MENU






Księga Gości


Dodaj wpis



Nick:"
Data:03-05-2021 (15:42)
Treść:+
"(...) lecz Ty jesteś Bogiem pokornych, wspomożycielem pobożnych, opiekunem słabych, obrońcą odrzuconych i wybawcą tych, co utracili nadzieję".

Błogosławionego dnia
Nick:Magis do Basiek
Data:03-05-2021 (13:14)
Treść:Basiek, bardzo pięknie piszesz o przebaczeniu, o tym, że przynosi ono wolność i jest przejawem siły, a nie słabości.
Inni mogą mieć inne zdanie na temat przebaczenia, oglądać inne programy, mieć inną hierarchię wartości. Ich sprawa. Różnimy się między sobą. Ważne jest to, czego Ty pragniesz, jak Ty chcesz żyć.

Trudno jest mi określić z jakiego powodu Twoja siostra powraca do bolesnych zdarzeń z przeszłości. Mogę postawić jedynie hipotezy.
1) Siostra chce coś zmienić w swoim życiu, porzucić uzależnienie i dociera do źródeł problemu.
2) Siostra "testuje" jak Ty się do niej odnosisz, czy rzeczywiście zmieniłaś do niej podejście, czy może Ci zaufać. Sprawdza jak reagujesz na to, co ona mówi. Czy wytykasz jej błędy, czy wysłuchujesz.
3) Wracanie do bolesnych zdarzeń może też być wołaniem o pomoc. Może mieć trudność z tym, żeby wprost prosić o wsparcie, więc dużo mówi na te tematy po to, żebyś Ty wyszła z jakąś inicjatywą pomocy.
4) Siostra może nie ma z kim rozmawiać na trudne tematy. Nikogo nie obchodzą jej problemy. Emocje ją przerastają i w pewien sposób przelewa je na Ciebie, by móc je z powrotem przyjąć trochę przetworzone przez Ciebie (w ujęciu psychoanalitycznym nazywa się to "kontenerowaniem uczuć)
5) Może być to też przejaw depresji.

Nie wiem, powody mogą być różne. Tych kilka przychodzi mi od razu do głowy. A może to być coś jeszcze innego.

Nie wiem jak teraz wygląda Wasza relacja, ale może warto by było przy kolejnej takiej sytuacji, po wysłuchaniu tego, co chce Ci przekazać, w bardzo empatyczny sposób powiedzieć jej:
- że, zauważyłaś, że te tematy rodzą w niej wiele emocji, że są dla niej trudne
- że to rozumiesz i że ona ma prawo odczuwać takie emocje i to jest naturalne
- stwierdzić, że porusza te tematy już wielokrotnie (Uwaga! Bez cienia wyrzutu!), że budzi to Twoją troskę o nią i że chciałabyś jej pomóc, ale nie wiesz jak, zatem
- zapytać ją jak jej się wydaje czego ona w tym momencie potrzebuje, co Ty byś mogła dla niej zrobić.

Taka rozmowa może wnieść nowe otwarcie w Waszych relacjach. Pozwoli też lepiej zrozumieć powody powracania do bolesnych zdarzeń, ale też wyznaczy drogę na przyszłość. Kiedy stworzysz swojej siostrze przestrzeń, w której może wyrazić swoje potrzeby, być może będzie to dla niej coś nowego, czego dotychczas od nikogo nie otrzymywała. Jeśli zechce, powie Ci o tym jakie ma potrzeby. A może dopiero sama będzie musiała zadać sobie to pytanie, bo zbyt wiele rzeczy zagłuszała w sobie dotychczas.

Podjęcie takiej rozmowy wymaga też od Ciebie gotowości do udzielenia jej pomocy. Jeżeli nie czujesz się na siłach prowadzić taką rozmowę, nie musisz. Dla Ciebie Wasza relacja też jest w jakimś stopniu obciążająca. Cokolwiek powiesz, ważne żeby to było szczerze i bez narzucania.

To, co piszesz o sąsiadce brzmi jak opis urojeń prześladowczych i ksobnych. Pytasz jak się do niej odnosić. Zwyczajnie, mając świadomość, że ta kobieta prawdopodobnie choruje na schizofrenię. Naprawdę świat takiej osoby jest bardzo dla niej trudny. Ty myślisz, że ona Cię nie widzi, a tymczasem w jej głowie może dziać się wiele rzeczy, może właśnie ma omamy i słyszy głosy, a może wydaje jej się, że Ty i reszta sąsiadów tak jej dokuczacie, że ona powinna zrobić awanturę, ale wspaniałomyślnie nic nie powie. Nie wiemy. Radziłabym grzecznie reagować na jej zachowanie, być wyrozumiałą, ale na siłę nie zagadywać. Jeżeli będzie miała do Ciebie pretensje o rower, to postaraj się bardzo grzecznie jej powiedzieć, że rozumiesz, że jest to dla niej uciążliwe, ale że absolutnie nie chcesz jej w żaden sposób utrudniać życia i po prostu nie możesz gdzie indziej przechowywać roweru i postarać się, żeby ona zrozumiała, że jesteś do niej życzliwie nastawiona.

Dobrze by było porozmawiać z kimś z rodziny tej sąsiadki, ale nie wiem czy jest taka możliwość. Rodzina może nie być świadoma, że ta pani np. przestała brać leki i rozwinęła objawy. Pacjenci często odstawiają leki, a rodzinę zapewniają, że regularnie leki przyjmują.
W razie nasilonych problemów, gdyby zagrażała sobie lub innym, należy dzwonić na numer alarmowy. Być może któraś interwencja zakończy się odwiezieniem sąsiadki do szpitala psychiatrycznego.
Nick:h do basiek
Data:03-05-2021 (12:07)
Treść:Basiek, nie przejmuj się zbytnio, tym wszystkim co się wokół dzieje. Nigdy nikt nikomu nie dogodził w niczym i nie dogodzi nawet w rozmowie jest to trudne, nie zawsze się rozumie tę drugą osobę, o co jej chodzi, dlaczego reaguje tak a nie inaczej w naszej rozmowie (mam na myśli tą sąsiadkę) Nikt nie jest idealny, ale wiemy że są tacy, którzy chcą być o poprzeczkę wyżej( może i nieświadomie to robią) chcą być ważniejsi i zwrócić na siebie uwagę. Twoja sąsiadka ma problem sama ze sobą, swoim zachowaniem, zaakceptowaniem nowego środowiska, sąsiedztwa, nie poukładana od wewnątrz, na pewno to jest też i w jakimś stopniu choroba niechęć do ludzi, a może i samotność, czy niska samoocena? nie znasz jej przeszłości a może to też jest powodem że jest taka uciążliwa i powiedziałabym złośliwa.
Nick:basiek do Magis
Data:03-05-2021 (09:04)
Treść:Mam siostrę, która jest uzależniona od alkoholu, nasza relacja była bardzo trudna, jednak od jakiegoś czasu mamy zupełnie inny kontakt. Zmieniłam podejście, przestałam oczekiwać od niej rzeczy niemożliwych do zrobienia, przez co ona nabrała do mnie zaufania - to tak bardzo krótko.
Bo chcę zapytać Magis co to jest, że moja siostra prawie podczas każdej z rozmów wraca do wydarzeń z przeszłości - bolesnych dla niej, trudnych, ciężkich, w których jest dużo żalu...tak jak wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, tak wszystkie rozmowy prowadzą do tych tematów...
Nie umiem jej pomóc, aczkolwiek staram się być, słuchać jej, nawet wtedy gdy jest mi ciężko podczas tego słuchania - bo kiedy kończymy rozmowę udaje mi się "zrzucić" to z ramion...

I kolejne pytanie dotyczy mojej nowej sąsiadki. Wg mnie ma ona urojenia - twierdzi, że sąsiad przewierca się do niej, przesuwa złośliwie meble, słucha głośno muzyki, rzuca granaty do ogródka, ja budzę ją każdego ranka wyciągając rower z piwnicy (to akurat jest fakt, ok. 6.30 idę po rower). Nasłała dzielnicowego na tego sąsiada, a twierdzi, że to reszta sąsiadów nasłała go na nią. Czuje się przez nas odrzucona, twierdzi, że my jesteśmy zgrani bo długo już tu mieszkamy, a ona jest nowa i my jej nie chcemy.
Fakty są takie, że ludzie, którzy tutaj mieszkają są otwarci na innych, również na nowych sąsiadów, są towarzyscy, chętnie przystaną i porozmawiają.
Moje pytanie brzmi - jak zachowywać się wobec takiej osoby. Na początku normalnie rozmawiałyśmy ze sobą, ostatnio udawała, że mnie nie dostrzega, a ja mając świadomość tego, że ma do mnie żal, pretensje też udawałam, że jej nie widzę. Z drugiej strony, jeśli jest naprawdę chora to nie mogę mieć do niej pretensji o jej zachowanie...
Nick:basiek do Magis
Data:03-05-2021 (08:45)
Treść:Magis, masz zupełną rację, nie chcę żyć ich życiem, nie chcę swojego postępowania, zachowań, myśli odnosić do tych konkretnych dziewczyn, kobiet. Złapałam się na tym, że pomyślałam sobie, że będę się ładnie ubierać, dbać o siebie aby im coś udowodnić.
Ja mam czuć się i wyglądać dobrze dla siebie, żeby akceptować siebie, a tym samym być bardziej otwarta, akceptująca, kochająca innych. Chcę brać przykład z Pana Jezusa i starać się, a przynajmniej prosić Go o pragnienie przebaczenia z serca innym, ale też sobie. Przebaczenie to wolność osoby, która przebacza, to moc - nie słabość, to siła, siła miłości, TEJ MIŁOŚCI...
Taką pierwszą sytuację, którą pamiętam w związku z tymi dziewczynami, to sytuacja gdzie jedna z tych dziewczyn wykrzyczała do mnie, że trzeba mieć "zryty beret" żeby przebaczać. Ja tylko wspomniałam o programie (dokumencie) w którym ojciec przebaczył zabójcy swojej córki, jako jedyny bliski osób (kobiet), które ten mężczyzna zamordował. W dodatku to był taki znak rozpoznawczy, czy oglądałyśmy ten sam dokument...
Tak, że Magis bardzo Ci dziękuję, że dotknęłaś duchowego aspektu tej sytuacji, dla mnie jest to bardzo ważny aspekt, właściwie odpowiedziałaś na pytanie, które mnie nurtowało, a którego nie zadałam...
Nick:do Antoniny
Data:02-05-2021 (18:56)
Treść:+
"Święty Boże ..."

Dzisiaj byłam dwa razy w kościele parafialnym, u Pana Jezusa Eucharystycznego, rano - na Mszy św. a wieczorem na nabożeństwie majowym i różańcu. Modlitwa w różnych intencjach, śpiewane też były Suplikacje "Święty Boże ,,, trochę zmienione, ale tekst dobrze dobrany, tym śpiewem modlono się właśnie o zdrowie (ustanie zarazy) ... 
Jestem szczęśliwa, mogłam patrzeć prosto w oczy Panu Jezusowi i uwielbiać wystawionego w Najświętszym Sakramencie ... prosiłam też o zdrowie osób mi bliskich, których zapewniałąm o modlitwie, prosiłam także o swoje zdrowie, by Pan pozwolił mi szczęśliwie wrócić do domu (trochę oddaliłam się na parę dni) ... 

Pozdrawiam serdecznie.
Błogosławionego wieczoru
Nick:Magis do Basiek
Data:02-05-2021 (18:31)
Treść:Basiek, piszesz, że będziesz powoli zmierzała do odstawienia leków. Myślę, że korzystne byłoby teraz wrócić na terapię, żeby we wrześniu, gdy zaczniesz powoli odstawiać leki, być już w środku terapii, mieć wsparcie i lepszą umiejętność radzenia sobie. Zmiana w terapii nie następuje z dnia na dzień, jest wolniejsza niż działanie leków. Wprowadzenie trwałych zmian trochę trwa. Ta zmiana już zachodzi, o czym pisałaś niedawno. Ale myślę, że warto by było jednak popracować w terapii. Jeśli nie podejmiesz terapii i będziesz odstawiała leki, to może się zdarzyć "tąpnięcie" nastroju. Jakie będą skutki tego nie wiemy na 100%. Nie wiemy też na ile trwała jest ta przemiana, która się w Tobie dokonuje. Bo może tak być, że będzie Ci trudniej walczyć o utrzymanie tych rzeczy, które już osiągnęłaś. To, co piszę, nie oznacza, że sugeruję, by nie odstawiać leków. Nie. Lepiej spróbować odstawić leki (oczywiście w sposób ustalony z psychiatrą) i zobaczyć jak organizm reaguje, jaki ma to wpływ na psychikę, czy jesteś w stanie dobrze funkcjonować. Dobrze by było jednak, żeby ta rezygnacja z leków nie była traktowana jak strata czegoś, ale jako sukces, że może leki okażą się już zbędne. Warto zatem zadbać o to, by było "coś" w zamian - terapia, która pomoże Ci utrwalić efekty zachodzącej zmiany, pójść naprzód i nauczyć się jak uchronić się przed ewentualnym nawrotem objawów. Terapia też przecież powoli, ale oddziałuje na procesy w mózgu. Dlatego z całego serca zachęcam, żebyś jednak zdecydowała się podjąć terapię.

Odstawiając leki coś tracisz, ale coś zyskujesz. O tych korzyściach i stratach warto też rozmawiać na terapii. Czasem zdarza się tak, że gdy ktoś ma już właśnie odstawić leki, to objawy gwałtownie wracają. Dlaczego może się tak dziać? Bo jest lęk, że bez leków sobie nie poradzi. Leki stały się zabezpieczeniem, bez którego taka osoba nie widzi normalnego życia. W trakcie terapii można efektywnie pracować nad tymi różnymi lękami, które nie zawsze są uświadomione.

O (nie)akceptacji swojego ciała i ewentualnych nieprawidłowych sposobach radzenia sobie ze stresem (np. poprzez zajadanie) warto również porozmawiać z terapeutą.
Bioxetin (czyli fluoksetyna) zmniejsza apetyt. Nie wiem jakie masz BMI, ale branie leków po to, by utrzymać pożądaną wagę, nie jest najlepszym pomysłem. Jeśli będą problemy z utrzymaniem prawidłowej masy ciała, to warto skorzystać z pomocy dietetyka.

Jeśli chodzi o sytuację w pracy, to bardzo dobrze, że masz możliwość wyboru grupy, z którą przebywasz. Jesteś potrzebna i chciana. Nie musisz spędzać wolnych chwil w toksycznym towarzystwie. Nie musisz swoim bólem przypłacać tego, że ktoś Twoim kosztem chce sobie poprawić humor i traktuje Cię jak worek treningowy - wyładuje się na Tobie i sobie pójdzie. Nie musisz się na to godzić. Możesz żyć inaczej i chyba czujesz, że rzeczywiście chcesz, by było inaczej.
Dobrze, że widzisz zachodzące w Tobie zmiany. Piszesz, że chyba następuje przełom. To dobrze. Możesz uwolnić się z "niewoli" emocjonalnej, w jakiej w pewien sposób trzymała Cię ta koleżanka, którą znasz od lat. Twoja zmiana będzie powodem Twojej radości, ale u tej koleżanki może wywołać złość, bo zabraknie jej osoby, na której mogła się wyładować, poczuć przewagę itp.

Jeśli chodzi o kwestie obgadywania i obserwowania Cię, to jest to grząski grunt. Może tak jest, a może tylko tak interpretujesz, tak Ci się wydaje. Nie wiem. Nie neguję tego, że tak może być, ale łatwo nadbudować coś o wiele większego niż rzeczywiście jest. W takich sytuacjach warto zastanowić się nad tym, co sama dokładnie słyszałaś, a nie co mogło się zdarzyć, a pewności nie masz.
Zobacz, kolega doniósł Ci, że jesteś obserwowana przez te koleżanki. Co zrobiłaś? Zaczęłaś sprawdzać czy one na Ciebie rzeczywiście patrzą. Co one mogą myśleć? Mogą się zastanawiać dlaczego ona tak na nas badawczo patrzy. Za chwilę się może okazać, że ktoś im doniesie, że są przez Ciebie obserwowane... :) Tworzy się atmosfera domysłów, plotek, sugestii, niedopowiedzeń. Pytanie o to, czy Ty naprawdę chcesz w to wchodzić. Czy nie szkoda Ci własnych nerwów? Czy chcesz żyć ich życiem, czy swoim? Chcą patrzeć, to niech patrzą. Piszesz, że "nie pozwolisz, żeby takie sytuacje i tacy ludzie Cię dołowali". Zgoda, masz prawo zatroszczyć się o siebie, swoje emocje. Masz prawo czuć złość. Kiedy piszesz "tacy ludzie" to zastanawiam się co jest pod tym określeniem - czy jest to skrótowe określenie grona tych koleżanek, czy jednak coś innego. Chciałabym Cię przestrzec przed tym, by do Twojego serca niepostrzeżenie nie wkradała się wrogość i osądzanie tych koleżanek. Obrona i stawianie granic zdecydowanie tak, ale wrogość nie. Przepraszam Cię, być może doszukuję się czegoś, czego tu w ogóle nie ma. Chciałabym Cię jedynie zachęcić do tego, abyś przyglądała się nie tylko zmianom, które zachodzą na poziomie poznawczym i behawioralnym, ale żebyś też popatrzyła na to wszystko również z poziomu duchowego. Pamiętaj, że sfera psychiczna i duchowa wzajemnie na siebie oddziałują. Czy zmiany, które widzisz, prowadzą do większej miłości bliźniego czy w jakimś stopniu oddalają od innych? Ja wiem, że to co napisałam w poprzednim zdaniu jest trochę nieprofesjonalne, ale myślę, że skoro korespondujemy na stronie Przemiany, to mogę odwołać się również do aspektu duchowego zmiany.

Bardzo się cieszę, że są osoby, które mogą Cię wspierać. To bardzo potrzebne. Ale nie zapominaj, że te osoby też są w jakichś relacjach, zależnościach, może są animozje między nimi a tymi koleżankami.
Każda koleżeńska czy przyjacielska relacja wymaga obdarzenia zaufaniem. Wierzę, że wokół nas jest wiele osób życzliwych, gotowych wspierać innych. Takie wsparcie w miejscu pracy jest bardzo potrzebne. To jest zasób, który pomaga Ci w radzeniu sobie z trudnościami.

Basiek, na koniec raz jeszcze podkreślę, że jestem pełna uznania, że tak walczysz o bycie sobą, prawdziwą sobą.
Pozdrawiam Cię ciepło. Chętnie odpowiem na Twoje pytania.
Nick:basiek do Magis
Data:02-05-2021 (15:29)
Treść:Magis, mam do Ciebie kilka spraw, pytań...jednak nie dotarłam do pani psycholog. Najpierw chciałam się do niej zarejestrować, później jednak nie doszło to do skutku. Wtedy pisałam o tamtych koleżankach z którymi totalnie mi nie po drodze. Na dzisiaj sytuacja wygląda w ten sposób, że jestem z innymi osobami na przerwie śniadaniowej, od dwóch innych grup dostałam zaproszenie.
Miłe to bardzo, ale nie o tym chciałam pisać. Po pierwsze cały czas przyjmuję leki, już drugi rok. We wrześniu mam zmniejszyć dawkę i powoli z nich wychodzić. Leki mają nazwę bioxetin, biorę 1 tabletkę. Obawiam się trochę tego co będzie gdy już nie będę ich zażywać. Teraz wydaje mi się, że radzę sobie dobrze. Nie wiem jak to będzie gdy z nich zrezygnuję. Poza tym schudłam kilkanaście kilogramów, boję się, że jak je odstawię to nie dam rady utrzymać obecnej wagi (może to mniej istotny problem, ale dobrze czuję się z sobą taką jak teraz).
Kolejna sprawa, jeszcze odnośnie tej sytuacji w pracy - wśród tych dziewczyn jest też moja koleżanka z którą znamy się prawie całe życie. Ja dla niej byłam takim tłem, które zapewniało jej lepsze samopoczucie. Odbijała się ode mnie jak od trampoliny. Tak naprawdę nie ma już na mnie takiego wpływu jak kiedyś, zupełnie inaczej już myślę na temat jej zachowania czy tego co mówi, jednak w kontakcie z nią nadal robię się malutka, taka niepewna, taka stłamszona - chociaż teraz chyba następuje przełom.
Zablokowałam jej numer telefonu po tym jak tamte dziewczyny obgadywały mnie w jej towarzystwie (nie pierwszy raz) na przerwie, po czym wróciły, a ta moja koleżanka, podekscytowana, rozradowana "przybiegła" do mnie. Magis, byłam tak wkurzona, co ją tak cieszyło w takiej sytuacji...? Nie rozumiem takich ludzi totalnie. Odezwała się do mnie, spojrzałam na nią w taki sposób, że momentalnie się odwróciła do innej osoby.
Tamte dwie dziewczyny nie rozmawiają ze mną. Ponoć mnie obserwowały. Teraz gdy to piszę to się śmieję. Kolega mi doniósł, że jestem obserwowana. Zaczęłam sobie na nie patrzeć, czy rzeczywiście tak jest, zarówno jedna jak i druga gdy spojrzały na mnie (każda w innym momencie) i spotkały mój wzrok i uśmiech (wymuszony) odwróciły wzrok. Wiesz, Magis, pomyślałam sobie, że nie pozwolę sobie, żeby tego typu sytuacje, czy tacy ludzie mnie dołowali.
Kolega (z obecnej pracy) powiedział mi abym starała się mieć dystans. Oni dobrze się znają, pracują jakiś czas ze sobą.
Cieszę się, że ci ludzie są różni.
Cieszy mnie też fakt, że jestem na tyle otwarta, że mogą mi dawać wsparcie, takie zwyczajne, nie chodzi mi o to aby się na kimś uwieszać.
Magis, co o tym wszystkim sądzisz?
Jeszcze kilka rzeczy chodzi mi po głowie, później Cię zapytam, może będziesz mi mogła odpowiedzieć.
Pozdrawiam Ciebie i Wszystkich serdecznie :)
Nick:W.Dz.
Data:02-05-2021 (09:22)
Treść:"Nie możemy, jako latorośle, żyć poza winnym krzewem. Gdy nie słuchamy słowa, wysychamy, jak gałąź odcięta od krzewu"- z dzisiejszego komentarza Księdza Józefa.
Żyjąc z Jezusem w codzienności swojego życia, zjednoczona z Nim, tylko wtedy jestem tak naprawdę szczęśliwym człowiekiem. Być zawsze z Nim zjednoczonym. On we mnie, a ja w Nim, jak gałązka w krzewie winnym. Wtedy moje życie ma autentyczny sens i cel.
Nick:Antonina
Data:02-05-2021 (08:55)
Treść:Święty Boże, Święty mocny,
Święty a Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami

https://www.youtube.com/watch?v=P1mSZaDgej8
19358 wpisów na 1936 stronach
« poprzednia -   1... 4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  ...1936 - następna »

Liczba wyświetleń strony: 19641 * Liczba gości online: 10 * Ostatnia aktualizacja: 2021-05-18
© 2002-2021 by ks. Józef Pierzchalski SAC