnych wątkach , nie będę o tym pisał bo byłoby za dużo , ale był to wątek<
kościelny
społeczny
rodzinny
Po tym Dialogu położyłem się spać gdzie spokojnie zasnąłem.
Nie miałem zamiaru szukać pomocy w lekarzach , zdałem się całkowicie na swojego Najwyższego Profesora . Diagnoza była trafna , po trzech dniach i do dnia dzisiejszego niema po tym śladu . Ale kiedy nadszedł czas pół roku po zdarzeniu , znalazłem się w Warszawie w szpitalu . Tam było gorzej z diagnozą . Zostałem wypisany z zapaleniem oskrzeli . Kazano mi leżeć . Lecz na drugi dzień poczułem się dobrze i przystąpiłem do pracy . Praktycznie od tamtego czasu nie korzystałem z usług lekarza , zaufałem tylko jednemu , którym jest Pan Jezus . Podobnie było z moimi łękotkami gdzie w 2012 roku miałem już skierowanie do szpitala , a w 2013 roku zostały uleczone przez Najwyższego uzdrowiciela . Ale za dużo byłoby was męczyć . Ago nie poddawaj się bo Pan Jezus pragnie abyś zawierzyła Mu całe swoje życie . Mało tego że się dzisiaj boisz , szatan kiedy traci dusze na której mu zależało , jest nawet zdolny do nastraszania cię poprzez koszmarne sny . Ale nie zrażaj się Michał Archanioł jest na każde nasze zawołanie Będę miał cię w pamięci byś pozbyła się swych obaw . Bóg jest miłością i nikogo nie odrzuci . Szczęść ci Boże .
Nick:Joanna do agi
Data:01-04-2019 (20:41)
Treść:Droga Ago,
Do tego, co zaproponował Ci Piter, dołożyłabym jeszcze Ewangelię z wczoraj i komentarz ks. Józefa. Zaufanie Bogu to proces. Ja otrzymałam łaskę zrozumienia wreszcie, że spowiedź jest czymś wyjątkowym i że wtedy tak naprawdę nie chodzi o mnie i moje przewinienia, ale o to, że Bóg po raz kolejny mi przebacza. Myślę, że pomogłaby Ci szczera, spokojna rozmowa z kapłanem. Wiem, że w praktyce nie jest to łatwe, ale poproś o taką rozmowę/może spowiedź. Ewentualnie modlitwę kapłana nad Tobą i kapłańskie błogosławieństwo. Wiem, że księża na taką prośbę reagują zdziwieniem, zwłaszcza starsi wiekiem. Ale warto spróbować. Bo w momencie modlitwy nad Tobą, sprawowania sakramentów, kapłan jest narzędziem samego Chrystusa. Nie należy dopatrywać się w tym jakiejś mocy magicznej. Ale moje osobiste doświadczenie z sakramentem namaszczenia chorych pozwala mi stwierdzić z całą pewnością, że tam jest moc Boża właśnie. Sama także bałam się wczoraj bardzo. Myślałam, że nie wyduszę zdania na spowiedzi. Że będę mówić bez ładu i składu. I chyba było mi wszystko jedno. No czasami mi się zdarza taki irracjonalny lęk. Jak wczoraj. Ale w momencie kiedy zbliżyłam się do konfesjonału, po znaku krzyża lęk gdzieś wyparował.
Miłosierdzie Boga jest zawsze dostępne dla tych, którzy chcą się nawrócić i nawracają się. Zawsze. Bóg jest Bogiem wymagającym, to prawda. Ale zawsze czeka na człowieka. Pomyśl o tym. I poproś Ducha Świętego o dar odwagi i spokoju. Pozdrawiam Cię serdecznie.
Nick:Piter do agi
Data:01-04-2019 (19:55)
Treść:Aga, przeczytaj spokojnie komentarze ks. Józefa do dzisiejszej i jutrzejszej Ewangelii. Wydaje mi się, że tam jest dużo stwierdzeń dla Ciebie. Pozdrawiam.
Nick:al do agi
Data:01-04-2019 (18:07)
Treść:Aga, dlaczego boisz się zaufać komuś, kto Cię bardzo, bezgranicznie kocha, kto nigdy Cię nie oszuka, nie zwiedzie, nie skrzywdzi. Może masz jakiś niewłaściwy obraz Boga? A może też bardzo trudne doświadczenia z ludźmi. Nie wiemy, bo nie piszesz o tym. Jeśli czujesz się samotna i przegrana, to przytul się duchowo do Jezusa. To Ktoś, kto też pragnie Cię przytulić, bo kocha Cie, troszczy się o Ciebie i martwi się Twoją kondycją. My wszyscy jesteśmy grzesznikami, robimy to, czego nie chcemy, jesteśmy słabymi ludźmi. Jezus o tym wie i tym się nie gorszy. Pragnie, żebyśmy uwierzyli, że On jest Miłością. A miłość to troska, dobro, czułość, pragnienie obdarowywania. Może spróbuj przed Najświętszym Sakramentem powiedzieć o wszystkim Jezusowi, nawet się przed Nim wypłakać. Trzymaj się, życie z Jezusem jest piękne, pozbawione lęku. Może napisz coś więcej o sobie. Pozdrawiam Cię serdecznie.
Nick:adam do W. dz
Data:01-04-2019 (17:07)
Treść:Drogi W. dz ja dzisiaj sam adorowalem Najswietszy Sakrament, byłem z ojcem na grobie mamy ale przygnębienie jeszcze mnie nie opuszcza. Wiem, że to normalne, pojutrze do pracy, trzeba żyć. Serdecznie Cię pozdrawiam!
Nick:aga
Data:01-04-2019 (17:01)
Treść:Hej, ja to sie boje zaufać Bogu, boje sie kary za grzechy, odmawiam sporo modlitw, ale tez sie boje, nie tylko o siebie. Ksiądz opublikowal moj list o odmawianiu Nowenny do Maryi Rozwiązującej Wezly, ze to może byc, to ja sie zaniepokoilam i kazalam usunąć. Nie chce dawać zlego przykladu. Czuje sie samotna i przegrana.
Nick:Joanna do Judyty
Data:01-04-2019 (15:55)
Treść:Wspomniany przeze mnie film "Miłość i miłosierdzie" nie jest biografią św. s. Faustyny. To film fabularno-dokumentalny, ukazujący historię powstania obrazu Jezusa Miłosiernego, oraz kultu Miłosierdzia Bożego. Oglądałam go też trochę z innej perspektywy, bo mieszkam w mieście, w którym bł. ks. Sopoćko mieszkał w ostatnich latach swego życia, moja obecna parafia to sanktuarium Miłosierdzia Bożego. W filmie stosunkowo mało jest o samej s. Faustynie, tzn. nie jest jakoś szczególnie mocno ukazany temat jej wnętrza duchowego. Pewnie dlatego, że tego w żadnym filmie pokazać się nie da. Mnie ów film jakoś specjalnie nie zaskoczył. Być może dlatego, że wcześniej czytałam "Dzienniczek" i sama ta lektura wywarła na mnie wtedy bardzo duże wrażenie.
Nick:Joanna do Judyty
Data:01-04-2019 (15:41)
Treść:Judyto, w każdej parafii jest księga intencji mszalnych. Tam ksiądz zapisuje termin odprawienia Mszy św. (data, godzina), intencję, wysokość złożonej ofiary i dane tego, kto zamawiał.
Co do wysokości ofiary za Mszę św. Jest "co łaska", jednak zwyczajowo przyjmuje się, że wysokość ofiary powinna stanowić dzienny koszt utrzymania kapłana.
I teraz są też parafie, które mają przykładowo ustalony cennik. Który parafianie znają. W mojej byłej parafii ofiara za Mszę zwyczajowo to 60 zł.
Ja zamawiając Mszę św. pytam wprost, jaka jest wysokość ofiary za Mszę - jeśli tego nie wiem. Czy ksiądz się obrazi, jeśli wyciągniesz ustaloną przez siebie kwotę - tego nigdy nie wiadomo, bo to zależy też od tego, jakim jest człowiekiem. Jeden przyjmie i będzie ok, zdarzyć się może, że wspomni, że kwota jest zbyt mała.
Wreszcie, o czym warto pamiętać, nie płacisz za odprawienie Mszy św. Bo sakramenty są za darmo. Złożona ofiara to wyraz Twojej troski bardzo ogólnie mówiąc o kapłana.
Nie wiem jak to inaczej określić. Ale zdarzyło mi się, że zamawiałam Mszę św.(fakt, że w specyficznym miejscu - kaplica szpitalna) i ksiądz nie przyjął ofiary w ogóle, stwierdzając, iż pewnie mam masę innych powodów, żeby inaczej wydać te pieniądze. Później po roku poprosiłam go smsem o wsparcie modlitewne tylko. Po godzinie dostałam wiadomość, że ks. jest za granicą, ale odprawi jeszcze tego samego dnia Mszę św. w podanej intencji. Do dziś noszę wspomnienie o nim w pamięci i Bogu dziękuję, że zetknął nasze drogi. Znam też takiego księdza, który (nie wiem, jak się ma do tego prawo kanoniczne) odprawia Mszę zawsze, kiedy ktoś go o to poprosi, albo tak to ustawia, żeby była w możliwym najbliższym terminie.
Nick:W.Dz.do Adama
Data:01-04-2019 (15:25)
Treść:Adamie, bardzo wzruszył mnie Twój ostatni wpis. Musisz mieć świadomość, że tu na ziemi jesteśmy tylko pielgrzymami przez ileś lat, wyznaczony przez Boga. My ludzie wierzący w Boga w Trójcy Jedynego, dążymy swoim życiu do spotkania z Bogiem w niebie, mamy cel w swoim życiu i znamy jego sens. Przebywanie z Bogiem w niebie, z Maryją, z najbliższymi, których kochaliśmy, a już odeszli do wieczności to najpiękniejsza droga naszego miejsca. U ateistów, życie kończy się wraz ze śmiercią. Pozostaje nicość, pustka, brak tej radości ze spotkania z kochającym Bogiem. Może katolicy cierpią więcej niż ateiści, ale my znamy sens cierpienia, możemy również swoje cierpienie ofiarować w czyjeś intencji. Wiem, że bardzo tęsknisz za swoją mamą i Twoja tęsknota na tym etapie Twojego życia jest ogromna. Musisz ten etap przejść, ale nie musisz być w tym sam. Kiedy jest Ci bardzo ciężko, idź do kościoła, uklęknij pod Krzyżem Chrystusa i powiedz co czujesz, porozmawiaj z Maryją, Ona Cię zrozumie, ukoi Twój żal i tęsknotę. Kiedy mój tato zmarł ponad rok temu, ja codziennie modlę się, odmawiam w jego intencji Koronkę do M. B., prosząc, aby dobry Bóg przyjął do Królestwa niebieskiego, często chodzę na grób, aby pobyć z nim w samotności, porozmawiać, podziękować?
Twojemu tacie jest trudniej niż Tobie. On mieszkał z mamą do końca, opiekował się i kochał. Odeszła dla niego najbliższa jego sercu osoba, z którą spędzał 24 godz./dobę. Życie toczy się dalej i musimy powstawać by iść dalej.
Adamie, życzę Ci, aby ten czas żałoby po stracie ukochanej Mamy przybliżył Cię do Jezusa, abyś w Jego ranach, Zmartwychwstaniu zrozumiał sens ludzkiego życia. Pozdrawiam Cię serdecznie.
Nick:Judyta
Data:01-04-2019 (14:02)
Treść:Jeszcze chciałam zapytać w związku z mszą, którą zamówiłam. Otóż, zamawiałam telefonicznie dziś rano, bo byłam w innym mieście niż mieszkam. Jutro chcę pójść do Biura i zapłacić. Ale jak nam to ująć w słowa czy ile płacę za mszę, nie obrazi Księdza. I czy 50 zł wystarczy, jeśli powie co łaska? Czytałam, że to zazwyczaj odpowiednia kwota. I jeszcze, czy ta moja ofiara będzie gdzieś zaksięgowana? Bóg zapłać za odpowiedź :)
14063 wpisów na 1407 stronach
« poprzednia -   1... 4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  ...1407 - następna »

Liczba wyświetleń strony: 2779 * Liczba gości online: 8 * Ostatnia aktualizacja: 2019-04-19
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC