MENU






Księga Gości


Dodaj wpis



Nick:Judyta do Joanny
Data:01-04-2019 (11:47)
Treść:Joanno, dziękuję za poradę. Idąc za Twoim wskazaniem zamówiłam mszę o pomyślny przebieg operacji na czwartek na godz. 7.00. Na pewno nie będzie zbyt wiele osób o tak wczesnej porze i w dzień powszedni, ale może to i lepiej...
Cieszę się, że tak szczęśliwie ułożyły się Twoje sprawy, jeśli chodzi o spowiednika. Na pewno był w tym jakiś Boży plan :) Co do filmu, o którym wspominałaś, na mnie ogromne wrażenie zrobił film o siostrze Faustynie, którą grała Dorota Serca. Wydaje mi się, że ten, który Ty oglądałaś w kinie jest tylko kopią tej starszej produkcji... Cieszę się jednak, że Tobie, mimo wszystko się podobał. Z filmów o osobach duchownych na mnie największe wrażenie zrobił film Prymas. Trzy lata z Tysiąclecia, o kard. Wyszyńskim, a także o ks. Popiełuszce z Adamem Woronowiczem . Później już unikałam filmów o świętych i błogosławionych, sama nie wiem dlaczego zaczęły mnie irytować tego rodzaju produkcje, podobnie jak te, eksponujace martyrologie polska. Nie dlatego, że coś neguje, ale z powodu obecności w nich jednowymiarowych postaci, dobrych lub złych, podczas gdy rzeczywistość zazwyczaj jest szara, a granica między złem a dobrem, przyzwoitoscia a nikczemnoscia niezwykle płynna... :(
Nick:Judyta do Joanny
Data:01-04-2019 (11:46)
Treść:Joanno, dziękuję za poradę. Idąc za Twoim wskazaniem zamówiłam mszę o pomyślny przebieg operacji na czwartek na godz. 7.00. Na pewno nie będzie zbyt wiele osób o tak wczesnej porze i w dzień powszedni, ale może to i lepiej...
Cieszę się, że tak szczęśliwie ułożyły się Twoje sprawy, jeśli chodzi o spowiednika. Na pewno był w tym jakiś Boży plan :) Co do filmu, o którym wspominałaś, na mnie ogromne wrażenie zrobił film o siostrze Faustynie, którą grała Dorota Serca. Wydaje mi się, że ten, który Ty oglądałaś w kinie jest tylko kopią tej starszej produkcji... Cieszę się jednak, że Tobie, mimo wszystko się podobał. Z filmów o osobach duchownych na mnie największe wrażenie zrobił film Prymas. Trzy lata z Tysiąclecia, o kard. Wyszyńskim, a także o ks. Popiełuszce z Adamem Woronowiczem . Później już unikałam filmów o świętych i błogosławionych, sama nie wiem dlaczego zaczęły mnie irytować tego rodzaju produkcje, podobnie jak te, eksponujace martyrologie polska. Nie dlatego, że coś neguje, ale z powodu obecności w nich jednowymiarowych postaci, dobrych lub złych, podczas gdy rzeczywistość zazwyczaj jest szara, a granica między złem a dobrem, przyzwoitoscia a nikczemnoscia niezwykle płynna... :(
Nick:adam
Data:01-04-2019 (11:43)
Treść:Dziękuję Judyto i Piterze! A może jest tak, że wierzący cierpią w takich sytuacjach bardziej niż ateiści? Może, gdybym uważał, że mama już nie istnieje nigdzie, to łatwiej bym się pogodził z jej odejściem. Ja wierzę, że się kiedyś spotkamy i już za tym bardzo tęsknię. Bywają momenty, że chciałbym umrzeć aby dołączyć do mamy. Jest też tak, że tak naprawdę, to mojej mamy nie ma już od wielu lat i zdążyłem się do tego trochę przyzwyczaić. Moj ojciec niestety nie... Pozdrawiam
Nick:Joanna
Data:31-03-2019 (23:23)
Treść:Taki wielkopostny czas. Do spowiedzi zbierałam się długo. Nie z niechęci czy lenistwa, ale z obawy. Dziś byłam na seansie filmu "Miłość i miłosierdzie". Zaraz potem na Mszy świętej w kościele, w którym lat temu 12 zaczęła się moja droga z sakramentami na serio. Wtedy bardzo mi to pasowało. Bo nikt mnie tam nie znał, świątynia otwarta cały dzień i dyżury w konfesjonale do godziny 19.00.
Lat temu 12 jedną spowiedź tam przeżyłam bardzo głęboko, a raczej to, co mi ksiądz wtedy powiedział. W każdym razie to był przełom.
Kiedy podupadłam na zdrowiu, wiedziałam, że nie będę mogła tam przychodzić kiedy chcę i jak chcę.
Dzisiaj miałam okazję po latach być w tym miejscu znowu na Mszy świętej. Przystąpiłam do spowiedzi, w dodatku u tego kapłana, u którego (z niewiadomych dla mnie przyczyn) chciałam się wyspowiadać. Bóg jest niesamowity, już po raz kolejny spotyka mnie coś takiego, że mówię w myśli, że chciałabym pójść do spowiedzi i byłoby super, gdyby w konfesjonale usiadł ks. X. A potem jakoś tak się składa, jak dzisiaj właśnie.
Chciałam się tylko z Wami podzielić doświadczeniem działania Boga. Był czas lata temu, kiedy spowiedź na spokojnie była dla mnie czymś nieosiągalnym w ogóle. Więc unikałam tematu. Dziś mówię, że to Bóg znalazł na to sposób.
Gdyby jeszcze tak zechciał znaleźć sposób na to, bym mogła odwiedzać ten kościół bez pomocy osób trzecich, to byłoby już w ogóle super.
Nick:Joanna do Judyty
Data:31-03-2019 (22:59)
Treść:Wiesz, każdy zabieg to ryzyko.
Ale intencja Mszy dziękczynnej w Twoim przypadku mogłaby brzmieć tak: "Msza dziekczynna za pomyślny przebieg operacji, powrót do zdrowia i otrzymane łaski dla Judyty".
Intencja Mszy przed operacją to wiadomo "o pomyślny przebieg operacji i potrzebne łaski". Nie ma czegoś takiego jak przedobrzenie. Tzn. możesz zamówić dwie Msze św. jeśli chcesz. Możesz jedną. Możesz prosić o łaski w modlitwie prywatnej, możesz prosić o modlitwę bliskich czy znajomych. Robię to często. A z racji tego, że znam sporo księży, a jak nie ja to znajomi znają, to niekoniecznie muszę zamawiać Mszę we własnej parafii i martwić się, że termin za pół roku. Pozdrawiam Cię serdecznie.
Nick:Judyta
Data:31-03-2019 (13:30)
Treść:Adamie, pamiętam o Twojej Mamie w modlitwie. Nie czuj się winny tego, iż pragnąłeś, aby wyzwoliła się już z tego cierpienia, choroby i bólu. Przecież dla człowieka wierzącego to powinno być oczywiste, że lepszy świat jest w Niebie, a tu na ziemi jesteśmy tylko pielgrzymami. Myślę, że w rozpaczy po utracie kogoś bliskiego, po jego śmierci, ujawniają się właśnie nasze wątpliwości. Bo jeśli byśmy wierzyli całkowicie, to dlaczegóż mielibyśmy się smucić, że ktoś umiera...
Tak się czasem zastanawiam, ale prawda jest taka, że gdyby któreś z moich Rodziców umarło, ja chyba nie miałabym siły, aby normalnie żyć, funkcjonować, choć Bóg na pewno z czasem pozwoliłby mi się pozbierać, zrozumieć sens tego, że odchodzę Ci, których kochamy.
Moi Drodzy, chciałam jeszcze zapytać, czy mogłabym, jeśli moja operacja się powiedzie, czyli po 10 kwietnia, zamówić mszę w intencji dziękczynnej? Czy raczej powinnam przed operacją zamówić w intencji o pomyślny przebieg operacji? Wolałabym to drugie rozwiązanie, czyli po operacji, ale nie wiem, czy ksiądz się zgodzi, nie wiem jak sformułować swoją intencję. A wolałabym po operacji, ponieważ jeszcze przed pragnę przyjąć drugi raz namaszczenie, a nie chcę, aby to wszystko było w nadmiarze. Czyli namaszczenie przed operacją, po operacji, jeśli przeżyję, msza dziękczynna. Czy tak może być i jak sformułować intencję. Proszę o radę, moi Mili.
Nick:Piter do adama
Data:30-03-2019 (17:19)
Treść:Też pamiętam o Twojej Mamie. Jest szczęśliwa u Boga, to najważniejsze. A czyściec już przeszła na ziemi przez chorobę.
Nick:Filip do Joanny
Data:30-03-2019 (16:40)
Treść:Nikt nie umie nadstawiać drugiego policzka, no chyba że się jest o. Maksymilianem czy ks. Popiełuszko. Rozumiem, że gdy człowiek całkowicie odda się Jezusowi, może być do tego zdolny. Kiedy widzi już tylko Boga. Całe życie to praca nad sobą. Najważniejsze, żeby się nie załamywać tylko iść do przodu. Pozdrawiam. Też się cieszę, że można tu pogadać, choć raczej czytam niż piszę.
Nick:xxx do Joanny
Data:30-03-2019 (11:18)
Treść:A ja jestem nadal otwarta, pozostałam sobą, tak naprawdę to sama nie wiem czy to dobrze, czy źle, bo z tego co widzę, ciągle jestem narażona na ciosy i wykorzystywanie.
ostatnie dni były dla mnie trudne. W moim zakładzie pracy była roczna ocena pracownika. W ubiegłym roku poza dotychczasowymi zadaniami dostałam dodatkowe zadanie, przy którym zmagałam się przez pół roku od stycznia do połowy czerwca, ?zmagałam się? bo musiałam siedzieć nad tym po godzinach, w dodatku przy gorszym zdrowiu, w połowie czerwca miałam operację i potem korzystałam ze zwolnienia lekarskiego. I właśnie, jak się kilka dni temu okazało, właśnie za te pół roku dostałam najniższą ocenę od poprzedniego kierownika, który już nie pracuje. Nie mogłam powstrzymać się od wypowiedzenia tego, co myślę o tej ocenie. Obecny kierownik, który jest dobrym kolegą poprzedniego, uspokajał mnie, że on będzie inaczej patrzył, ale ja powiedziałam mu, że już w to nie wierzę, że zaufałam poprzedniemu, i otrzymałam podziękowanie. A teraz pewnie ten mnie uspokaja bo moja współpracownica rzuciła pracę, i prowadzę sama wydział, za siebie, i za nią, bo ktoś przecież musi pracować, szkoda, że za jedną pensję, chociaż zdrowia nie kupię przecież za żadne pieniądze.
To byłe trudne dla mnie dni. Poczułam się bardzo skrzywdzona.
Ale dziś już jest lepiej, Pan Jezus uczy by przebaczać, i obyś był zimny lub gorący...
Dobrze, że Pan Bóg widzi wszystko Swoimi oczami
Nick:adam
Data:30-03-2019 (08:49)
Treść:Bardzo wam dziękuję moi kochani! Bardzo dziękuję. Pogrzeb o 12 a ja już ryczę i ryczę, jak baba a muszę być silny dla mojego biednego staruszka
14063 wpisów na 1407 stronach
« poprzednia -   1... 5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  ...1407 - następna »

Liczba wyświetleń strony: 2795 * Liczba gości online: 4 * Ostatnia aktualizacja: 2019-04-19
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC